NIEWYPOWIEDZIANE SZCZĘŚCIE…

No Comments

Jezus trzymał mnie w objęciach Swoich. Ja trzymałam SERCE Najdroższe w dłoniach i tuliłam do siebie. Jezus tulił do Siebie serce moje… Oboje byliśmy poruszeni i szczęśliwi bez granic! Mój Jezus i ja!
“Pragnąłem tego od zawsze! Od początku!” – wyszeptał płonący cały.
“Od początku??!”
“Monisiu, jestem Miłością! Stworzyłem człowieka z miłości i do miłości. Do intymnej bliskości ze Mną! Niestety grzech pierworodny oddalił ludzi ode Mnie… Wraz z nim na świat weszła śmierć i cierpienia. Ja jednak nie zostawiłem Moich kochanych dzieci samych! Opiekowałem się nimi, troszczyłem się! I bardzo pragnąłem, żeby moje dzieci do Mnie powróciły! I gdy nadeszła pełnia czasów przyszedłem na świat, jako Człowiek. Żeby ludzie nie tylko mogli doświadczyć i odczuć Mojej Miłości, ale by mogli jej dotknąć! Żeby mogli przytulić się do SERCA Mego… Dotykać, pieścić… Żeby mogli dotykać mojej Miłości. Otworzyłem Swe SERCE! Oddałem się cały moim dzieciom! Tobie się cały oddałem, Monisiu!”
“Niesamowite… Ja też pragnęłam… Sama nie wiedziałam czego! Nie umiałam wypowiedzieć, wyrazić słowami… Ale teraz wiem, że to jest właśnie to czego pragnęłam! To jest właśnie to!”
I po chwili dodałam:
“Jednego tylko jeszcze pragnę… Jednego mi brakuje…”
“Pragniesz zobaczyć Mnie takim jakim jestem? I żyć ze Mną w pełni?”
Przytaknęłam wpatrzona w umiłowanego.
“Zobaczysz, kochana! I będziesz żyć! I już niczego ci nie będzie brakować!”
Jezus patrzył we mnie… I ja w Niego patrzyłam… W Jego i moich oczach pojawiły się łzy… Ale nie były to łzy smutku! Ale łzy szczęścia! Tak! Wielkiego, niewypowiedzianego szczęścia!

Categories: MOJE MYŚLI

Leave a Reply

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com
Scroll Up