ULEGŁOŚĆ I CZEŚĆ

Leżałam w objęciach Jezusa. Zanurzona w Nim cała… Otulona Jezusem, wtulona w Niego całkowicie. Wypełniona i przepełniona Nim… Prześwietlona Umiłowanym! Przeźroczysta… Niewidoczna!
“Umiłowany mój, czy nie traktuję Cię za bardzo poufale?”
“Nawet jeśli, uwielbiam taką poufałość, dziecię Moje. Uwielbiam!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
“Jesteś moim Panem i Królem. Wiem, że powinnam leżeć u Twoich stóp i bić Ci pokłony uległości i czci… Ale tu, w Twoich ramionach, w objęciach Twych też Ci jestem uległa i cześć Ci oddaję. Prawda?” – spytałam niepewnie.
Oblicze Jezusa nagle się zmieniło. Patrzył we mnie przenikliwy, uroczysty i bardzo poważny.
“Jesteś cała Moja, cała we Mnie i cała dla Mnie. Nie ma większej uległości i czci niż TO!” – wyszeptał Jezus z ogromnym naciskiem. Wydało mi się, że wręcz groźnie.
Na te Jego słowa bardzo się wystraszyłam! Może nie tyle wystraszyłam co przejęłam. Przejął mnie sposób w jaki to powiedział. Musiało być dla Jezusa bardzo ważne to o co spytałam. Zaczęłam rozmyślać…
“Jestem cała Twoja, cała w Tobie i cała dla Ciebie, kochany mój Jezu. Żyję w poczuciu należności i zależności. Zależę od Ciebie i do Ciebie należę. Bez Ciebie nic nie mogę zrobić. Więcej! Nic nie chcę robić bez Ciebie! Nie chcę! Chcę wszystko robić z Tobą, Jezuniu mój śliczny. I wszystko chcę robić dla Ciebie. Pragnę!”
“Nie ma większej uległości i czci ponad to, Monisiu.”
I mój słodki, umiłowany Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie! Promiennie bardzo! Jakby chciał bym się bała… Uśmiechnął się do mnie świetliście… Jasno i ciepło. I ja uśmiechałam się do Jezusa radośnie. Od ucha do ucha… Trwaliśmy w bliskości i zaufaniu. Mój umiłowany Jezus i ja.

Facebook login by WP-FB-AutoConnect