NARZĘDZIE

Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem. A ja leżąc w Jego objęciach rozmyślałam:
“Miriam nikomu nie powiedziała o tym co Bóg Jej uczynił. Jak Ją pobłogosławił, wywyższył, zaszczycił. Mogła przecież powiedzieć, obwieścić rodzinie i sąsiadom, że Bóg Ją wybrał na Matkę Swego Syna. Że Mesjasz już przyszedł. Mogła powiedzieć, nie tyle z chęci wywyższenia Siebie, z pychy. Ale po prostu z radości i szczęścia, że spełniają się Boże obietnice! Miriam milczała. Nie z obawy, że mogą Jej nie uwierzyć, wyśmiać, wyszydzić. Nie! Zachariasz, ojciec Jana Chrzciciela musiał się cieszyć w milczeniu, za karę, że nie uwierzył słowom Anioła. Miriam milczała z własnej woli. Wiedziała, że nie Jej zasługa, że jest Matką Boga. Ona była służebnicą, niewolnicą Najwyższego. Jest Jego Narzędziem. Tylko i aż. Ona tylko wykonywała to, co Stwórca Jej poleca. Czy narzędzie, powiedzmy pędzel, może powiedzieć, że to on namalował obraz?! Skąd! Namalował go artysta swoją dłonią, a pędzel był tylko narzędziem. Owszem potrzebnym i ważnym, ale tylko narzędziem. Miriam była takim pędzelkiem, którym Boski Artysta malował dzieło zbawienia ludzkości!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem.
“Piękne rozmyślania, Monisiu! Przepiękne!” – wyszeptał ogniście.
“To Ty rozmyślasz we mnie, Jezu. Ty nadajesz kształt moim myślom, a je je tylko przekazuję! Jestem tylko narzędziem” – szepnęłam z mocą.
Jezus patrzył we rozpromieniony cały…

Facebook login by WP-FB-AutoConnect