O WNIEBOWSTĄPIENIU

Leżałam w objęciach Jezusa tańcząca bardzo! Leżałam i patrzyłam Mu w oczy z zachwytem… Umiłowany mój uśmiechał się do mnie cudownie! Promiennie bardzo… A serca nasze rozmawiały:
“Dziś Twe Wniebowstąpienie, Jezu kochany!”
“Tak maleńka Moja! Wstąpiłem do Nieba aby ci miejsce przygotować! Aby przysłać ci Ducha, Świętego. Pocieszyciela! Aby pokazać, że i ty masz Niebo otwarte! Że możesz do Mnie przyjść!”
“Tęskniłeś za TATĄ?”
“Jako Bóg, czy jako Człowiek?”
“Jako Syn!”
“Tęskniłem!”
“Wróciłeś do TATY. Jak syn marnotrawny! Roztrwoniłeś majątek OJCA! Ale inaczej niż syn z Twojej przypowieści. Rozdałeś go ludziom. Każdemu kto potrzebował dawałeś. Łaskę po łasce. I wróciłeś do Domu OJCA z niczym! Jeszcze poraniony! TATA na Twój widok wzruszył się ogromnie! Wybiegł Ci na spotkanie i rzucił Ci się na szyję! I ucałował nie tylko Twój policzek, ale wszystkie Twoje Rany… I Ucztę Niebieską dla Ciebie wyprawił! Bal nad balami!”
Patrzyłam w oczy Jezusowi głęboko…
“Przepraszam! Takie to ludzkie, naiwne, dziecinne wyobrażenie…”
“Ale bardzo piękne, Monisiu. Bardzo piękne!”
Tańczylismy w miłosnym milczeniu. Mój słodki Jezus i ja…