Site Overlay

Dzień: 12 października 2020

ŁATWIEJ

Jezus ujął moją prawą rękę w Swe dłonie i zaczął dotykać i badać. Niczym lekarz.
„Boli?” – spytał z troską.
„Boleć raczej nie boli. Ale dziwna jest, jakby nie moja”-szepnęłam po prostu.
Od kilku miesięcy drętwieje mi. Z początku lekko, ale teraz bardziej i mocniej. Czuję w niej mrowienie, to znów igly. A ostatnio nic, jakby była martwa. Nie moja. Odkąd pamiętam była nie władna. A teraz jeszcze jest podrętwiała.
Jezus pochylił się i ucałował moją drętwą rękę.
„Jest Mi ona szczególnie droga i cenna. Jest przygwożdżona do Krzyża, jak Moje…”- wyszeptał Jezus z ogniem.
„Wiem, mówiłeś kiedyś. A skoro jest przygwożdżona to i drętwieje. Twoje też drętwieją?”
„Nawet nie wiesz jak bardzo…”
„No to jak Twoje drętwieją to i moja też!”
Jezus spojrzał we mnie z czułością niezwykłą…
„Zadziwia Mnie i zachwyca to w jaki sposób przyjmujesz przeciwności, Moniko. Wszystko odnosisz do Mnie!”
„A do kogo mam odnosić? Do siebie?! Ty Jezu jesteś dla mnie najważniejszy, Ciebie kocham. I do Ciebie odnoszę. Staram się po pierwsze przyjmować to co na mnie dopuszczasz. Tak jest łatwiej.”
„Niektorym łatwiej jest odrzucić i na Mnie się gniewać!” – w głosie Jezusa słyszałam ból.
„Mi łatwiej najpierw przyjąć, a potem próbować coś zmienić jeśli się da. A jak się nie da to biorę to i tańczę! Tobie ofiaruję.”
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem…

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com