Site Overlay

Dzień: 18 października 2020

WYKAŻ SIĘ, JEZU!

Jezus siedział na ławeczce obok studni. A ja siedziałam u Niego na kolankach. Umiłowany moj Jezus obejmował mnie z tkliwością niesamowitą i patrzył we mnie głęboko. Z powagą i dumą jednocześnie.
„I Ja nie mam wątpliwości, że dobrze zrobilaś, Moniko!”-wyszeptał z naciskiem.
„Tak. Tylko potem naszła mnie myśl, że ten… człowiek może powiedzieć, że to jest z mojej strony coś w rodzaju zemsty… Bo niby powód mogłam mieee… – urwałam z bólem, a po chwili kontynuowałam – A mi nawet na myśl to nie przyszło, gdy pisałam! To irracjonalne myślenie, ale człowiek gotów jest zrobić najbardziej irracjonalną rzecz, żeby się z winy próbować oczyścić, szczególnie gdy wie, że jest winny… Nie pisałam z zemsty! Pisałam w poczuciu troski i odpowiedzialności za niego, innych ludzi i siebie. Zresztą Ty wiesz, Jezu co mną powodowało! „-szepnęłam z mocą i ogniem.
„Wiem, kochana Moja!”
„Tylko co dalej?! Czy…?!”
Nie dokończyłam. Jezus zamknął mi usta pocałunkiem. Czułym i słodkim i gorącym… Potem patrzył we mnie płonący cały miłością.
„To co dalej, zostaw już Mnie, Moniko! Zostaw Mnie! Pozwól i Mnie się wykazać!” – wyszeptał Jezus uśmiechając się do mnie cudownie.
„Wykaż się, wykaż, mój Jezu! Ty tutaj królujesz, w Trójcy Świętej Jedyny! Więc się wykaż!”
Dałam Jezusowi delikatnego pstryczka w nos i zaśmiałam się perliscie! Ale natychmiast spoważniałam.
„Oj, to nie jest śmieszne, kochany! Przeciwnie! Bardzo poważne!”
Jezus przytaknął z ogniem.
Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości bez granic! Mój Jezus i ja!

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com
Scroll Up