JEZU, UFAM TOBIE!!!

ŻEBYM MOGŁA POWSTAĆ!

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do Siebie z czułością… Ja pieściłam SERCE Najdroższe… Serce moje wtuliło się w SERCE umiłowane… Głaskalam, całowałam, dotykałam dłonią. Delikatnie…
Nagle w mojej głowie i sercu zrodziła się myśl! Coś, KTOŚ ponaglał mnie, żeby tę myśl wypowiedzieć na głos! Prosił… Błagał wręcz! Wypowiedziałam tę myśl bez wahania:
“Tyle miałam zranień w przeszłości! W dzieciństwie i w latach pozniejszych! Byłam pokaleczona, cała obolała na sercu! Ty uleczyłeś wszystko!!! Uzdrowiłeś! Miłością, czułością, delikatnością…. Byłam nieszczęśliwa, zakompleksiona, schowana w sobie, niepewna, zahukana, zagubiona…
Ty pomogłeś mi się podnieść! Sprawiłeś, że teraz mogę patrzeć w przeszłość z podniesioną głową! Z uśmiechem na twarzy i w sercu! Tak! Z uśmiechem! Jestem wolna! I szczęśliwa! Stoję wyprostowana! Prosta jak struna! Na obu nogach, można powiedzieć!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha i mówilam dalej:
“Stoję prosto, bo Ty mnie podtrzymujesz! Trzymasz! Na Tobie się opieram! Ty jesteś moją Opoką!”
Znów umilkłam. I patrzyłam w oczy Jezusowi! A Jezus mój śliczny patrzył w oczy moje!
“Ciągle nie rozumiem dlaczego musiałam to powiedzieć akurat dzisiaj…” – szepnęłam nieśmiało.
Jezus patrzył we mnie poruszony cały…
“Pozwoliłem owinąć się prześcieradłami i złożyć martwy do grobu, abyś ty Moja kochana Monisiu mogła powstać!” – wyszeptał umiłowany mój wprost do serca.
Spojrzałam w Jezusa olśniona! Uradowana! Niezmiernie! Uszczęśliwiona cała! W jednej chwili wszystko stało się jasne! I proste! Choć jednocześnie tajemnicze i zakryte. I ciche jak grób… Jezus i ja patrzyliśmy w siebie nawzajem w milczeniu. W ciszy. A była to cisza pełna miłości i uwielbienia…

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com