WESTCHNIENIE WYSTARCZY

Byłam w Jasności Jezusa. Jasności, która dla mnie była ciemnością. Umiłowany mój nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Leżałam w Jego objęciach tańcząca bardzo, bardzo. Bez sił prawie. Leżałam, a moje serce szeptało:
“Wczoraj Córeczka poprosiła mnie o modlitwę. Nie powiedziała o co. Powiedziała, że potrzebuje modlitwy, TERAZ. A ja nie miałam siły… Nie miałam siły, żeby się modlić. Ostatnio mam coraz mniej sił fizycznych. Nie mogę ustać na nogach kiedy tata mnie z wózka podniesie… Nie miałam siły. Więc wysłałam Córeczce serduszka i tylko westchnęłam: ‘Jezu mój słodki, pomóż mojej kochanej Córeczce… Pomóż jej, proszę… “
I usłyszalam w sercu cichy i pełen miłości szept: ‘Już, już, maleńka. Mam twoją córkę w Swoich rękach. Trzymam ją w objęciach i tulę do SERCA. Patrz!’ I zobaczyłam dzieciątko w ramionach Jezusa. Uśmiechało się do Niego i jakby zamykało oczka… Jakiś czas później odezwała się Córeczka! Pomogłeś jej! Realnie, fizycznie! Pomogłeś! Dziękuję mój Jezu kochany! Dziękuję!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością… Słodko, z lubością patrzył…
“Nie miałam siły. Westchnęłam tylko…”
Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko…
“Gdy nie masz siły, westchnienie wystarczy!”-wyszeptał rozpromieniony cały.
Patrzyłam w słodkiego mojego z miłością i uwielbieniem…
“Odpocznij teraz maleńka Moja. Zmęczona jesteś…”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha. Zamknęłam oczy i szybko zasnęłam…

Facebook login by WP-FB-AutoConnect