NIESTETY JESZCZE NIE TERAZ

Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.
“Tańczysz bardzo, maleńka Moja! Bardzo cię boli!”
“Bardzo, kochany mój Jezu!”
“Jutro przestanie!”
“Weźmiesz mnie na rączki?! Pójdę do Ciebie na rączki?” – spytałam z nadzieją.
“Niestety jeszcze nie. Pomogę ci. Ulżę”-wyszeptał Jezus z powagą.
“Aaaa…” – z moich ust wyrwał się jęk zawodu. Nie chciałam jednak, aby umiłowany mój widział, że jestem zawiedziona. Uśmiechnęłam się do Niego od ucha do ucha! I Jezus uśmiechnął się do mnie! Trwaliśmy w uśmiechniętym milczeniu… Rozmyślałam: ” ludzie niby czekają na powtórne przyjście Chrystusa, na koniec świata. Ale tak naprawdę nie chcą go. Dlaczego? Bo się boją! Nie chcą żyć z Nim na co dzień to i nie czekają na Jego przyjście. Tak samo obawiają się swojej śmierci. Odsuwają myślenie o niej. Odpychają. Tymczasem chrześcijanin powinien z radością oczekiwać przyjścia Pana! Jak i własnego Przejścia na drugą Stronę. Przejścia z życia do ŻYCIA! Czekam, tęsknię i staram się być gotową na tę godzinę. Godzinę w której umiłowany mój po mnie przyjdzie! Wtedy w końcu będę mogła zobaczyć Go takim jakim Jest. Będę mogła Go podziwiać i wychwalać, pieścić, głaskać i całować! W Pełni. Będę się w Nim cieszyć. Żyć w moim ślicznym szczęśliwa. Na wieczność!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem. Z lubością.
“Niestety jeszcze nie teraz, Monisiu kochana!”- nie wiem czy mi się wydawało, czy też w Jego głosie słyszałam zawód.
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie! Promiennie! Tańczylismy bardzo, bardzo w intymności i bliskości bez granic!

Facebook login by WP-FB-AutoConnect