KATHARSIS?

Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Rozmyślałam dalej:
“W dzieciństwie i młodości doświadczyłam czegoś takiego jak, cytując moją Duchową Córkę: ‘trzaskanie po gębie’. Powód tego ‘trzaskania’ był niezależny ode mnie. Po prostu szłam przy chodziku wykrzywiona i napięta z powodu choroby. I to ‘trzaskanie po gębie’ miało mnie naprostować. Nie trudno się domyślić, że odnosiło to skutek odwrotny do oczekiwanego. Napinałam się jeszcze bardziej i kuliłam w sobie. Wtedy było kolejne ‘trzaskanie’. Miałam czerwone ślady na twarzy i opuchnięte usta. Te ślady szybko schodziły. Ale rany w sercu pozostawały długie lata. Kilka lat przed śmiercią moja Duchowa Córka przeprosiła mnie i poprosiła o wybaczenie. Wybaczyłam z radością! Ale rany w sercu zostały. Bardzo bym chciała, aby wraz z wybaczeniem rany i żal zniknęły jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ale nie ma tak łatwo. Niektóre rany już są zaleczone, niektóre jeszcze nie. Na szczęście jestem pod opieką najlepszego Psychologa i Kardiologa w kosmosie. Umiłowany moj Jezus leczy mnie delikatnie. Niezauważenie, niepostrzeżenie. Z wielką Miłością i czułością. Dowodem na to, że mnie leczy jest fakt, że o tym wszystkim dzisiaj piszę. Nigdy wcześniej nie myślałam, nie wyobrażałam sobie że będę mogła o tym mówić. Bałam się, wstydziłam. A teraz piszę. Dlaczego o tym piszę? Szczerze mówiąc nie wiem. Może w ten sposób się oczyszczam? Może to swego rodzaju katharsis. “Katharsis (gr. oczyszczenie) – uwolnienie od cierpienia, odreagowanie zablokowanego napięcia, stłumionych emocji, skrępowanych myśli i wyobrażeń”. Może.
Dzięki mojemu ślicznemu, słodkiemu Jezusowi mogę już się uśmiechać. I gdy widzicie mnie uśmiechniętą od ucha do ucha, widzicie Jego cud!
Wczoraj pisałam o błogiej ciszy. Obmywa mnie w niej mój Jezus.