POD ŚCIANĄ

Leżałam w objęciach Jezusa tańcząca. Patrzyłam w mojego umiłowanego z uwielbieniem i wdzięcznością… Jezus uśmiechał się do mnie cudownie.
“Siedziałam nad czytaniami długo. Ale jakoś nie mogłam ułożyć rozważania… W piątek popołudniu spojrzałam na obraz z wizerunkiem Jezusa.
-Pomóż mi ułożyć, kochany mój Jezu. Proszę! Bez Ciebie nie dam rady, a z Tobą mogę wszystko! – wyrwało mi się z głębi serca. Wczoraj rano napisałam notkę. Potem ni stąd ni z owąd weszłam w dokumenty Google, tam gdzie piszę rozważania. I po prostu zaczęłam pisać. Nawet nie za bardzo wiedziałam o czym! Po prostu pisałam, a rozważanie układało się samo!”
Przerwałam na chwilę i szepnęłam z mocą:
“Dziękuję Ci mój Jezu, że mnie wysłuchałeś! Że wysłuchałeś mojej prośby!”
“Wiesz maleńka Moja jak wyglądała ona z Mojej strony? Jak Ja ją widziałem?” – spytał Jezus rozpromieniony cały.
Kiwnęłam głową, że nie.
“Byłaś taka bezradna, a jednocześnie pełna ufności i wiary, że ci pomogę, że musiałem cię wysłuchać! Nie mogłem ci się oprzeć. Postawiłaś Mnie pod ścianą!”
“Pod… ścianą?!”
Jezus zaśmiał się cudnie! Perliscie i głośno.
“Tak, maleńka! Postawiłaś mnie pod ścianą!”
“To będę częściej Cię stawiać pod ścianą, kochany!”
“Stawiaj, stawiaj. Uwielbiam gdy ktoś Mnie tak stawia!”
Uśmiechaliśmy się do siebie nawzajem. Zakochani i szczęśliwi niezmiernie. Mój umiłowany Jezus i ja.