PRAWDZIWE KOMPLEMENTY

Leżeliśmy w SERCU Najdroższym, w Światłości wielkiej! Mój Jezus i ja. Leżeliśmy obok siebie. Jezus oparł się na łokciu i patrzył we mnie głęboko… Zakochany i zachwycony cały! I ja patrzyłam w mojego ślicznego zakochana i zachwycona!
“Jak mi TU w Serduszku Twoim dobrze! Ciepło, cicho i… Jasno! Właśnie! Dlaczego jasno?!”
“Oczka ci się przyzwyczaiły, maleńka Moja!” – wyszeptał Jezus z lubością.
“Jak mi TU dobrze! Czuję się u siebie! Tak, jestem u siebie!”
“To twoje Serce, Monisiu! Baaaaaardzo się Ono raduje gdy na ciebie patrzy! Baaaaaardzo się raduje! Piękności Moja!”
“A Ty mój Jezu komplementy mi prawisz!”
“Uważasz, że mówię żeby ci Monisiu sprawić przyjemność? Żebyś się cieszyła?” – spytał Jezus z cudnym uśmiechem.
“Eee… nieee…” – szepnęłam zawstydzona.
“Uważasz że komplementy nie mogą być prawdziwe?”
“Mogą…”
“Ja mówię prawdę! A jeśli to dla twojej duszy…”
“Prawdziwy komplement!” – szepnęłam szybko.
Jezus zaśmiał się cudnie! Perliscie!
“To już lepiej! A jeśli powiedziałbym, że twoje serce jest coraz piękniejsze i coraz bardziej podobne do SERCA Mego. Co byś powiedziała?” – spytał Jezus łagodnie.
“Że kto z kim przestaje, takim się staje!!!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością!
“Nic dodać, nic ująć! W punkt! I komplement prawdziwy!”
“A co! Uczę się od Ciebie! Od Najlepszego!”-szepnęłam uśmiechając się do Jezusa od ucha do ucha. Jezus uśmiechnął się do mnie! Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA…