Ujęłam głowę umiłowanego mojego,,zbliżyłam do siebie. I całowałam. Całowałam czoło niegdyś pokłute, podziurawione cierniami… Całowałam oczy kiedyś zalane łzami, przekrwione, opuchnięte… Całowałam policzki kiedyś poranione ciosami, piekące z bólu… Całowałam usta niegdyś zakrwawionie, rozcięte, opuchnięte…
Jezus ujął moją twarz w Swe dłonie, zbliżył do ust i całował. Całował, a Jego SERCE szeptało:
“Całuję czoło, obolałe… Całuję oczy niegdyś zalane łzami, przekrwione, zmęczone… Całuję policzki kiedyś bolące, piekące z bólu z powodu razow… Całuję usta niegdyś zranione i opuchnięte…”
Jezus mój słodki patrzył we mnie głęboko… Przenikliwie.
“Tak, tak kiedyś było. Dziś jestem już innym człowiekiem i nie pozwoliłabym na to. A jeśli bym pozwoliła to tylko ze względu na Ciebie, Jezu!”-szepnęłam z mocą. A po chwili dodałam:
“Zresztą serce bolało mnie bardziej niż twarz.”
“Jakaś ty podobna do Mnie!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
“Ja? Dlaczego?”
“Mnie Serce też bolało bardziej niż twarz!”
“Kochany mój Jezu!!!” – wyrwało mi się z głębi serca.
Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mego. Trwaliśmy w Miłosci i bliskości bez granic! Mój Jezus i ja.

Leave a Reply