DO SKUTKU

Obudziłam się… Obudziłam się i leżałam z zamkniętymi oczami i uśmiechałam się do Jezusa promiennie. Poczułam Jego oddech na moim policzku i zaraz potem słodki pocałunek. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że umiłowany mój ma zamknięte oczy i uśmiecha się do mnie cudownie! Zbliżyłam twarz do Jego twarzy i zaczęłam całować… Całowałam czoło, powieki, nos, usta i policzki Jezusa. Całowałam z czułością i namaszczeniem. Jezus otworzył oczy i patrzył we mnie płonący cały! Miłość sama. Nakarmił mnie Swoim Ciałem.
“Odpoczywam w tobie, maleńka Moja!
“Odpoczywaj kochany. Dziękuję, że chcesz we mnie odpocząć.”
“Jesteś utuleniem i ukojeniem dla SERCA Mego, Monisiu!”
Cieszę się! Mam do Ciebie sprawę, kochany mój Jezu…”
“Wiem maleńka. Mówisz Mi o niej co chwilę!”
“A nie przeszkadza Ci to w odpoczynku, utuleniu i ukojeniu SERCA?” – spytałam z niepokojem.
“Nie, wręcz przeciwnie, maleńka” – wyszeptał Jezus z lubością.
“To dobrze, bo mam zamiar Ci o tym mówić do skutku!”
“Dziś zobaczysz swoje wpływy niebieskie, Monisiu!”
“Zobaczę, czy nie zobaczę, będę Cię prosić do skutku!”
Spojrzałam w oczy Jezusowi zdumiona, bo dopiero teraz usłyszalam co powiedział.
“Już dziś??!”
Jezus uśmiechał się do mnie cudownie… Z czułością.
“Będę Cię prosić do skutku! I dla mnie, żeby miejsce też się znalazło, oczywiście też jadę. Wprawdzie duchowo, ale miejsce musi być!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha! On uśmiechał się do mnie cudownie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.