JAK HIOB

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. A potem tańczylismy baaaaaardzo! Mój umiłowany śliczny Jezus i ja. Jezus obejmował mnie z tkliwością niesamowitą i w tańcu prowadził… Tańczylismy! Aż nagle usłyszalam głos piskliwy i skrzeczący! Wydawało mi się, że wychodził z ust umiłowanego mojego!
“Jak dobrze było cię tyle lat zwodzić, oszukiwać, kłamać, żeby mieć cię teraz całą dla siebie!”
“Znowu!!!” – krzyknęłam zdenerwowana.
“Co się dzieje, maleńka Moja?!” – wyszeptał Jezus swoim ciepłym i łagodnym głosem.
“Podszywa się pod Ciebie!!!”
“Kto?!”
“On!!!”
“Jak dobrze było cię tyle lat zwodzić, kotku…”
Przerwałam taniec i wybuchnełam gniewem:
“‘Kotku’??!! Nie jesteś moim panem! A jeśli jesteś, to ja stąd idę!!!” – krzyknęłam oburzona.
“A kto jest twoim Panem?!” – zachichotał głos złośliwie.
“Jezus Chrystus, Boga Syn, Zbawiciel!!!” – wyrwało mi się z głębi duszy.
Głos umilkł! Zniknął! Jezus i ja zaczęliśmy znów tańczyć… Umiłowany mój patrzył we mnie płonący cały miłością i dumą…
“Przegoniłaś go! Znowu!”
“Słyszałeś go?!”
Jezus skinął głową twierdząco i szepnął:
“To Ja pozwoliłem mu mówić!”
“Pozwoliłeś mu mówić?! Zwodzić mnie??! Dlaczego???!!” – krzyknęłam i znów zapłonęlam gniewem.
“Bo chciałem, żebyś mogła wybrać!”
Przerwałam taniec! Cierpiąca i rozgniewana!
“Już raz wybralam! Na wieczność! I nie mam zamiaru zmieniać decyzji! A może chcesz, żebym zmieniła??!”
“Masz rację, maleńka! Przepraszam!!!”
“Wybrałam, dlatego Tu z Tobą jestem! Co Ty robisz, kochany?! Bawisz się mną?! Z nim?! Czuję się jak Hiob!!!”
“Przepraszam! Przepraszam, jedyna Moja!” – szeptał Jezus rozpalony i poruszony cały.
Nagle z bólu i zdecydowania straciłam wszystkie siły. Opadłam w ramiona Jezusa…
Leżałam na mięciutkim i wygodnym posłaniu. W powietrzu. Umiłowany moj Jezus klęczał przy mnie… Pochylony nade mną cały… Delikatnie dotykał mojego policzka i głaskał go z czułością niezwykłą…
“Najbardziej mnie boli, że podszywał się pod Ciebie! I że Ty mu pozwalałeś…”
“Przepraszam! Więcej nie będzie. Obiecuję!”
“Krzyczałam na Ciebie…”
“Zasłużyłem!”
“Przepra…”
“Przestań w końcu!”
Jezus spojrzał we mnie pytająco.
“Przestań mnie ciągłe przepraszać! Pocałuj mnie!”
Umiłowanemu oczy błysnęły ogniem! Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i zastygł w pocałunku… Słodkim, czułym i ognistym….
A ja pomyślałam, że Hiob zwyciężył i ja podobnie jak on zwyciężyłam! I tego, którego imienia wymieniać tu nie będę. I umiłowanego mojego zwyciężyłam! Jak Hiob… Pokorną, ognistą miłością.