NA POCZĄTKU BYŁO SŁOWO…

“Na początku było słowo…”
Bóg wypowiada słowo… Wychodzi do mnie w słowie. Pragnie wejść ze mną w relację, w zażyłość. Pragnie wejść w bliskość, w intymność. W komunię ze mną. Chce mi zwiastować Dobrą Nowinę! Dobrą Nowinę dla mnie. Dobrą Nowinę o mnie! Chce mi powiedzieć, że jestem dla Niego najważniejsza. Że jest we mnie zakochany! Że jestem Jego umiłowanym dzieckiem! Umiłował mnie jeszcze przed założeniem świata. I ciągle mnie pragnie, chce, tęskni za mną… Kocha po prostu. I chce, abym i ja się przed Nim otworzyła. Abym Mu zaufała. Abym oparła na Nim swe życie
“Na początku było słowo…” Bóg wypowiada słowo… Otwiera się przede mną! Pragnie mi pokazać Swoje wnętrze, Swoje Centrum. SERCE… Słowo Wypowiadającego świadczy o Wypowiadającym. Słowo Boga mówi o Nim. Podobnie jak moje słowa świadczą o mnie.
“A słowo stało się ciałem.”
Bóg nie mówi na wiatr. Bez sensu. On mówi konkretnie! Realnie, namacalnie. Bóg wypowiada Słowo i Ono przychodzi. Ma moc! Ożywia, uzdrawia, koi. Staje się Ciałem. Człowiekiem! Ma Imię!
“Na początku było słowo…”
Na początku? To znaczy kiedy? Na początku dziejów, kiedy jeszcze świat nie istniał? Ale przecież w Bogu czas nie istnieje. Nie ma przeszłości, teraźniejszości, ani przyszłości. Bóg istnieje poza czasem. Istnieje ponad czasem. W Bogu jest wieczne TERAZ. A może na początku mojego życia? Może na początku każdego dnia pragnie wchodzić ze mną w relację. A może teraz! W tej chwili. Może teraz jest początek… Bóg jest zawsze początkiem… Nie ma w Nim końca. On jest zawsze na początku. I pragnie być dla mnie na początku. Na początku mojego życia, istnienia. Ale i we mnie pragnie być na początku. W moim sercu. Na początku On, dopiero potem wszystko inne. Mój początek jest w Bogu. W Jego Słowie, Słowie, które stało się Ciałem. W Jezusie Chrystusie. Światłości świata. Jezus pragnie się stawać Ciałem w moim życiu. Z Nim i w Nim mogę zacząć wszystko od początku!