NAKARMI…

Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA z czułością… Zaczęłam rozmyślać:
“Betlejem – Bet Lechem to znaczy ‘dom chleba’. Narodziłeś się, dobry jak chleb, aby zaspokoić wszystkie nasze głody…”
I zobaczyłam obraz… W żłobie, na sianku leżący opłatek…
Patrzyłam na ten obraz i rozmyślałam dalej…
“Taaak… Przyszedł cicho, pokornie, niewidocznie… Jakby nie chciał przeszkadzać Swoją Osobą. Maleńki, delikatny i kruchy. W żłobie dla zwierząt… Aby Go dostrzec i wejść w Tajemnicę początku Zbawienia trzeba pochylić się, uklęknąć, zamilknąć. Trzeba Go najpierw dostrzec, rozpoznać w Dzieciątku. Trzeba przyjść ze swymi głodami. Trzeba Mu otworzyć drzwi domów i serc. A On nakarmi… Głodnych miłości nakarmi Swoją Miłością. Głodnych nadziei nakarmi Nadzieją. Głodnych szczęścia, nakarmi Swym szczęściem. Głodnych bliskości i akceptacji nasyci Swoją bliskością i akceptacją. Podniesie na duchu, ukoi bóle… W tym roku jak zawsze przychodzi do wszystkich. Przychodzi cicho i niezauważenie. Nie wszyscy zechcą przyjąć Dziecię. Zamkną przed Nim domy i serca. Ale wielu drzwi otworzy, wejdzie w Tajemnicę. Pochyli się, uklęknie… A Ono nakarmi. Dzieciątko maleńkie i kruche. Delikatne. I dobre jak chleb. Jak biały opłatek… Sprawi, że nasze serce stanie się domem Chleba.”

Leave a Reply

Facebook login by WP-FB-AutoConnect