LEKARSTWO NA SMUTKI

Uśmiechałam się do mojego ślicznego od ucha do ucha…
“Serce cię boli, a tak pięknie się do Mnie uśmiechasz…” – wyszeptał Jezus z niewysłowioną czułością.
“To, że serce mnie boli, nie znaczy, że nie mam się do Ciebie uśmiechać, kochany! Nie Twoja wina, że mnie serce boli”
“A czyja?”
“Niczyja!”
“Więc przestałaś już winić siebie? Cieszę się!”
“Dzięki Tobie, mój Jezu kochany!”
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA… Leżałam w Jego objęciach tańcząca bardzo. Rozmyślałam… I nagle samo mi się ułożyło! Na poczekaniu!
“Mój ukochany, najdroższy Boże,
Któż tu na świecie Cię pojąć może.
Ciebie uwielbiam w moim cierpieniu,
Ciebie wysławiam w moim westchnieniu.
Tyś moim Królem, Tyś moim Panem!
Tyś mym jedynym umiłowanym!
Tyś mym Maleńkim, Tyś mym słodziutkim!
Tyś jest lekarstwem na moje smutki.
Ja w Twoim SERCU jestem schowana.
Twoja maleńka, umiłowana!

Leave a Reply

Facebook login by WP-FB-AutoConnect