MOJA DROGA DO NIEBA

Byłam w moim Jezusie. Leżałam w Jego objęciach tańcząca bardzo. Umiłowany mój nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA.
“Wiesz mój Jezu? Kiedy sobie pomyślę o tych ogrodach, altankach, wodospadach… To dziwię się sama sobie i żału…”
Jezus przerwał mi gwałtownie!
“Czego żałujesz, Monisiu?! Tamtych spotkań ze Mną? Ja nie żałuję ani jednej sekundy spędzonej z tobą…”
Patrzyłam w Jezusa zdezorientowana… Od tej strony nie patrzyłam, od innej.
“Nie żałuję spotkań z Tobą, kochany! Nigdy nie żałowałam, nie żałuję, i nie będę żałować! Żałuję, że podziwiałam ogród, altankę, wodospad, a nie Ciebie! Że Ciebie za mało podziwiałam! Żałuję, że nie wskoczyłam od razu do Ciebie na rączki!”
Jezus uśmiechnął się do mnie z czułością…
“Chciałabyś od razu wskoczyć do Mnie na rączki? Tak hop – Siup?!” – spytał z uśmiechem.
Kiwnęłam głową, że tak!
“Aaaa, to tak nie można. Nie da rady, maleńka!”
“A dlaczego?”
I mój śliczny Jezus zaczął mi tłumaczyć:
“Musiałaś najpierw poznać i uwierzyć, że to Ja mówię w twym sercu. Upewnić się, że nie jest to twój wymysł. Pamiętasz ile razy pytałaś Moich Sług ‘czy Bóg może mówić do serca?’ Pamiętasz?”
Kiwnęłam głową twierdząco.
“Gdy już się upewniłaś, musiałaś Mi uwierzyć, zaufać. Zbliżałaś się do Mnie stopniowo. Razem podziwialiśmy ogród, razem spędzaliśmy czas w altankę, razem kąpaliśmy się w wodospadzie… Zbliżałaś się do Mnie. Pamiętasz jak uwielbiałaś siedzieć u Moich stóp?”-spytał znów Jezus z cudnym uśmiechem.
Kiwnęłam głową, że tak!
“Ale w pewnej chwili to już było dla ciebie za mało. Usiadłaś u Mnie na kolankach. I już nie chciałaś z nich zejść! Po jakimś czasie to znów było za mało dla ciebie. I wtedy wziąłem cię na ręce i przytuliłem do SERCA. Pozwoliłaś Mi na to, pozwalałaś też by Moje myśli i pragnienia stały się twoimi. Przez cały ten czas odrzucałaś to co było dla ciebie zbędne, niepotrzebne, a wybierałaś Mnie. I malałaś. Malałaś bardziej i bardziej i bardziej. Gdybyś chciała na samym początku wskoczyć do Mnie na rączki to byś się w nich nie zmieściła!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha!
“Jak pięknie mi tłumaczysz, kochany! Bardzo prosto i jasno! Teraz rozumiem!” – szepnęłam z mocą.
Jezus patrzył we mnie głęboko. Z lubością.
“To jest twoja droga, Monisiu kochana. Droga do Nieba. Tylko twoja, jedyna i niepowtarzalna!”
“Moja droga do Nieba!” – szepnęłam z mocą i entuzjazmem.
Jezus patrzył we mnie jak w obrazek…

Leave a Reply

Facebook login by WP-FB-AutoConnect