ZAŻYŁOŚĆ

Byłam w moim Jezusie! Zanurzona w Nim cała. W Jego objęciach tańcząca bardzo leżałam… Dotykałam dłonią policzek Jezusa i głaskalam go z czułością… Głaskalam, pieściłam, laskotałam delikatnie.
“Mój kochany, mój maleńki, mój śliczny Jezuniu… Najśliczniejszy!” – szeptałam z miłością i uwielbieniem.
Jezus patrzył we mnie płonący cały!
“Uwielbiam taką zażyłość, Monisiu kochana! Taką poufałość. Uwielbiam!”-wyszeptał z ogniem miłości.
Jezus mój śliczny wyciągnął rękę i dłonią zaczął dotykać delikatnie i pieścić moje serce… Dotykał, pieścił, głaskał, laskotał bardzo delikatnie, z czułością…
“Uwielbiam taką zażyłość, kochany mój… Taką poufałość. Uwielbiam!”
Urwałam na moment. Patrzyłam w oczy Jezusowi… Głęboko.
“Wiesz mój Jezu? Jak zobaczyłam w telewizji jak młody człowiek ścina piłą krzyż przydrożny, serce moje zostało przecięte na pół! Pomyślałam, że gdybym mogła to przywiązałabym się do tego krzyża. I gdyby ten człowiek chciałby go ściąć, musiałby i mnie przepiłować razem z krzyżem. Pierwsi chrześcijanie, którzy bronili wiary byli krzyżowani. Płonęli na krzyżach jak pochodnie. Dziś trzeba tak bronić wiary, Krzyża. Ja bym broniła gdybym mogła.” – szepnęłam z mocą.
Jezus patrzył we mnie ogniście…
“Uwielbiam taką zażyłość, maleńka Moja!” – wyszeptał poruszony cały.
Nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA.

Leave a Reply

Facebook login by WP-FB-AutoConnect