CZYŻ MOŻNA WIĘCEJ?

Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.
“Co mogę dla Ciebie zrobić, kochany mój Jezu?”
“Uśmiechnij się do Mnie maleńka!”
“Tylko tyle?” – spytałam.
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha. Umiłowany mój ucałował mój uśmiech słodko i siarczyście! A ja pomyślałam, że chciałabym zrobić dla Jezusa coś więcej…
“A może to co robisz, maleńka, Mi wystarczy? Może nie trzeba więcej?” – spytał Jezus łagodnie.
“Zawsze można więcej!”
“Oj Monisiu, Monisiu… ty nawet nie wiesz ile dla Mnie robisz! Gdybyś wiedziała to byś tak nie mówiła!”
“A ja często mam wrażenie, że nic nie robię. Tylko siedzę i cierpię i nic więcej!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały! Jego spojrzenie przenikało mnie na wskroś!
“Jesteś razem ze Mną ukrzyżowana. Przybita do krzyża!”
“Taaak!”
“Czyż można więcej?” – spytał Jezus poważnie.
Zaniemówiłam. To było pytanie retoryczne.
Patrzyłam w Jezusa ogniście!