VICE VERSA

Leżałam w objęciach Jezusa. Tańcząca bardzo leżałam! Bez sił. Z zamkniętymi oczami leżałam. Nie miałam siły żeby podnieść powieki… Mimo, że oczy miałam zamknięte, widziałam umiłowanego mojego Jezusa! Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i poruszony niezmiernie…
“Jesteś niesamowita! I niemożliwa, Monisiu! Nawet nie wiesz ile radości Mi dajesz! Gdy słyszę twoje myśli i słowa, gdy widzę twoje czyny, raduje się SERCE Moje! Jesteś Moim szczęściem, moim skarbem! Tak! Moim skarbeczkiem jesteś!”
Mino, że nie miałam siły, uśmiechnęłam się do mojego ślicznego od ucha do ucha!
“Vice versa, mój kochany. Vice versa!” – szepnęło moje serce z lubością.
Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Pocałował mnie jak Oblubieniec całuje Swą Oblubienicę. Potem przytulił policzek do mego policzka. Z SERCA Najdroższego wyszła Hostia i weszła do serca mego. Oba serca objęły się serdecznie, przytuliły się do siebie nawzajem i ucałowały. Trwaliśmy w cierpieniu i zmęczeniu. Ale też w miłości i intymności… Mój słodki Jezus i ja, Jego maleńka.

Facebook login by WP-FB-AutoConnect