“Zatańczymy maleńka?” – spytał Jezus z cudnym uśmiechem.
“Jasne! Z Tobą zawsze, mój śliczny!” – uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha.
Jezus ujął mnie pod rękę i zaczął gdzieś mnie prowadzić. Nagle znaleźliśmy się przed potężnym ogniem! Przed wielkim ogniskiem!!! Dziwna sprawa, ciepło, gorąc buchający od ogniska wcale mnie nie parzył! Przeciwnie! Był wyzwalający i przyjemny!
“Tu będziemy tańczyć!” – wyszeptał Jezus rozpromieniony cały.
“W ogniu??!!”
“Tak. W w Ognisku! W płomieniach Mojej miłości. Nie boisz się maleńka Moja?” – spytał Jezus patrząc we mnie badawczo.
“Z Tobą się nie boję, Jezu!”
Umiłowany mój wprowadził mnie w sam środek ogniska…. I zaczęliśmy tańczyć!!! Tańczylismy w plomieniach!!! Jezus obejmował mnie z czułością i w tańcu prowadził. Niepojęte! Ogień w ogóle mnie mnie nie spalał!!! Ani nie palił, nie piekł!!! I rzecz równie przedziwna!!! Wydawało mi się, że mój śliczny Jezus i ja też byliśmy ogniem! Byliśmy plomieniami! Tańczylismy! Skakaliśmy! Iskrzyliśmy się! Płomieniu tańczące na Bożą chwałę!

Leave a Reply