ROZKOSZ SAMA…

Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. I znów znalazłam się w moim sercu! I w objęciach trzymałam Dzieciątko! Nowonarodzone Dzieciątko Jezus! Uśmiechało się do mnie cudownie! I ja uśmiechałam się do Niego radośnie! Uszczęśliwiona i uradowana cała! Na sercu było mi ciepło i błogo…
“Jak mogę Ci usłużyć, Maleńki mój?” – spytałam z miłością.
“Pocałuj Mnie, Monisiu!” – szepnęło SERCE Najdroższe.
Aż podskoczyłam z radości! Wydawać by się mogło, że służba jest czymś trudnym, wymagającym jakiegoś wysiłku. Tymczasem to czysta radość i szczęście! Rozkosz sama! Pochyliłam się i ucałowałam stópki, rączki i oba policzki.
“Tak mogę Ci służyć do końca życia! I całą wieczność, kochany!” – szepnęłam z mocą.
“Rodzice służyli Mi czułością. Pasterze zadziwieniem. Mędrcy zachwytem. A Herod… sama wiesz, maleńka Moja…”
“Wiem!”-szepnęłam ze smutkiem i bólem.
Znów zaczęłam całować Maleńkiego… On uśmiechał się do mnie przepięknie. A na sercu moim było mi miękko, ciepło i błogo…

Leave a Reply

Facebook login by WP-FB-AutoConnect