Site Overlay

Dzień: 13 października 2020

TOTALNA WOLNOŚĆ!

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego… Trzymał mnie w objęciach i patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem… Tylko we mnie patrzył! I ja tylko w Niego patrzyłam! W mojego Jezusa umiłowanego! Patrzyłam…
„Moja słodka…” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„Mój najsłodszy…” – szepnęło moje serce.
Uśmiechałam się do Niego od ucha do ucha. Patrzyłam w mojego ślicznego z czułością i oddaniem. Byłam cała Jego i dla Niego cała! Zależałam tylko od Jezusa i należałam tylko do Niego. Byłam Jego oblubienicą, Jego tancerką, Jego sługą, Jego niewolnicą. Tak! Byłam, jestem w niewoli Jezusa! Uzależniona od Niego całkowicie! Jakże inna to niewola niż niewola ludzka! Wiem coś o tym. Uzależniona jestem też od ludzi. Fizycznie. Z powodu choroby. Ale też próbują uzależnić mnie od siebie psychicznie. Nie widzą we mnie odrębnej, wolnej osoby, która może i powinna sama o sobie decydować. Decydują za mnie. Boleśnie dają mi odczuć, że jestem od nich uzależniona. Jakże inaczej jest z Jezusem! U Niego niewola to radość, szczęście! I wolność! Całkowita, totalna wolność! Jezus niczego nie narzuca, do niczego nie zmusza… On proponuje, zaprasza, zachęca, prosi… U Niego, u mojego Jezusa niewola to totalna wolność!
Tak rozmyślałam. A umiłowany moj patrzył we mnie z zachwytem i oddaniem calkowitym… Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i przytulił policzek do mego policzka… Ja objęłam Go z miłością. Delikatnie… Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości bez granic! Mój Jezus i ja!

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com