Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Obsypywał pocałunkami… Słodkimi, czułymi i gorącymi…
“Całuj mnie umiłowany! Uwielbiam Twoje pocałunki… Choć gdybyś dopuścił na mnie bicze to także bym przyjęła! A gdy spoglądam wstecz w moje życie, myślę, że bicze już były…”
Jezus nie przestawał mnie całować, a Jego SERCE szeptało:
“Najmilsza Moja… jest czas smutku i czas radości. Jest czas cierpień i czas szczęścia…”
“Wiem, mój Jezu… A nie mam wątpliwości, że czas cierpień jeszcze nie raz na mnie przyjdzie. Przyjmę je bez skargi. Bo wiem, że dopuścisz je dla mojego dobra. Wszystko przyjmę od Ciebie, Jezu mój kochany! I z Tobą zniosę wszystko. Nawet najgorsze cierpienia. Z Tobą mogę wszystko! W Tobie wszystko mogę. Znosić bicze i być szczęśliwa. Tańczyć z bólu i z radości. Być smutną i radosną. ‘Cierpieć biedę i obfitować. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia’! Wszystko mogę w moim Jezusie!!!”
Jezus wciąż obsypywał mnie pocałunkami…

Leave a Reply