WCIĄŻ!

Leżałam w objęciach Jezusa obolała bardzo i bardzo zmęczona. Bez sił. Leżałam z zamkniętymi oczami. Nie miałam siły żeby podnieść powieki. Mimo, że oczy miałam zamknięte, widziałam umiłowanego mojego. Jezus pochylił się nade mną z tkliwością i patrzył we mnie poruszony cały. Zaczął dotykać i całować moje obolałe serce i ciało. Całował całym Sobą, z miłością i czułością. Z delikatnością niezwykłą… Pocałunek przy pocałunku. Pocałunek przy pocałunku… Całował, a Jego SERCE szeptało:
“Dziękuję, dziękuję, dziękuję ci maleńka Moja!”
“A za co mi dziękujesz, kochany mój Jezu? Bo nie wiem.”
“Za to, że cierpisz dla Mnie bez słowa skargi, Monisiu!”
“Mojemu Panu?! Oczywiście, że bez skargi!” – szepnęło moje serce.
Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mego.
A Jezus całował. Wciąż mnie całuje…