MESJASZ

“Przyszedł do Swojej własności, a swoi Go nie przyjęli.” Naród Wybrany oczekiwał Mesjasza. Czekał na Niego stulecia! Wieki! A gdy Mesjasz przyszedł żydzi Go nie przyjęli. Odrzucili. Dlaczego? Bo myśleli, że przyjdzie w wielkiej chwale, może w ogniu, że będzie miał z Sobą ogromną armię. Spodziewali się, że wyzwoli ich naród spod okupacji Rzymu. Że uwolni z niewoli rzymskiej, położy wrogów pod ich stopy. Że Sam usiądzie na tronie i będzie ich królem, władcą. Tymczasem Mesjasz przychodzi ‘cichy i pokorny Sercem’. Mówi o miłości, miłosierdziu, o tym, by kochać nieprzyjaciół. Przebacza grzechy, uzdrawia, jada z celnikami i cudzolożnicami. W końcu umiera. Ukrzyżowany niczym złoczyńca! Nie takiego Mesjasza chcieli żydzi. Oni pragnęli Mesjasza, który wybawi ich od wrogów zewnętrznych. On przyszedł zbawić nas od potężniejszego, straszniejszego wroga niż wróg zewnętrzny! Od wroga, który trawi, niszczy, zabija nasze wnętrza. Nasze serca. Od grzechu! Przyszedł by przytulić nas do SERCA. ‘By ludzkość przytulić do łona i podać z Krzyża grzesznikom zbawcze, skrwawione ramiona’. Czy przyjmę takiego Mesjasza?”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością!
“Już Go przyjęłaś, Monisiu! Twój Mesjasz przyszedł do serca twego, trzyma cię w Swych ramionach, tuli do SERCA!”
“Tak! Tak mój kochany Jezu!” – szepnęłam z mocą.
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem. Trzymał mnie w objęciach, zanurzał w Miłości i czynił z Sobą jedno.

Leave a Reply

Facebook login by WP-FB-AutoConnect