DOCZEKAMY SIĘ!

Byłam w Jasności Jezusa… Jasności, która dla mnie była ciemnością! Niczego nie widziałam! Niczego! Oprócz mojego umiłowanego! Jego widziałam doskonale. Pochylał się nade mną z tkliwością… Kochający i zachwycony cały! Jaśniał w ciemności! Promieniał! Błyszczał! Piękności był niewypowiedzianej! Jego Miłość, czułość, bliskość i jasność otulała mnie całą! Wypełniala mnie. Uszczęśliwiała!
“Jakiś Ty piękny! Prześliczny!” – szepnęłam z mocą zachwycona cała. Wyciągnęłam rękę i delikatnie zaczęłam dłonią dotykać policzek Jezusa i głaskalam go delikatnie.
Jezus patrzył we mnie głęboko…
“Kiedyś Moja Jasność będzie też twoją, Monisiu!” – wyszeptał z naciskiem i żarem.
“Kiedyś? A kiedy?” – spytałam zaciekawiona.
Umiłowany mój nie odpowiedział. Uśmiechał się do mnie cudownie i tajemniczo. I ja się do Niego uśmiechnęłam od ucha do ucha!
Jasne, że wiedziałam kiedy! Wtedy gdy mój umiłowany śliczny Jezus weźmie mnie na rączki… Wtedy nie będzie już cierpienia, smutku, ani ciemności. Tylko wieczna radość i szczęście i jasność! Tylko Bóg i ja…
“Nie mogę się już doczekać, kochany!” – szepnęłam z mocą.
“Ani JA, maleńka Moja. Ani JA! Ale doczekamy się!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
“Taaak! Doczekamy się!”
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i zanurzał mnie w Swoim SERCU…

Leave a Reply

Facebook login by WP-FB-AutoConnect