CAŁUJĘ…

Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Leżałam w Jego objęciach tańcząca bardzo… Umiłowany mój pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie zakochany i zachwycony cały!
“Rozpuszczasz mnie, kochany! Rozpieszczasz! Jak tak dalej pójdzie to niedługo na głowę Ci wejdę!!!” – zaśmiałam się perliscie.
Jezus zaśmiał się cudownie!
“A wchodź do woli, maleńka!”
“Mogę?!”
Smialismy się oboje! Głośno i radośnie!
“I ty Monisiu kochana Mnie bardzo rozpieszczasz! Też ci na głowę wejdę!”
“Wchodź choćby i teraz, mój śliczny Jezuniu!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i poruszony niezmiernie…
“Jak mogę Ci usłużyć, kochany mój?” – spytałam z mocą.
“Całuj Mnie maleńka. Pragnę twych pocałunków!”
Zbliżyłam twarz do Jezusa i zaczęłam całować… I nagle zaczęły się pokazywać rany na Jego Ciele… a ja je całowałam. Pokazywały się rany, jakby umiłowany mój odkrywał się przede mną. Odsłaniał… Całowałam rany Jezusowe z miłością, czułością i namaszczeniem… Ciągle całuję.