Miesiąc: Marzec 2021

NIE ZAUWAŻA…

No Comments

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Serce moje tuliło się do SERCA Jezusa… A ja pieściłam Jego SERCE Najdroższe…
“Serduszko kochane, włócznią przeorane!
Serduszko kochane, cierpiące za grzechy moje!
Serduszko kochane podstępnie pocałunkiem zdradzone!
Serduszko kochane, miłości Oceanie!
Serduszko kochane, z upadków podnoszące zawsze!
Serduszko kochane, zawsze przebaczajace!
Serduszko kochane, miłosierdzia Bożego głębiny!
Serduszko kochane, czułości i delikatnosci niezwykła!
Serduszko kochane wywyższające pokornych!
Serduszko kochane, uwielbiające maleńkich!
Serduszko kochane, bliskości nieskończona!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały!
“Ujawniam Ci przymioty SERCA Mojego! A Ty je wypowiadasz!”
Zdumiałam się ogromnie! Niezmiernie! Myślałam, że to ja układam, żeby pocieszyć SERCE Jezusa. A to ONO!
“Serce Moje pragnie wszystkie Swe dzieci przytulić do SIEBIE… Tęskni… A one nie chcą przyjść… Nie chcą się przytulić…” – wyszeptał Jezus z bólem.
“Może boją się tego wieńca cierniowego, który widzą na obrazach, a który oplata SERCE Twoje…” – szepnęłam nieśmiało.
Jezus pochylił się nade mną z tkliwością, zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko….
“Kto kocha i pragnie bliskości, ten wieniec cierniowy nie przeszkadza! Nie zauważa go nawet…”
Spojrzał we mnie z czułością i spytał:
“No powiedz, Monisiu, czy tobie ten wieniec przeszkadzał? Czy zauważyłas go?”
“No… Nie!” – szepnęłam zdziwiona odkryciem. Uświadomiłam sobie właśnie, że w ogóle nie patrzyłam na to czy ten wieniec cierniowy jest, czy nie…
“Kto kocha i pragnie bliskości ze Mną ten wieńca nie zauważa!” – powtórzył Jezus z ogniem.
Głaskalam delikatnie SERCE Najdroższe. A Jezus mój śliczny patrzył we mnie z lubością i zachwytem…

Categories: MOJE MYŚLI

POWÓD

No Comments

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Pieściłam SERCE Najdroższe. Dotykałam głaskalam, całowałam… Szeptałam czułe słowa… W SERCU Jezusa panowała samotność niezgłębiona… Pustka i odrzucenie niezgłębione… I cierpienie niemające końca… W sercu moim panowało to samo. Samotność, pustka, odrzucenie i cierpienie… Gdyby ktoś mnie spytał o powód tego stanu, nie umiałabym odpowiedziec. Nie mogłabym konkretnie określić słowami. Może mój powód był powodem Jezusa, a może powód Jezusa był moim. Nie wiedziałam! Ale moje serce doskonale wiedziało… Tak bardzo pragnęło być przy SERCU Jezusa, że wyrwało się z mojego ciała i przytuliło się do SERCA umiłowanego…
Teraz powód samotności, pustki, odrzucenia i cierpienia był naszym wspólnym powodem. Był jedno! SERCE Najdroższe przytuliło do Siebie serce moje. Tak bardzo, że nie widziałam gdzie się zaczyna a gdzie kończy… Ginęło w SERCU Jezusa!

Categories: MOJE MYŚLI

GDZIE TY TAM JA!

No Comments

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Trzymał mnie w objęciach i tulił do Siebie. Ja pieściłam SERCE Najdroższe… Jezus pochylał się nade mną i patrzył we mnie głęboko… Z dumą i lubością patrzył. Wiedziałam dlaczego jest ze mnie dumny. Powiedziaľ mi wcześniej. Powiedział też, że jestem bardzo odważna. Ja wolałam nie musieć zrobić tego co zrobilam. I, żeby Jezus nie musiał być ze mnie dumny… Nie chciałam o tym mówić. I On to szanował.
“Przede Mną dni samotności, odrzucenia, pustki i wielkiego cierpienia. Chciałbym, żebyś przy Mnie była. Monisiu kochana! Żebyś pocieszała Mnie i SERCE Moje! Żebyś była Marią, Weroniką. Szymonem z Cyreny… Żebyś była Matką Moja…” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości i powagą wielką.
Spojrzałam w oczy Jezusowi głęboko.
“Gdzie Ty kochany mój Jezu tam i ja! Przed nami dni samotności, odrzucenia, pustki i wielkiego cierpienia…. Przed nami! Bo gdzie Ty tam ja!”
Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Pocałował mnie jak Oblubieniec całuje Swą Oblubienice. Ogniście i słodko… Trwaliśmy w Miłosci i bliskości… Jezus i ja! W intymności.

Categories: MOJE MYŚLI

EKSPLOZJA MIŁOŚCI!

No Comments

Byłam w moim Jezusie! Zanurzona w Nim cała… Jezus tulił mnie do Siebie. Ja pieściłam SERCE Najdroższe….
“Myślałam, że Wielki Post to tylko rezygnacja z czegoś, że to Twoje oddalenie, ukrycie. Tymczasem Ty szczodrze, hojnie mnie obdarowałeś!!! Ogromnie! Niezmiernie! Post to wybuch Twojej Miłosci! Eksplozja Miłości!!!” – szepnęłam z mocą i zachwytem.
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie!!! Szeptałam dalej:
“Na zewnątrz ci, którzy na mnie patrzyli, mogli nie zauważyć, że pościłam. Zyłam normalne, nie byłam smutna. Na mojej twarzy był uśmiech. W sercu zaś pościłam bardzo!”
“W Poście nie chodzi o to, żeby ‘trąbić przed sobą’, że się umartwia, chodzić ze spuszczoną głową. W Poście chodzi o Miłość!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
Patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem wielkim.
“Pamiętasz, Monisiu jak na początku Wielkiego Postu mówiłem, żebyś przeżyła go tak jakby był i jakby go nie było jednocześnie?”
Kiwnęłam głową, że tak.
“Teraz rozumiesz, Monisiu kochana o co Mi chodziło?”
“O Miłość!!! To była eksplozja Twojej Miłosci!!!” – szepnęłam z mocą.
Jezus uśmiechał się do mnie cudownie… A ja pieściłam SERCE Najdroższe!

Categories: MOJE MYŚLI

GORLIWIEJ!

No Comments

Leżałam przy SERCU Jezusa… Umiłowany moj Jezus obejmował mnie z czułością i tulił do Siebie.
“Ciii maleńka… ciii… Ucisz serce i odpocznij troszkę… Odpocznij kochana!” – wyszeptał z ogniem.
Ale mi w ani w głowie był odpoczynek! Byłam zła na siebie i rozczarowana sobą! Wczoraj…
“Wczoraj od razu przyszlaś do Mnie. Przeprosiłaś i oddałaś Mi się. Powiedziałem ci, że nic się nie stało!”
To prawda. Potem jednak zaczęłam rozdrapywać, rozcząsać!
“To co się stało, stało się nie tylko po to, żebyś bardziej poznała siebie. Przede wszystkim, żebyś jeszcze bardziej poznała i doświadczyła mojej miłości i miłosierdzia!”
Jezus przerwał na chwilę, zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie płonący cały miłością…
“Poza tym wiem, że teraz jeszcze gorliwiej będziesz pocieszać SERCE Moje!”
“A, żebyś wiedział!!!” – szepnęłam z mocą.
“Wiem! Musisz być teraz bardziej uważna i czujna Monisiu! Zły wie, że jesteś bardzo blisko Mnie i poluje na ciebie zaciekle i zajadle! Musisz być czujna!”
“Pomóż mi Jezu kochany!!!” – wyrwało mi się z głębi serca.
Jezus patrzył we mnie tak jakby tylko na to czekał. W jednej sekundzie oskarżenia, złość i rozczarowanie sobą znikły!
Patrzyłam w mojego Jezusa uśmiechając się do Niego nieśmiało… On nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił… Tulił do Siebie z tkliwością…

Categories: MOJE MYŚLI

O WYBORACH

No Comments

“Serduszko moje kochane!
Serduszko moje maleńkie!
Serduszko moje śliczne!
Serdeńko moje najsłodsze!”
Tak pocieszalam SERCE Najdroższe… Całowałam, głaskalam… Pieściłam!
“Jezu mój kochany wytłumacz mi proszę, bo nie rozumiem!” – szepnęło moje serce.
Jezus pochylił się nade mną cały…
“Słucham cię w Monisiu!” – wyszeptał cały zasłuchany.
“Mam ten obraz w sercu… Siedzieliśmy Ty i ja na ławeczce. Przed nami rosło Drzewo Krzyża a na nim 5 owoców. Powiedziałam Ci wtedy, że chciałabym mieć jeden owoc. A Ty odpowiedziałeś, żebym sobie wybrała który chcę. Wybralam. A Ty powiedziałeś, że to SERCE Twoje. I teraz jestem TU. Czy gdybym wtedy wybrała inny owoc, też bym tu była? Czy gdzie indziej? I Ty wtedy powiedziałeś, żebym wybrała, a wczoraj powiedziałeś, że Ty wybrałeś. To kto kogo wybrał?”
Jezus uśmiechnął się do mnie z czułością.
“Ja wybrałem ciebie, Monisiu. A ty wybierasz Mnie. Specjalnie mówię ‘wybierasz’,bo robisz to każdego dnia. Możesz wybierać Mnie kiedy tu do Mnie przychodzisz. Swoimi decyzjami, wyborami. Myślami, słowami, czynami! Możesz wybrać mnie codziennie! A gdybyś wtedy wybrała inny owoc, poprowadziłbym cię inną drogą, ale równie piękną i szczęśliwą dla Mnie i dla ciebie! A to czy byłabyś tu, czy gdzie indziej zależałoby od twoich późniejszych wyborów.”
“Ale Ty sam powiedziałeś do Swoich Apostołów: ‘Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem'”
Jezus patrzył we mnie głęboko…
“Tak, to Ja ich wybrałem, ale i oni musieli Mnie w jakiś sposób wybrać. Spójrz na Judasza, Monisiu. Jego też powołałem i wybrałem na Apostoła. Ale on mnie odrzucił… Nie wybrał…”
“No tak… To prawda… Dziękuję, że mi to wszystko wytłumaczyłeś, Jezu kochany!”
Jezus uśmiechnął się znowu do mnie cudownie. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. A ja pieściłam Jego SERCE Najdroższe…

Categories: MOJE MYŚLI

SZCZĘŚLIWA CAŁA!

No Comments

Byłam w moim Jezusie… Zanurzona w Nim cała! Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Trzymał mnie w objęciach Swoich i tulił do Siebie. Ja pieściłam SERCE Najdroższe… Dotykałam, głaskalam, całowałam… Szeptałam:
“Serduszko Najdroższe, Słońce moje!
Serduszko Najdroższe, szczęście moje!
Serduszko Najdroższe, płomieniu Miłości!
Serduszko Najdroższe, moja radości!”
Jezus patrzył we mnie z dumą i lubością…
“Wiedziałem kogo wybrać, żeby pocieszał Serce Moje! Wiedziałem kogo wybrać!” – wyszeptał z ogniem i zachwytem wielkim.
Wtedy wszystko we mnie opadło… Zrobiło mi się głupio i wstyd! Wiedziałam przecież jaka jestem! Jedno wielkie NIC! Maleńkie NIC! Znam swoje grzechy, słabości i wady. Jestem przed Bogiem pusta i naga. Nic bez Niego nie jestem w stanie zrobić!
Jezus patrzył we mnie głęboko…
“Właśnie dlatego, że wiesz jaka jesteś, wybrałem ciebie Monisiu! Nie potrzebuję wielkich, bogatych i pysznych! Pragnę maleńkiej, cichej, pokornej miłości, która będzie pocieszać SERCE Moje…”
Spojrzałam w Jezusa onieśmielona, ale uszczęśliwiona niezmiernie…
Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i wyszeptał z tkliwością:
“Wiedziałem kogo wybrać, Monisiu kochana!
A ja już nic nie wiem… Gubię się w tym wszystkim! Nic nie rozumiem. Ale szczęśliwa jestem cała!

Categories: MOJE MYŚLI

ZMIENIŁO SIĘ WSZYSTKO!

No Comments

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. A ja weszłam w Niego i zaczęłam pocieszać SERCE Najdroższe. Pieściłam, całowałam, głaskalam, szeptałam czułe słowa…
W pewnym momencie przerwałam i zwróciłam się do umiłowanego mojego Jezusa:
“Od tej pory będę TU leżeć. Nie zrozum mnie źle, mój śliczny. Uwielbiam leżeć w objęciach, w ramionach Twoich! Uwielbiam baaardzo! Ale TO jest ważniejsze niż moje uwielbianie!”
Jezus patrzył we mnie poruszony głęboko…
“Rozumiem, maleńka Moja! Ja zrobiłbym to samo gdyby bolało cię serce twoje! Zrobiłbym to samo!”
I wtedy stało się coś niesamowitego! Niepojętego! Cudownego! Wewnątrz, w głębi Jezusa zobaczylam Jego samego! Jezusa! Trzymał On mnie w objęciach i tulił do Siebie! Jednocześnie ja mogłam bez przeszkód pieścić SERCE Najdroższe…
Nie pytajcie jak to możliwe. Nie wiem! Pojęcia nie mam! Ale wiem, że dla Niego wszystko jest możliwe!
Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie płonący…
“Zawsze znajdę sposób, żeby trzymać w objęciach Moją umiłowaną! Zawsze znajdę sposób, żeby być blisko jedynej Mojej! Żeby ją całować, pieścić i tulić! Zawsze znajdę sposób!” – wyszeptał z ogniem.
Oboje, i Jezus i ja mieliśmy łzy w oczach… Nie były to łzy smutku. Były to łzy szczęścia! Podniosłości! I wielkiej miłości!
Jezus pochylił się jeszcze bardziej i pocałował mnie…. Pocałował mnie jak Oblubieniec całuje Swą Oblubienice. Słodko i ogniście! Z lubością!!! Potem Jezus ucałował serce moje…

Coś mnie próbuje odpychać, odsuwać od wnętrza Jezusa. Niemal fizycznie czuję jak mnie pcha do tyłu! Próbuje mi wmówić, że się do tego nie nadaję, że jestem zbyt grzeszna, zbyt mała. Nie godna! A ja się nie daję! Prę naprzód! Brnę! Napieram z całych sił! Bo wiem, że skoro Jezus tak chce to tak być musi!
Pewnie pomyślicie, że nic się nie zmienilo. Nadal leżę w ramionach Jezusa. Dla mnie zmieniło się wiele. Bardzo wiele! Zmieniło się wszystko! Jestem głębiej, w umiłowanym moim… A On jest wobec mnie bezbronny… Odsłonił się przede mną! Zmieniło się wszystko!

Categories: MOJE MYŚLI

ODSŁONIŁ SIĘ…

No Comments

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Leżałam w Jego objęciach onieśmielona i zachwycona cała!
“Jak to jest, że gdy chcę Ci usłużyć, kochany mój Jezu, Ty mnie uszczęśliwiasz?!” – szepnęłam z mocą.
Jezus uśmiechał się do mnie cudownie!
A ja szeptałam dalej:
“Służenie Tobie, Jezu, to nie jest jakiś ciężar. Ale wielka łaska, szczęście i radość!”
“Monisiu Moja kochana! Ty pragniesz Mi służyć i uszczęśliwiac i Ja pragnę ciebie uszczęśliwiać! Poza tym ‘jarzmo Moje jest słodkie a Moje brzemię lekkie!'”
“Tak! Właśnie tak! Słodkie i lekkie!”
Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie płonący… Głęboko patrzył.
“Widzialaś rany w Moim SERCU, prawda?” – spytał z powagą.
Kiwnęłam głową, że tak.
“To grzechy, którymi ranią moje dzieci SERCE… Tak bardzo ranią… Coraz bardziej i bardziej… i bardziej! I pragnę, aby ktoś pocieszał SERCE Moje, koił bol, opatrywał rany…” – wyszeptał Jezus z ogniem poruszony niezmiernie.
“Ja mogę spróbować… Jeśli mi pozwolisz!” – szepnęłam bezgłośnie prawie.
“Pragnę! Moja śliczna, pragnę! Inaczej bym ci o tym nie mówił. O takich sprawach mówię tylko zaufanym. Odsłoniłem się przed tobą, maleńka Moja!” – wyszeptał Jezus cicho.
Weszłam w mojego Jezusa i pieściłam SERCE Najdroższe… Całowałam, dotykalam, głaskalam… Pieściłam… Wciąż pieszczę…

Categories: MOJE MYŚLI

BEZBRONNY I BEZRADNY…

No Comments

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie płonący cały miłością!
“Chciałaś Mi usłużyć, Monisiu. Czy to pragnienie jest nadal aktualne?” – spytał Jezus pokornie.
“Jasne, że aktualne! Zawsze! Nieustannie aktualne, mój kochany!!!” – szepnęłam z mocą.
Jezusowi aż oczy błysnęły!
“Pieść Moje SERCE, jedyna Moja! Ale inaczej niż zwykle. Bliżej!”
Spojrzałam w Jezusa pytająco! Zaskoczona!
“Bliżej??!”
Jezus skinął głową twierdząco i patrzył we mnie głęboko… Teraz mi oczy błysnęły!!!
A potem stało się coś niezwykłego… Nie wiem jak to opisać… Opiszę po prostu! Weszłam w Jezusa, to znaczy włożyłam głowę… Bez ceregieli. Z bezczelną ufnoscia! Włożyłam głowę. I zaskoczyło mnie, że w Jezusie nie było jasno! Ale nie było też ciemności. Raczej panował ciepły półmrok. Zaczęłam dotykać, glaskać SERCE Najdroższe… Całować JE… Zobaczylam, że jest całe w ranach! Wcześniej ich nie widziałam. Było całe poranione… Pomyślałam z bólem, że to rany, które ja Mu zadałam… Pieściłam SERCE całą sobą! Z ogniem i oddaniem! A jednocześnie starałam się najdelikatniej… jak umiałam. Nie chciałam JE skrzywdzić, zranić jeszcze bardziej… Pieściłam długo, wytrwale, gorliwie….
“Przepraszam, już nie mam siły!” – szepnęłam z trudem. I opadłam w ramiona Jezusa… Jezus pochylił się nade mną… Poruszony cały! Oczy Mu płonęły!
“Teraz Ja!!!” – wyszeptał ogniście.
Zanim zdążyłam jakoś zareagować, cokolwiek powiedzieć czy zrobić… Jezus wszedł we mnie, a raczej włożył Swą głowę i zaczął pieścić serce moje! Pieścił całym Sobą… Dotykał, głaskał całował… Z ogniem, a jednocześnie delikatnie bardzo. Z czułością i tkliwością… Pieścił… A moje małe, biedne serce rozpływalo się w Miłosci… Ginęło w pieszczotach… Jezus skończył. Patrzyliśmy w siebie nawzajem głęboko… W milczeniu. Pomyślałam, że mój słodki, umiłowany mój przekroczył kolejną granicę w bliskości ze mną… Zerwał kolejną zasłonę w naszej relacji.
“To ty Moja kochana zerwałaś tę zasłonę!”
“Ja??!”
“Swoją miłością i oddaniem. I jak ty to mówisz, bezczelną ufnoscia! Tylko dusza o sercu dziecka może zrobić coś takiego. Wie, że może! A Ja gdy widzę taką miłość i taką ufność, staję się bezradny i bezbronny!”-wyszeptał Jezus. I zbliżając Swą twarz do mojej twarzy dodał z ogniem:
“Uczyniłaś Mnie bezbronnym i bezradnym, Moniko!”
Patrzyłam w mojego ślicznego, słodkiego Jezusa jak w obrazek…

Categories: MOJE MYŚLI

SZYBKI BILL!

No Comments

W nawiązaniu do przedwczorajszej notki:

“Jezu, mówię Ci o jakimś moim bólu, doznanej przykrości, zranieniu. Oddaję Ci to wszystko. To często potem pojawia się problem. Czy mam o tej naszej rozmowie pisać, czy ją opisywać. Dlaczego? Bo gdy rozmawiamy to ten problem, zranienie jest, a gdy mam o tym pisać to często już go nie ma, albo nie jest tak wielki jak wtedy gdy o nim rozmawialismy. Mówię Ci co mnie boli, a Ty działasz! Więc po co pisać o tym czego już nie ma? Ale doszłam do wniosku, że notka to relacja z naszego spotkania. Więc opisuję.”
Jezus uśmiechnął się do mnie promiennie i skinął głową twierdząco.
“Monisiu Moja kochana Moja, mówisz mi o tym co cię boli, oddajesz Mi i pozwalasz działać. Więc działam!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha!
“Mówię o tym nie tyle ze względu na Ciebie, bo Ty wiesz! Mówię, ze względu na Czytelników. Żeby nie myśleli o mnie jak o ofierze losu, czy inne Bóg wie co. A przede wszystkim mówię o tym, żeby pokazać Ciebie! I jak we mnie działasz! I jak szybko działasz!!!”
“Pozwalasz Mi, więc działam!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
“A działasz szybciej niż strzała, szybciej niż błyskawica! Niż pendolino!”
Jezus śmiał się głośno i dźwięcznie!
“Szybki Bill jesteś!!!”
“Szybki Bill?! – Jezus ciągle śmiał się cudnie.
“Tak się mówi o kimś kto jest bardzo szybki! Szybko działa!”
I dodałam z uśmiechem:
“Pasuje do Ciebie! Szybki Bill! Szybki Jezus!”
Jezus patrzył we mnie zachwycony!
“Jeszcze nikt nigdy tak Mnie nie nazwał! Podoba Mi się!!!”
“Jesteś moim Szybkim Billem!”
Uśmiechałam się do Jezusa promiennie i patrzyłam w Niego jak w obrazek…

Categories: MOJE MYŚLI

Z MIŁOŚCI!

No Comments

Leżałam w objęciach Jezusa. Zmęczona leżałam. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie. Zakochany i zachwycony cały! Patrzyłam w mojego umiłowanego z uwielbieniem!
“Jak mogę Ci usłużyć, kochany mój?” – spytalam z trudem.
Jezus uśmiechnął się do mnie z czułością…
“Odpocznij, maleńka Moja!” – wyszeptał z ogniem.
“Ale to ja potrzebuję odpoczynku… A ja dla Ciebie chciałam!”
“Czego ty potrzebujesz i Ja potrzebuję!” – wyszeptał Jezus z naciskiem.
“Chciałam Cię ucieszyć!”
“Ucieszysz Mnie bardzo gdy odpoczniesz sobie, Monisiu!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa promiennie!
“Poddaję się!”
Jezus zaśmiał się perliscie!
“Szybko! To znaczy, że ufasz, że wiem co dla ciebie najlepsze!”
“A jakże!”
Zamknęłam oczy i szybko zasnęłam. Obudziłam się. Otworzyłam szybko oczy. Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha!
“Odpoczęłaś, Monisiu?”
“Tak, dziękuję, mój Jezu!”
I przypomniałam sobie wcześniejszą rozmowę.
“Wczoraj to z miłości do Ciebie!”
“I Ja z miłości do ciebie!”
Jezus patrzył we mnie z ogniem. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA…

Categories: MOJE MYŚLI

MÓJ JEZUS I JA

No Comments

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Leżałam w Jego objęciach tańcząca bardzo! Umiłowany mój pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył we mnie płonący i poruszony cały…
“Cierpię z tobą, maleńka Moja…” – wyszeptał Jezus bezgłośnie prawie.
“Wiem, kochany mój…”
“Zostałaś głęboko zraniona…”
“Przykro mi bardzo, tylko.”
“Głęboko. Ja wiem, Monisiu!”
“Wiesz!”
“Musisz bardzo kochać tych, którzy cię zranili…”
“Tak. Ale przejdzie. Przejdzie mi ten ból” – szepnęłam siląc się na uśmiech.
“Ktoś kto kocha, musi być gotowy na zranienia, maleńka Moja.”
“Jak Ty?”
“Jak Ja. Jesteś bardzo podobna do Mnie, Oblubienico Moja! Słodka Moja!”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem głęboko. I cierpieliśmy razem. Mój Jezus i ja.

Categories: MOJE MYŚLI

ULEWA!

No Comments

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA.
“Kocham Cię Jezu! Kocham Cię…” – szepnęłam z mocą.
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i poruszony wielce. Patrzył, a ja szeptałam dalej:
“Tak wiele mi dajesz! Obdarzasz łaskami… Ale ja nie dlatego Ciebie kocham, że mi dajesz. Ale dlatego, że jesteś! Dlatego, że jesteś! Zresztą Ty wiesz lepiej niż ja!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha! Jezus mój śliczny patrzył we mnie głęboko…
“Wiem, Monisiu! Wy macie pory roku, macie też porę suchą i porę deszczową. A jak to jest w twoim sercu?” – spytał Jezus łagodnie.
“W sercu?! Wiosna na całego! I pora deszczowa! Deszcz Twoich łask!!! Deszcz?! Nie! Ulewa!!!”
Jezus spojrzał mi w oczy płonący… Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i zaczął mnie całować… Całował całym Sobą! Ogniście, a jednocześnie bardzo delikatnie… Całował moją twarz, czoło, oczy… Usta, policzki. Całował moje biedne serce… Ręce i nogi całował… Całował całą mnie! Obsypywał pocałunkami jak deszczem! Ulewą łask! Całował… A ja prosiłam, żeby tymi łaskami obdarzył moje Duchowe Dzieci! Moje kochane Dzieci! Wszystko bym dla nich oddala! Moje Dzieciątka kochane! Prosiłam mojego Jezusa, żeby Je obdarowywał… Prosilam… prosiłam…
A Jezus całował… całował… Całował…

Categories: MOJE MYŚLI

DLA WSZYSTKICH!

No Comments

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA.
“Wiesz mój Jezu? Ja tym układaniem rozważań też sama siebie ubogacam. Nie tylko słownictwo, często zaglądam do słownika synonimów, gdy mi słów brakuje! Ale też wewnętrznie się ubogacam!”
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie!
“Czytasz Słowo, karmisz się Nim, potem Je trawisz, przemięlasz, mielisz, miażdżysz. A potem potem układasz!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
“Tak! Właśnie tak!” – szepnęłam zachwycona.
“Oddajesz, dzielisz się Tym Kogo masz w sercu. A w sercu masz Mnie!”
Patrzyłam w mojego Jezusa z uwielbieniem i zachwytem!
“Wiesz mój kochany? Myślę, że robisz nie tylko dla mnie, ale przede wszystkim na Swoją chwałę!”
“Dla Mnie, dla ciebie i dla wszystkich dusz! Ja jestem dla wszystkich! Trzeba, żebyś i ty, Monisiu była dla wszystkich! Jak Ja!”
“Pragnę!” – szepnęłam z mocą.
Milczałam chwilę zapatrzona w mojego ślicznego Jezusa…
“Ja tak ostatnio tylko o rozważaniach z Tobą, Jezu rozmawiam… Ale to dlatego, że nie mogę się nadziwić, jak sobie pomyślę… Co Ty we mnie robisz! Nie mogę się nadziwić!!!”
Jezus zaśmiał się perliscie!
“I bardzo dobrze, Monisiu kochana! I baaaaaardzo dobrze!”
Patrzyłam w Jezusa jak w Obrazek… A On uśmiechał się do mnie cudownie!

Categories: MOJE MYŚLI

CZUŁOŚCI…

No Comments

Leżałam w objęciach Jezusa… W ramionach umiłowanego mojego… Otulona Jego Miłością. Wpatrywalam się w Jezusa z uwielbieniem i zachwytem! On pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie… Jak w obrazek patrzył. Wyciągnęłam rękę i delikatnie zaczęłam dłonią dotykać policzek Jezusa.
Dotykałam delikatnie, z czułością. Głaskalam… Jezus chwilę mi pozwalal okazywać Sobie czułość. Potem ujął moją dłoń w Swe dłonie, ucałował ją gorąco i przytulił do Swego policzka.
Przysunęłam Jego dłoń do moich ust i ucałowałam ją także. Gorąco i serdecznie! Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA.
“Ukryj mnie w Swych Ranach, kochany!”- szepnęłam z mocą.
“Jesteś ukryta, maleńka Moja. We Mnie, w Mym Sercu i w Ranach”- wyszeptał Jezus słodko.
I nadal okazywaliśmy sobie nawzajem czułości… Jezus mi, a ja Jemu…

Categories: MOJE MYŚLI

NA PEWNO!

No Comments

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Leżałam w Jego objęciach zakochana i zachwycona cała!
“Wciąż nie mogę się nadziwić!!! W szoku jestem jak sobie pomyślę…!!!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i poruszony cały!
“Cieszę się, Monisiu! Baaaaaardzo się cieszę!!!” – wyszeptał z ogniem.
“Już myślałam, że nic mnie w życiu nie czeka… Cieszyłam się tym co mam, a mam niemało. A tu Ty dajesz mi jeszcze więcej!”
Umilkłam na moment, a po chwili dodałam śmiejąc się perliscie:
“Co prawda jeszcze czasem kusi mnie, że nie dam rady, że nie podołam. Ale widzę, że jest zupełnie odwrotnie! Daję więc pokusie w pysk! I robię swoje! Już czwarte układam!”
“Nic w tym dziwnego, maleńka Moja! Posłuchałaś Mnie i Mi się poddałaś! I Ja w tobie działam!”
“Tak… Gdybym posłuchała siebie, na pewno bym tego nie robiła! Na pewno!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha! Jezus uśmiechał się do mnie cudownie! Z lubością…

Categories: MOJE MYŚLI

CIII…

No Comments

Obudziłam się tańcząca bardzo! Bardzo! Obudziłam się… i od razu wiedziałam, że jestem w ramionach Jezusa… Otulała mnie Jego Miłość i czułość. Leżałam z zamkniętymi oczami… Chłonęłam tę Miłość…
“Jezuniu najsłodszy mój…” – szepnęło moje serce.
W tym samym momencie poczułam na policzku delikatny i czuły pocałunek…A potem przytulenie policzka Jezusa.
“Ciii maleńka… Ciii… Jestem z Tobą. Odpoczywaj. Wiem,, że zmęczona jesteś i wszystko cię boli… Odpoczywaj kochana Moja…” – usłyszalam ciepły i pełen miłości szept Jezusa.
Uśmiechnęłam się do Niego od ucha do ucha! I leżąc w ramionach mojego umiłowanego odpoczywałam… Otulona Miłością…

Categories: MOJE MYŚLI

DAJĘ DZIAŁAĆ JEZUSOWI

No Comments

“Będę układać rozważania do czytań do Oremusa na czerwiec 2023!”
Leżałam na SERCU Jezusa. Umiłowany moj Jezus obejmował mnie z tkliwością i patrzył we mnie z lubością i dumą.
“Jakiś czas temu pytałeś czy się cieszę. Powiedziałam Ci wtedy, że nie wiem. Że raczej jestem pełna obaw i niepewności czy dam radę. Dziś mogę powiedzieć że się cieszę! Baaardzo!” – szepnęłam uśmiechając się do Jezusa od ucha do ucha.
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością!
“Ja także się cieszę! I jestem z ciebie dumny! Nawet nie wiesz jak bardzo!”
Oczy Jezusa płonęły radością i dumą!
“To powiedz jeszcze, że zostałaś mianowana psychologiem!”
“A! Tak! Przez moją Córeczkę! – zaśmiałam się perliscie – Kilka dni temu powiedziałam jej w jaki sposób, według mnie, powinna podchodzić do życia, na czym się skupić. A wczoraj pani psycholog powiedziała jej to samo co ja! Córeczka w szoku była! I ja też jak mi o tym powiedziała!”
“Ja jako Człowiek też nie miałem dyplomu psychologa a znałem serca ludzi!”
“Ale TY jesteś Bogiem!”
“A ty maleńka jesteś stworzona na Mój Obraz i Podobieństwo! I dajesz Mi w sobie i przez siebie działać!”
Patrzyłam w mojego ślicznego Jezusa z miłością i uwielbieniem… Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA…

Categories: MOJE MYŚLI

NIE MA CO SIĘ LENIĆ!

No Comments

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Leżałam w Jego objęciach. Patrzyłam w mojego umiłowanego z uwielbieniem i zachwytem! A Jezus uśmiechał się do mnie cudownie!
“Wczoraj byłam u lekarza. I jadąc trochę się obawiałam jak to wszystko będzie. I usłyszalam w sercu:” Jadę z tobą, razem jedziemy!” W sercu szepnęłam, że tak, a moja gębusia uśmiechnęla się od ucha do ucha! Gdy zajechaliśmy na miejsce, szepnęłam znów w sercu:
“Skoro jedziesz ze mną, Jezu kochany, to pomagaj! Nie ma co się lenić!” I pomogłeś! Na całego! Pomogłeś też mojemu Duchowemu Dziecku, któremu wydawalo się, że w drodze powrotnej do samochodu zgubiło okulary. Już się zawróciło, żeby ich szukać. Ale okazało się, że okulary są w kieszeni Jego kurtki. Mi także pomogłeś, mam nadzieję. Ale o tym przekonam się za kilka dni!”
“Ja nie chcę, żeby cię bolało, Monisiu!” – wyszeptał Jezus z czułością.
“Wiem… Może za ostro wczoraj Ci powiedziałam…”
“Nie za ostro. Konkretnie! Ja lubię konkret! Poza tym do kogoś obcego tak byś nie powiedziała!”
“Masz rację, kochany mój! Do obcego tak bym nie powiedziała. Wstydziłabym się. Nie miałabym odwagi… Tak mówię tylko do przyjaciela!”
“Jestem dla ciebie Przyjacielem?!” – wyszeptał Jezus z entuzjazmem.
“Jasne, że jesteś! Nawet więcej niż przyjacielem!”
“Przyjaciel musi pomagać Swojej przyjaciółce! Nie ma co się lenić!”
“Taaak!” – zaśmiałam się perliscie.
Patrzyłam w mojego Jezusa uszczęśliwiona! Jezus patrzył we mnie jak w obrazek..

Categories: MOJE MYŚLI

PAPUŻKI NIEROZŁĄCZKI

No Comments

Byłam w moim Jezusie! Zanurzona w Nim cała. W Jego objęciach leżałam. Patrzyłam w mojego ślicznego z czułością, miłością i oddaniem…
“Cierpisz bardzo, mój Jezu kochany!!!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością. Słodko patrzył…
“Ty cierpisz ze Mną, Monisiu. Razem cierpimy”-wyszeptał poruszony niezmiernie.
“Tak. Wszystko robimy razem! Razem malujemy razem układamy, razem piszemy, razem się cieszymy. I razem cierpimy!”
“Tak! Jesteśmy nierozłączni!”
“Taaak! Jak moje papużki!
Jezus zaśmiał się cudnie! A ja szeptałam dalej:
“Delikatnie skubią sobie nawzajem piórka na główkach, dają sobie ‘buzi buzi’, przytulają się do siebie! Podobnie do nas!”
Jezus skinął głową twierdząco i patrzył we mnie z uśmiechem.
“W dzieciństwie też miałam papużki. Klatka stała na dworze. I tak jakoś się stało, że się otworzyła. I jedna papużka z niej wyfrunęla i pofrunęła na drzewo. To ta druga ją nawoływała! Krzyczała! Śpiewała do niej. A gdy tamta nie wróciła, ta w klatce zdechla z tęsknoty… Na siedząco… Nie mogła żyć bez tej drugiej… Tak jak ja nie mogę żyć bez Ciebie Jezu!!!”
” A Ja bez ciebie, kochana Moja!”-wyszeptał Jezus płonący cały.
“Może to głupie porównanie do papużek! Przepra…”
“A gdzie tam głupie! Piękne! Bardzo Mi się podoba!”
“Szczerze mówiąc, mi też…”
Patrzyłam w Jezusa z uwielbieniem, a On patrzył we mnie… Objęłam Go za szyję z tkliwością. Jezus objął mnie całą i przytulił mocno do Siebie. Trwaliśmy razem. SERCE przy sercu… Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mego. A my objęci, przytuleni, tańczylismy w Miłosci. Nierozłączni…

Categories: MOJE MYŚLI

ŚWIATŁO

No Comments

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Leżałam w Jego objęciach tańcząca. Usmiechalam się do mojego ślicznego Jezusa od ucha do ucha! I On uśmiechał się do mnie cudownie!
“Ułożyłam… Mam już trzy!”
“I co? Trudno było?”
“Nie! Łatwo! Bardzo łatwo! Choć raz, w jednym dniu poczytatam czytania kilka razy potem posłuchałam co o nich mówią księża. Czasem słucham, żeby wiedzieć na czym się skoncentrować. Więc poczytałam, posłuchalam… I głowę miałam tak pełną, że nie wiedziałam od czego zacząć, na czym się skupić! Już myślałam, że nie dam rady ułożyć! Ale wystarczyło, że się zapatrzyłam w Ciebie i Ciebie zasłuchałam… I chwilę później rozważanie samo mi się w sercu ułożyło! I to moje! Osobiste! A nie czyjeś!”
Patrzyłam w Jezusa z miłością i uwielbieniem i dodałam:
“Wielkie rzeczy we mnie robisz, kochany!”
Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko…
“Po to cię stworzyłem! Jesteś stworzona do wielkich rzeczy, maleńka Moja!”
“W tych rozważaniach jest Twoje światło!” – szepnęłam z mocą.
“Widzisz je?!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
“Jasne! Trudno byłoby go nie zobaczyć! Daje po oczach, aż razi! – zaśmiałam się perliscie.
Jezus uśmiechnął się promiennie i delikatnie dotknął dłonią mojego serca.
“To Moje światło masz tu, w sercu, Monisiu kochana!”
Patrzyłam w mojego ślicznego rozpromieniona i uszczęśliwiona cała! Jezus patrzył we mnie płonący! Miłość sama!

Categories: MOJE MYŚLI

A W SERCU MI SIĘ UKŁADAŁO…

No Comments

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Leżałam w Jego objęciach tańcząca.
“Wiesz mój Jezu? Chyba jednak nie dam rady….”
“Dasz. Gwarantuję, że dzisiaj ułożysz, Monisiu!”
“Tak? To dobrze!”-szepnęłam.
Zaczęłam się układać na SERCU Jezusa. Mościc się na NIM.
“Wierzysz Mi?” – spytał Jezus jakby zaskoczony.
“Jasne, że tak. Tyle razy przekonałeś mnie, że to co mówisz jest prawdą to nie widzę powodu, żeby Ci nie wierzyć. A co? Dlaczego pytasz?” – spytalam nie przerywając moszczenia się.
“Nie, nic, maleńka. Tak tylko…” – wyszeptał Jezus zawstydzony jakby. A może mi się tylko tak wydawało.
Leżałam wygodnie na SERCU Najdroższym. Patrzyłam w mojego Jezusa z miłością i uwielbieniem. Zakochana cała!
“Mój maleńki, śliczny! Mój słodki Jezu! Jakiś Ty dobry i czuły, i delikatny! I jaki piękny! Przepiękny!” – szepnęłam z mocą zachwycona cała.
Jezus patrzył we mnie słodko i łagodnie… Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył… A patrząc zanurzał mnie w Sobie zatapial w Miłosci… Zamykał w Sobie i otwierał na Siebie… Zapatrzyłam się w umiłowanego mojego! Patrzyłam z uwielbieniem i entuzjazmem. Z podziwem i oddaniem… A w sercu mi się układało…

Categories: MOJE MYŚLI

JEZUS CHCE!

No Comments

“Ułożyłam kolejne…!” – szepnęłam z mocą.
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem wielkim! A ja… czułam się zagubiona w Jego Miłości… A jednocześnie bezpieczna jak nigdy dotąd! Szczęśliwa i zakochana cała!
“Co Ty Jezu ze mną robisz?! Co Ty robisz we mnie??!”
“Chcę!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
“Jak mnie maleństwo wywyższasz! Mnie, nic takie, aż tak wywyższasz!!!”
“Chcę!”
“Chcesz?!”
“Chcę pokazać co mogę zrobić z duszą oddaną i ufną. Jak wielkie rzeczy mogę w niej uczynić! Nawet w takim maleństwie jak ty, kochana Moja!” – Jezus był czułością samą. I dodał:
“Chcę wielkich zawstydzić!”
“Zawstydzić??! Przecież ja nie znam się na teologii! I głupio się przyznać, ale nie wiem co to jest egzegeza!”
“I bardzo dobrze!” – wyszeptał Jezus z cudnym uśmiechem.
“Dobrze??!!”
“Widzisz kochana, wiedza czasem może przeszkadzac. Może Mnie zasłonić! Otwarty umysł i ufne pragnące serce Mi wystarczą, żebym mógł działać!”
Patrzyłam w mojego Jezusa i nie wiedziałam co powiedzieć… Brak mi było słów, żeby wyrazić swoją wdzięczność… Patrzyłam więc w Jezusa z uwielbieniem i entuzjazmem… Z zachwytem i podziwem!
Milczałam długo… W końcu szepnęłam:
“Chciałabym ułożyć jeszcze jedno rozważanie, żeby mieć trzy próbki jak pani redaktor je zechce. Żebym miała co pokazać…”
“Tak, spokojnie ułożymy trzecią próbkę. I na razie wystarczy! Nie marnuj sił na próbki. Zbieraj je na później, bo będziesz ich potrzebować!”
“A! O siły to ja się nie martwię! Dasz mi! Jeśli zechcesz, żebym uklalała to mi dasz!”
“Chcę!”
“To mi dasz! Musisz!” – szepnęłam z bezczelną ufnoscia i uśmiechem od ucha do ucha!
“Mus to mus!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
Nakarmil mnie Swoim Ciałem i uśmiechał się do mnie cudownie!

Categories: MOJE MYŚLI

DAMY RADĘ!

No Comments

“Za krótkie rozważanie było! Ale wydłużyłam, poprawiłam… I jest!” – szepnęłam z mocą.
Uśmiechałam się do Jezusa od ucha do ucha! Jezus uśmiechał się do mnie cudownie!
“Pięknie, Monisiu!” – wyszeptał z ogniem miłości.
“Muszę pisać głębiej, bujniej! Ale dam se radę! Z Tobą oczywiście!”
“Co mówisz, kochana?” – spytał Jezus jakby niedosłyszał.
“Mówię, że z Tobą dam radę!”-szepnęłam nierozumiejąc o co chodzi umiłowanemu.
“Co mówisz, kochana Moja?!”
“Że dam radę z…”
Jezus przerwał mi gwałtownie!
“Ty słyszysz co mówisz, Moniko?! Jeszcze wczoraj byłaś pełna niepewności i obaw czy podołasz! A dzisiaj mówisz, że dasz radę!”
Zaśmiałam się perliscie!
“Tak! Z Tobą dam!”
I dodałam:
“Tylko to trzeba będzie ułożyć 30 albo 31 rozważań.”
“Ułożyliśmy jedno, ułożymy 31!”-wyszeptał Jezus pełen entuzjazmu.
Entuzjazm mojego ślicznego, udzielił się i mnie!
“Wiesz mój Jezu, muszę przyznać, że łatwiej mi się układało niż modlitwy wiernych! Już mam pomysł na kolejne rozważanie!”
“No widzisz, Monisiu! To Mi się podoba!”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem promiennie! Uradowani niezmiernie! Mój słodki Jezus i ja!

Categories: MOJE MYŚLI

MUS TO MUS!

No Comments

Byłam w moim Jezusie! Zanurzona w Nim cała… W Jego objęciach tańcząca leżałam. Patrzyłam w umiłowanego mojego niepewnie… Jezus uśmiechał się do mnie cudownie! Promiennie bardzo!
“Wszystko idzie ku temu, że będę układać rozważania do czytań do Oremusa!” – szepnęłam nieśmiało.
“Cieszysz się, Monisiu?! Jesteś zadowolona?!” – spytał Jezus z ogniem.
“Czy ja wiem czy to można nazwać radością, zadowoleniem… Zdumiona jestem raczej i baaardzo zaskoczona! Pełna niepewności i obaw…. Czy dam radę, czy podołam…” – szepnęłam z powagą.
Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko…
“Zobacz!” – wyszeptał płonący cały. Patrzyłam Mu w oczy… I nagle zaczęłam układać! Zaczęłam układać rozważanie do wczorajszych czytań!
“Jestem umiłowanym dzieckiem Boga. Jestem Jego oczkiem w głowie. Jego winnicą, którą pragnie uprawiać. W Swojej nieskończonej miłości obdarzył mnie istnieniem. Dał mi życie w dzierżawę. I hojnie mnie obdarował. Dał wolną wolę, rozum, talenty. Dał Przykazania, Kościół i ołtarz, abym wiedział czym się w życiu kierować, korzystał z Sakramentów i karmił się Jego Słowem i Ciałem. Posyła ludzi, którzy przykładem i radą pomagają mi winnicę mojego życia uprawiać. W końcu Bóg dał mi TEGO, który był dla Niego najdroższy. Swego Syna. Jezus pragnie być moim przyjacielem i powiernikiem. Doradcą i przewodnikiem w drodze do Nieba. Czy odrzucę miłość Bożą i Jego dary i zacznę żyć po swojemu? Jakie winnica mego życia wyda owoce? Cierpkie i kwaśne, czy dorodne, soczyste i słodkie?”
Jezus patrzył we mnie płonący.
“I co? Trudno było?” – spytał z prostotą.
“Nie! Łatwo… Bardzo łatwo! Redaktor będzie prosiła mnie o próbki. Wyślę. Jak będą chcieli, jak mnie przyjmą to będziesz musiał mi pomagać!” – szepnęłam z mocą.
“No cóż… Mus to mus!” – wyszeptał Jezus jakby od niechcenia.
“Sama nie dam rady!”
Jezus znów zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i wyszeptał z ogniem:
“Mus to mus, kochana Moja!”
I uśmiechnął się do mnie cudownie!
Patrzyłam w mojego Jezusa zdziwiona cała…

Tamto rozważanie było za krótkie. Przedłużyłam, trochę poprawiłam i wklejam:
Jestem umiłowanym dzieckiem Boga. Jestem Jego oczkiem w głowie. Jego winnicą, którą pragnie uprawiać. W Swojej nieskończonej miłości obdarzył mnie istnieniem. Dał mi życie w dzierżawę. I hojnie mnie obdarował. Dał wolną wolę, rozum, talenty. Dał Przykazania, abym wiedział czym się w życiu kierować. Dał Kościół i ołtarz, abym korzystał z Sakramentów i karmił się Jego Słowem i Ciałem.  Abym z Nim  rozmawiał. Dziękował, prosił, przepraszał. Abym Go uwielbiał. Abym składał swoje intencje i ofiary. Posyła ludzi, którzy przykładem i radą pomagają mi winnicę mojego życia uprawiać. Rodziców, kapłanów, nauczycieli. Daje wzory do naśladowania, świętych, którzy pokazują jak żyć, żeby się Bogu podobać. W końcu Bóg Ojciec dał mi TEGO, który był dla Niego najdroższy. Swój najcenniejszy Skarb. Jedynego Syna. Jezus pragnie upiększać winnicę, którą jestem. Wraz ze mną uprawiać, przycinać i pielęgnować. Chce czynić mnie coraz doskonalszym, piękniejszym, bogatszym w miłość, pokorę, cichość. Pragnie być kamieniem węgielnym winnicy.
Jezus chce być moim przyjacielem i powiernikiem. Doradcą i przewodnikiem w drodze do Nieba. Czy odrzucę miłość Bożą i Jego wspaniałe dary i zacznę żyć po swojemu? Jakie winnica mego życia wyda owoce? Cierpkie i kwaśne, czy dorodne, soczyste i słodkie?”

Categories: MOJE MYŚLI

SZOK!

No Comments

Patrzyłam w mojego Jezusa! Patrzyłam zachwycona, rozpromieniona i oszołomiona! Patrzyłam z uwielbieniem…
“Jesteś niesamowity!!! Ze zła wyprowadziłeś, wyciągnąłeś tak wieeeeele dobra! Tak wiele!!!”
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie… Z czułością niezwykłą. I jakby nieśmiało…
“Przy twojej pomocy, Monisiu! Dzięki uporowi…”
“Tak! Jestem uparta i ufam Tobie! Ale upór i zaufałaś to Twoje dary!” – urwałam na moment. I dalej szeptałam:
“Jesteś niesamowity, Jezu!!! A wczorajsza rozmowa z Córeczką… Po prostu… Szok!”
Jezus uśmiechnął się tym razem tajemniczo…
“Byłem tam z wami! Rozmawialiśmy razem! We trójkę!”
“Tak!!!”
Patrzyłam w Jezusa z ogniem!
“Jesteś niesamowity!!!” – szepnęłam znowu.
A teraz… Znowu pokazał Swoją niesamowitość! Swoje działanie! Ale o tym jutro. Muszę najpierw z szoku ochłonąć! Choć nie wiem czy mi się to uda!

Categories: MOJE MYŚLI

DAWAĆ!

No Comments

Wieczorem leżąc w łóżku:
Byłam w moim Jezusie. Leżałam w Jego objęciach. Z wątpliwościami, zsklopotaniem, onieśmieleniem.
“Ucz się brać, kochana! U mnie otrzymasz jeszcze więcej!” – wyszeptał śmiejąc się perliscie.
Mnie do śmiechu nie było!
“Ty to umiesz pocieszyć!” – szepnęłam i dałam Jezusowi pstryczka w nos. Wcale nie delikatnego!
“Jezu… noooo….” – szepnęłam jak małe dziecko rozżalone.
Jezus objął mnie z czułością niezwykłą… Otulił Sobą. I zaczął tłumaczyć. Cierpliwie i łagodnie…
“Dużo dajesz to i duuuużo otrzymujesz! Dajesz bezinteresownie, nie oczekując niczego! To i nie dziw się, że dużo dostajesz. Dobro wraca, zwielokrotnione! Trzeba ucieszyć się nim, przyjąć, podziękować. I iść dalej, dawać!”
“Ale ja ucieszylam się nim!!! Baaaaaardzo!!! Przyjęłam, podziękowalam. Dopiero potem zaczęłam się zastanawiać… zaczęły ogarniać mnie wątpliwości, wyssać, wsączać, że to co dostałam jest na wyrost, hojność ponad miarę.”
“Radość była ode Mnie. Wątpliwości wiesz od kogo.”
“Wiem!”
“No to skoro wiesz, nie przejmuj się nimi! Idź i dawaj jeszcze więcej! I nie dziw się jak jeszcze więcej otrzymasz!”
Spojrzałam w Jezusa uśmiechając się do Niego radośnie!
“Ty to umiesz pocieszyć…” – szepnęłam. I pogłaskalam delikatnie Jego rękę. Delikatnie, z czułością. Potem wtuliłam się w umiłowanego mojego jeszcze bardziej. I szybko zasnęłam. I spałam całą noc! Obudziłam się. Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Pobłogosławilam jak codzień moje Dzieci. Pomodliłam się. I poszłam kochać! I dawać jeszcze więcej! Z Nim, z moim ślicznym Jezusem oczywiście. Bez Niego ani rusz!

Categories: MOJE MYŚLI

O LIŚCIE I NIE TYLKO

No Comments

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Siedziałam u Niego na kolankach, otulona Miłością… W ręku trzymałam kartkę.
“Patrz co dostałam! List!” – szepnęłam rozpromieniona cała.
Jezus ujął list w Swe dłonie i zaczął czytać. Uśmiechał się przy tym przepięknie!
“Podziękowanie!”
“Tak! Od mojego Duchowego Syna i jego braci. Zobacz… Pieczęcie, podpis…”
“Pięknie!”
“Cudownie! Wspaniałe! I Msze święte będą odprawiać! Bite dwa miesiące, w środy! Za mnie i w moich intencjach! Już odprawiają!” – szepnęłam uradowana.
Jezus przytaknął z cudnym uśmiechem.
“Mam prośbę, mój Jezu!”
“Tak, maleńka?” – szepnął Jezus. I nachylił się do mnie… I słuchał całym Sobą.
“Jak będą odprawiane te Msze, pamiętaj w nich o…” – i zaczęłam wymieniać imiona moich Duchowych Dzieci, ale nie tylko. Każdego kto był mi drogi i bliski. Wymieniałam i wymieniałam. Długo! A Jezus pochylony słuchał… Cierpliwie.
Gdy skończylam, szepnęłam raz jeszcze:
“Pamiętaj o nich, proszę, kochany!”
“Będę pamiętał, Monisiu!”
“Dziękuję!” – szepnęłam i rzuciłam się Jezusowi na szyję!
Trwaliśmy policzek przy policzku i SERCE przy sercu!
“Błogosław Mu! Sprawił mi wieeeeelką radość!” – szepnęłam Jezusowi wprost do ucha. Jezus doskonale wiedział o Kogo chodzi!
“Błogosławię i będę błogosławił!”
Dałam siarczysty buziak mojemu umiłowanemu, słodkiemu Jezusowi. A On zaśmiał się głośno, perliscie! Cudownie!

Categories: MOJE MYŚLI

WIZJE JEZUSA

No Comments

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Leżałam w Jego objęciach tańcząca bardzo! Umiłowany mój Jezus pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie… Zakochany i zachwycony cały!
“Jestem do Twojej dyspozycji! Gotowa. Możesz na mnie liczyć, ukochany mój.” – szepnęłam z mocą.
“Widziałem! Dziękuję Monisiu!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
“Choć nie znaczy to, że zmieniłam zdanie. Nadal mam wątpliwości, uważam, że to nie dla mnie, że się do tego nie nadaję!”
“I bardzo dobrze! Gdybyś nie miała wątpliwości i uważala, że się nadajesz, to byś się nie nadawała. A Ja bym cię do tego nie zaprosił!”
“Wątpię też, żeby pani reda…” – urwałam. Urwałam pod naciskiem spojrzenia Jezusa. Patrzył we ogniście! Oczy Mu błyszczały… Patrzyłam zachwycona!!!
“Nie mówmy o tym na razie. Zmęczona bardzo jestem…” – szepnęłam nieśmiało.
“Tak, tak! Odpocznij teraz we Mnie, śliczna!” – wyszeptał Jezus słodko.
Wtuliłam się w Jezusa jeszcze bardziej i odpoczywałam w Nim.
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością… I zaczął przede mną roztaczać, snuć wizje… Cudowne… wielkie i piękne. Zbyt wielkie i zbyt piękne jak dla mnie… Przerastały mnie one… Przerastaly! A jednocześnie pociągaly, zachwycały. Zapraszały…. A spojrzenie Jezusa mówiło:
“Chodź za Mną, maleńka! Razem zrobimy wielkie rzeczy!
Odpoczywałam w moim umiłowanym Jezusie…

Categories: MOJE MYŚLI

PODDAŁAM SIĘ…

No Comments

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Patrzyłam w mojego umiłowanego zaskoczona, onieśmielona i zachwycona jednocześnie!
“Ja robię po cichu, po cichutko, a Ty zawsze znajdziesz sposób, żeby… wypaplać! Tak! Wypaplać!!!” – zaśmiałam się głośno.
“A cóż w tym złego?” – spytał Jezus z cudnym uśmiechem.
“No, nic. Tylko zaskoczona jestem!”
“Będzie dobrze, maleńka. Zaufaj Mi!”
“Ależ ja Ci ufam, mój śliczny! Tak tylko gadam, głupoty! Przecież wiesz!” – uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha z bezczelną ufnoscia.
“Dziękuję ci, kochana!”
“Dziękuję mój Jezu kochany!”
Jezus przytulił policzek do mego policzka…
“Czy nie rozumiem, maleńka, że Ja się Tobą chwalę?!”
“Chwalisz się?!”
“Jestem z ciebie bardzo dumny! I chwalę się tobą jak tatuś umiłowaną córcią!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
Zaniemówiłam… Ostatnie słowa powaliły mnie całkowicie… Całkowicie! Patrzyłam w Jezusa rozpromieniona cała! A On uśmiechał się do mnie z czułością…

Malowalam…. W pewnej chwili naszła mnie myśl… Pytanie ‘czy chcesz?’ Myśl ta nachodzila mnie od dawna. Męczyła mnie… Odsuwałam ją jednak od siebie. Odpychałam. Kiedy przychodziła, od razu myślałam, że się do tego nie nadaję, że to nie dla mnie, że jestem za prosta, za głupia. Że nie umiem.
“Umiesz! Na blogu wiele razy to robiłaś!”
“Co innego na blogu, a co innego tam!”
“Spróbuj!”
I teraz gdy malowalam znów mnie ta myśl naszła…
“Przecież spytać możesz!”
“Ok. Spytać mogę…” – poddałam się.
Otworzyłam maila i napisałam… Spytalam.

Categories: MOJE MYŚLI

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com
Scroll Up