Autor: Maleńka

ZJEDNOCZENI

No Comments

Leżałam w objęciach Jezusa obolała bardzo i bardzo zmęczona leżałam. Bez sił. Bolało mnie całe ciało. Każdy mięsień, nerw, kosteczka. Ręka drętwa i kręgosłup i jelita. Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył we mnie płonący cały i poruszony niezmiernie.
„Cierpisz bardzo, umiłowana Moja!” – wyszeptał z troską i bólem.
„Tań…”
„Tak! Tańczysz! I Twój taniec jest Mi bardzo miły!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości. Po chwili dodał:
„I Ja tańczę w Tobie!”
Próbowałam uśmiechnąć się do mojego ślicznego, ale nie bardzo mogłam. Z trudem się uśmiechnęłam…. Jezus rozpromienil się bardzo nade mną! Rozświetlił się cały! I zaczął dotykać moje obolałe i zmęczone ciało. Dotykał jak Oblubieniec. Dotykał, pieścił, całował… Z lubością… Pieścił, całował… Potem przytulił policzek do mego policzka. I tak trwaliśmy zjednoczeni w Miłosci i cierpieniu. Mój Jezus i ja.

Categories: MOJE MYŚLI

CUDOWNIE!

No Comments

Jezus siedział na ławeczce obok studni. A ja siedziałam u Niego na kolankach. Umiłowany moj Jezus cierpiący był bardzo… Patrzyl we mnie głęboko smutnym, obolałym spojrzeniem…
„Chcesz Mi ulżyć, pomóc, Moniko? Chcesz być moim ukojeniem?” – spytał Jezus łagodnie.
„Tak! Bardzo!”
W tej chwili znalazłam się na Krzyżu razem z Jezusem. Cierpiał niewymownie… Objęłam Jezusa delikatnie. A spojrzał we mnie z ogniem w oczach.
„Uśmiechnij się do Mnie, Oblubienico Moja! Twój uśmiech będzie Mi pomocą i ukojeniem…” – wyszeptał Jezus z trudem wielkim.
„Mam się uśmiechać kiedy Ty tak cierpisz?! Płakać powinnam! Nad sobą i nad moimi grzechami! Bo to one to wprawi….” – nie dokończyłam. Jezus zamknął mi usta pocałunkiem… Czułym, słodkim i gorącym… Potem spojrzał mi w oczy.
„Proszę…!” – wyszeptał błagalnie.
Milczałam zawstydzona… I po prostu zaczęłam się do cierpiącego Jezusa uśmiechać… Z tkliwością i czułością uśmiechałam się do Umiłowanego mojego! A On uśmiechał się do mnie! Z czułością niezwykłą i tkliwością! Uśmiechał się do mnie cudownie!
„Jesteś Moim ukojeniem, Moniko…” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„Ty jesteś moim bardziej…”
Nasze serca objęły się i przytuliły do siebie nawzajem. Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mego. Jezus usmiechal się do mnie, a ja do Niego się uśmiechałam… I było nam błogo, słodko i intymnie bardzo… Brak mi słów, żeby opisać. Po prostu cudownie…

Categories: MOJE MYŚLI

ŚWIECĘ!

No Comments

„Jaki piękny jest mój blog…” – szepnęłam z zachwytem leżąc w ramionach Jezusa.
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością.
„Bardzo piękny, Moniko! Bardzo, bardzo!” – wyszeptał z ogniem.
„Taaak… I mówię to nie dlatego, że jest mój, ani żeby się chwalić! Ale żeby chwalić Ciebie! On jest Twój! I to Ty go piszesz! Ty go tworzysz, Jezu!”
„Tworzę w Tobie i przesz Ciebie, Moniko! Tworzę piękno!”
Jezus rozpromienil się bardzo nade mną! Rozświetlił się cały! A ja uśmiechnęłam się do Niego od ucha do ucha!
„Ludzie chwaląc mnie chwalą Ciebie, mój śliczny!”
Umiłowany mój Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzył we mnie zakochany i zachwycony bez granic!
„Moniko jesteś Moim światłem! Moim światłem dla innych ludzi! Świecisz Mną! I blog też świeci!” – wyszeptał z tkliwością niesamowitą.
Zapatrzyłam się w umiłowanego mojego… Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości…

Categories: MOJE MYŚLI

ZNIKNĘ W JEZUSIE!

No Comments

Jezus siedział na ławeczce obok studni i trzymał mnie w objęciach Swoich. Leżałam w Jego ramionach obolała bardzo i bardzo zmęczona. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie… Płonący cały Miłością! Wyciągnęłam rękę i delikatnie zaczęłam dłonią dotykać policzek Jezusa i głaskalam go z czułością.
„Mój najsłodszy… mój piękny… najukochańszy Jezu…” – szeptałam z miłością.
„Widzę jak dzielnie dźwigasz swój krzyż, Moniko!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
Ujął moją dłoń w Swe dłonie i ucałował ją gorąco i przytulił do Swego policzka.
„Staram się, choć jest coraz trudniej… Sił brakuje, wszystko boli a krzyż wydaje się być coraz cięższy.”
„Golgota niedaleko!”
„Taaak!!!” – aż podskoczyłam ze szczęścia i wielkiej radości.
„Cieszysz się?! Nie smucisz?!” – Jezus wydawał się być bardzo zdumiony.
„Cieszę się baaaaaardzo! Bo to znaczy, że niedługo pójdę do Ciebie na rączki! Bo pójdę, prawda?” – szepnęłam z uśmiechem od ucha do ucha.
„Prawda, prawda! Jesteś Moja jedyna i nie mam zamiaru oddać Cię komuś innemu, Mój skarbie!” – wyszeptał Jezus rozpromieniony cały.
A ja pomyślałam że nie interesują mnie już tła, ogrody, altanki, wodospady! Interesuje mnie tylko ON! Jezus! Tylko mnie interesuje! On jest najważniejszy!
„Mój Skarbie… Skarbeczku…” – szepnęłam z czułością.
I w tej chwili naszła mnie myśl, pytanie. Jak sobie wyobrażam przejście do Jezusa na rączki?
„Jak sobie wyobrażam? Przyjdzie po mnie moje zmarłe Duchowe Dziecko. Ale nie takie jak było za życia. Odmienione! Rozpromienione szczęściem i miłością. Przyjdzie, ucałuje mnie w czoło, weźmie za rękę. I będzie prowadzić do Jezusa na rączki. A ja gdy Go zobaczę z daleka, puszczę dłoń Dziecka. I zacznę biec! Pędzić! Szybko jak wiatr! Pędzić do wypełnienia tęsknoty! Do spełnienia pragnienia! Będę biec pędem! I z rozpędu wskoczę od razu na rączki Jezusowi! A On zanurzy mnie w Sobie całkowicie! Zniknę w moim Jezusie umiłowanym!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha! On patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem wielkim! Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. I patrzył we mnie jak w obrazek…

Categories: MOJE MYŚLI

WYBACZ NAM!

No Comments

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Tańczylismy bardzo. Leżałam na SERCU umiłowanym i rozmyślałam…
„Jezu, a Ty jak chodziłeś po ziemi to myślałeś po Bożemu, czy po ludzku? Oczywiście, że po Bożemu! Myślałeś, mówiłeś i czyniłeś po Bożemu! I dlatego często ludzie Cię nie rozumieli. Nawet Miriam nie rozumiała Ciebie gdy się zgubiłeś. Szukali Cię z Józefem i gdy Cię znaleźli w Świątyni nie rozumieli dlaczego tak zrobiłeś. Myślałeś po Bożemu!
Teraz to często ludzie nie myślą ani po Bożemu, ani po ludzku! Tak! Nawet po ludzku nie myślą! Wczoraj w TV mówili, że w Brukseli odbywają się targi dziećmi! Niemowlętami! Np 'para homoseksualistow' może sobie kupić dziecko! I je wychowywać! A do tego procederu wykorzystywane są kobiety z biednych krajów. Płaci się im za urodzenie dziecko! Czy to jest myślenie po ludzku?!”
Jezus nie odpowiedział. Patrzył we mnie pełen bólu…
„To już niedługo będzie koniec świata, skoro takie rzeczy się dzieją… Ty nie pozwolisz, żeby to długo trwało! Nie będziesz na to patrzeć!” – szepnęłam z mocą.
I rozpalił się we mnie gniew! Który rósł i rósł… Gniew, który nie był moim. I który musiał znaleźć ujscie!
„Wybacz nam! Wybacz nam, Jezu kochany!!!”
Najchętniej rzuciłabym się do stóp Jezusa i tak błagała bym Go o wybaczenie. Ale nie miałam sił. Leżałam więc w ramionach Jezusa i szeptałam:
„Wybacz nam… Wybacz nam…”
Jezus patrzył we mnie poruszony niezmiernie…

Categories: MOJE MYŚLI

POKÓJ I MIŁOŚĆ JEZUSOWA

No Comments

Leżałam w objęciach Jezusa. Tańcząca bardzo leżałam. Bez sił prawie. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie… Nakarmil mnie Swoim Ciałem i szeptał poruszony cały:
„Jesteś do Mnie podobną, Moniko. Bardzo. I Ja Cię rozumiem. Nawet nie wiesz jak bardzo! Też po ludzku doświadczalem poczucia zniechęcenia, opuszczenia, samotności. Rozumiem Ciebie, jedyna Moja! Doskonale! Ja też po ludzku odczuwałem bezsens…”
„Też? Kiedy?”
„O, na przykład gdy mówilem do Moich kochanych dzieci, faryzeuszów. Tłumaczyłem, prosiłem. A oni nie tylko Mnie słuchali, to jeszcze wystawiali na próbę, żeby potem móc oskarżyć…”
Jezus urwał na chwilę. I patrzył we mnie głęboko. W Jego oczach widziałam bezgraniczne zrozumienie…
„Oddaję to wszystko Tobie, mój Jezu!”
„W tym też jesteś do Mnie podobna. Ja oddawałem to TACIE. Nocami na modlitwie.”
„TACIE też oddaję.”
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie! Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałował w policzek. Ja zamknęłam oczy i szybko zasnęłam. Kiedy się obudziłam, w sercu już nie było poczucia zniechęcenia i bezsensu. Był ogromny pokój i Miłość Jezusowa… Otworzyłam oczy i uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha. A On patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem…

Categories: MOJE MYŚLI

ILE ZAPRAGNĘ!

No Comments

Jezus siedział na ławeczce obok studni. A ja siedziałam u Niego na kolankach. Jezus obejmował mnie z czułością niezwykłą i cały był dla mnie! Wtuliłam się w umiłowanego mojego Jezusa… Zanurzył mnie w Sobie…
„Tak! Tak… odpocznij kochana Moja…” – wyszeptał z ogniem miłości.
Wtuliłam się jeszcze bardziej w Niego, w mojego Jezusa… Położyłam głowę na SERCU umiłowanym, zamknęłam oczy. I odpoczywalam… Słyszałam bicie serc. SERCA Jezusa i mojego serca. SERCE Jezusa biło dla mnie, a moje biło dla Niego… Słuchałam bicia naszych serc…
„Uwielbiam Cię, SERCE kochane…”-szepnęłam z mocą.
Zaczęłam sobie przypomniać słowa litanii do SERCA… Gorejące ognisko miłości… Dobroci i miłości pełne… Wszelkiej chwały najgodniejsze… Aż do śmierci posłuszne… Włócznią przebite…
„Nawet po śmierci posłuszne… Pozwoliło się przebić! Żeby mi dać pić ze Źródła! Otworzył mi Swoje SERCE! Mogę pić kiedy tylko zapragnę! I ile zapragnę!
Przysunęłam usta do Rany SERCOWEJ i piłam Napój Życia i Miłości! Piłam ile chciałam! Jezus obejmował mnie z tkliwością, dawał mi pić. Patrzył we mnie płonący i poruszony cały…

Categories: MOJE MYŚLI

EFEKT

No Comments

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. A potem… tańczylismy bardzo! W wielkiej miłości i intymności wielkiej! Byłam cała zanurzona w umiłowanym! Jezus obejmował mnie z tkliwością i patrzył tylko we mnie… I ja tylko w Niego patrzyłam! W mojego Jezusa!
„Moniko! W Tobie mam upodobanie! I umiłowanie mam w Tobie!” – wyszeptał Jezus rozpromieniony cały Miłością i zachwytem wielkim.
„We mnie…? Grzesznym, słabym i nędznym człowieku?”
„W człowieku wielkiej wiary, nadziei i miłości! Cichym i pokornym! I wielkiego serca! Człowieku którego prawa ręka nie wie co czyni lewa!” – wyszeptał Jezus płonący cały.
„I to niby o mnie tak…?” – spytalam zdumiona do głębi.
Jezus przytaknął z cudnym uśmiechem.
„Ale to na wyrooo… Wiem! Ty mnie tak wywyższasz i chwalisz bo mnie tak wychowujesz! Pochwałami!”
Jezus zaśmiał się perliscie!
„Ja już Cię wychowałem, Moniko! A teraz podziwiam efekty!”
„A czy to nie jest tak, że człowieka się wychowuje do śmierci?” – spytalam zadziornie.
„Niektórych ludzi tak. Ale Ciebie Ja już wychowałem!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha!
„A jak mi się odmieni i stanę się rozwydrzonym, rozpuszczonym bachorem?!”
„Nie sądzę!” – wyszeptał Jezus z uśmiechem. A po chwili dodał:
„Moniko, Twoje myśli, czyny i słowa, to o czym myślisz, co mówisz, i co robisz to efekt Mojego wychowania. I to się nie zmieni!”
„Nic z tego nie rozumiem, mój Jezu! Ale nie muszę! Nie muszę rozumieć!” – szepnęłam z mocą.
„O, i to też jest efekt Mojego wychowania!” – wyszeptał Jezus.
Patrzyłam w mojego Jezusa zdumiona i zdezorientowana, ale szczęśliwa cala… A On patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem wielkim… Jak w obrazek patrzył...

Categories: MOJE MYŚLI

CUDOWNOŚCI MOJA…

No Comments

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Leżałam w Jego objęciach zanurzona w Nim cała. On mnie w Sobie zanurzał… Pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie zakochany i zachwycony cały! I ja patrzyłam tylko w Niego! Tylko w mojego ślicznego patrzyłam, z uwielbieniem… Wyciągnęłam rękę i delikatnie zaczęłam dłonią dotykać policzek Jezusa i głaskalam go z czułością…
„Kochany mój…” – szepnęłam z tkliwością.
Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie płonący cały.
„Jak mogę Cię uszczęśliwić, Moniko?”-spytał poruszony niezmiernie.
„Uszczęśliwiasz mnie, Jezu kochany! Uszczęśliwiasz Sobą… tym, że jesteś ze mną! Bliski i czuły… Miłością! Uszczęśliwiasz niezmiernie! Tym, że chcesz ze mną rozmawiać! I że mi pomagasz! Z Tobą wszystko mi wychodzi! Malowanie mi wychodzi, układanie modlitw dla Oremusa mi wychodzi… „-urwałam. I po chwili kontynuowałam:
„Wiesz? Może jednak się zgodzę… Bo myślałam, że już więcej się nie zgodzę układać modlitwy wiernych. Oczywiście jeśli mi zaproponują. Że już się nie zgodzę. Fizycznie bardzo mi trudno… Ale teraz myślę, że może jednak się zgodzę!”
„A dlaczego?” – spytał Jezus z cudnym uśmiechem Miłosci.
„Dlaczego się zgodzę? Bo jeśli zechcesz, żebym jeszcze układała to mi pomożesz!”
„A jeśli nie zechcę?”
„A dlaczego masz nie zechcieć? Zresztą Twoja wola, nie moja! Twoja!”
Jezus uśmiechał się do mnie łagodnie, a ja pomyślałam, że jeszcze zobaczymy, że przyjmę wszystko z Jego ręki. I w sercu miałam wielki pokój…!
„Dziękuję, że jesteś, Moni…!” – wyszeptał Jezus, ale nie skończył. Przerwałam Mu gwałtownie:
„Stworzyłeś mnie, więc jestem! Sobie dziękuj, Jezu!”
Jezus zaśmiał się perliscie!
„To prawda, że Ciebie stworzyłem! Ale to Ty Moniko pomagasz Mi uczynić Ciebie taką jaką chcę Cię mieć!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„Taką jaką chcesz mnie mieć? Nie rozumiem…”
„Zrozumiesz wszystko, kochana Moja! U Mnie na rączkach. I zobaczysz jakie cudowności dla Ciebie przygotowalem!” – Jezus patrzył we mnie ognisty.
„Ty mi wystarczysz, Jezu! Cudowności moja… Ty mi wystarczysz!”
Patrzyłam w mojego Jezusa z uwielbieniem i entuzjazmem! Jak w obrazek patrzyłam. I On patrzył we mnie jak w obrazek… Cudowności moja!

Categories: MOJE MYŚLI

UPÓR MIŁOŚCI

No Comments

Jezus siedział na ławeczce obok studni. A ja siedziałam u Niego na kolankach. Patrzyliśmy w siebie nawzajem głęboko. Z miłością i uwielbieniem.
„Zmęczona!” – szepnęłam śmiejąc się wesoło.
„Pracujesz dla Mnie bardzo to i zmęczona jesteś. A tu Cię nie boli, Moniko?” – spytał Jezus dotykając mojej szczęki.
Zaśmiałam się perliscie!
„Eee, nie! A jeśli już to lekko!”
„Już Ja wiem jak to 'lekko' wygląda! Już Ja…” – Jezus nie dokończył. Przerwałam Mu pocałunkiem. Czułym i słodkim.
„Kochany mój, nie bądź jak jedno z moich Duchowych Dzieci, któremu wydaje się, że wszystko wie lepiej! Jakby bolało mocno to przecież bym Ci powiedziała! Lekko, prawie w ogóle! Aż się dziwię!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha! A On milczał. Patrzył we mnie z zachwytem i tkliwością niesamowitą. Jakby poddany. Wyglądalo tak jakby się poddał. Skapitulował.
„Tak, skapitulował!” – pomyślałam.
„Widząc taki upór miłości, nawet Bóg kapituluje!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„Upór miłości?” – spytalam z prostotą.
„Mhm!”- Jezus promieniał cały uśmiechem.
„A wiesz, mój Jezu? Ze świętym Wincentym to już jesteśmy przyjaciółmi! Gadam do niego w czasie malowania. 'No Wicusiu, oczka już masz ok. Teraz nosek Ci trochę poprawię… Nochalek to masz… Niemały. Czekaj zmniejszę Ci go troszkę, żebyś miał ładniejszy… Ale za dużo zmniejszyć nie mogę, bo nie będzie wiadomo, że to ty!' Tak gadam. A on pewnie z góry patrzy i się śmieje!”
Jezus zaśmiał się cudnie!
„Patrzy ubawiony, szczęśliwy bardzo i poddany!”
„Poddany?” – uśmiechnęłam się do Jezusa promiennie.
„Widząc taki upór miłości nawet święty się podda!” – wyszeptał Jezus z cudnym uśmiechem.
„I bardzo dobrze! – zaśmiałam się – powiedz mu, proszę, że lepiej niech mi pomaga malować siebie, a nie przeszkadza!”
„Już wie! Słyszał to od Twoich Dzieci! Że nie ma z Tobą szans!”
„I bardzo dobrze!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i poruszony cały… Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA… A ja uśmiechałam się do Niego od ucha do ucha!

Categories: MOJE MYŚLI

JAK INACZEJ?!

No Comments

Tańczylismy bardzo. Umiłowany moj Jezus i ja! Jezus obejmował mnie delikatnie, z czułością. I w tańcu prowadził. Patrzyłam w mojego ślicznego z miłością i uwielbieniem… Patrzyłam… I od razu dostrzeglam, że Jezus jest przygnębiony jakiś…. Smutny…
„Co Ci, mój śliczny?” – spytalam badawczo, z troską.
„Ech…” – wyszeptał Jezus i posmutnial jeszcze bardziej. Zobaczylam, że cierpi niezmiernie…
„Jak mogę Ci ulżyć, pomóc, kochany mój?! Powiedz, proszę!” – szepnęłam zaniepokojona.
„Zatańcz dla Mnie…” – wyszeptał Jezus bezgłośnie prawie.
„Dobrze! Ale przecież tańczymy! Bo jak się zaraz zdener…” – urwałam w połowie i zaczęłam blagać:
„Jezuniu mój, proszę powiedz mi co się stało? Jak Ci pomóc, ulżyć…? Znasz mnie i wiesz, że nie odpuszczę! Nie pozwolę, żebyś sam cierpiał! Jak mogę Ci usłużyć, ulżyć, pomóc? Pozwól mi, proszę…”
Jezus nagle całkiem się zmienił! Patrzył we mnie piękny i rozpromieniony cały!
„Moniko, mogę się do Ciebie przytulić?” – spytał z cudnym uśmiechem.
„Jasne! Zawsze!” – szepnęłam zdumiona, zdezorientowana cała.
A Jezus objął mnie całą i przytulił się mocno do mnie… Byłam cała w Nim! Uszczęśliwiona baaaaaardzo…!!! Tańczylismy SERCE przy sercu… SERCE Jezusa szeptało:
„Ulzylaś Mi bardzo, umiłowana! Nie odpuściłaś, nie poddałaś! Pytałaś, drązyłaś, doczekałaś! Nie odpuściłaś! Pragnęłaś Mi pomóc, ulżyć! Nie odpuściłaś! To znaczy, że Ci na Mnie zależy! Że kochasz Mnie, a nie tylko o tym mówisz!”
„A jak inaczej, kochany?! Jak inaczej?!” – szepnęłam z mocą.
Jezus tulił się do mnie, oddany mi całkowicie… Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mego. Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości bez granic! Mój Jezus i ja…

Categories: MOJE MYŚLI

JESTEM PODOBNA

No Comments

Leżałam w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Bolało mnie całe ciało. Każdy mięsień, nerw, kosteczka. Ręka drętwa. I serce też bolało. Mniej niż wczoraj, ale bolało. Leżałam z zamkniętymi oczami. Nie miałam siły żeby podnieść powieki. Mimo to widziałam Umiłowanego mojego Jezusa. Tulił mnie do SERCA i pochylał się nade mną z ogniem miłości i tkliwością niesamowitą. Cały poruszony.
„Jakaś Ty podobna do Mnie, Moniko! Jakaś podobna! Jak dwie krople wody!” – wyszeptał z ogniem.
Uśmiechnęłam się do Jezusa z trudem… A raczej próbowałam się uśmiechnąć, ale nie miałam siły…
„Pragnę być…”-urwałam zmęczona bardzo.
Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko.
„Ciii, maleńka… Ja wiem! Wiem, że pragniesz być podobna do Mnie. I jesteś! Jesteś do Mnie podobna! W miłości, w cierpieniu, w bólu, w samotności, cichości, smutku, w radości i uśmiechu! Jesteś podobna do Mnie!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
Znów próbowałam się uśmiechnąć. I pomyślałam że wczoraj moja Duchowa Córeczka też mówiła, że jestem do Niego podobna.
„Powiedziała Ci to ode Mnie!”
„Domyśliłam się!” – szepnęło moje serce.
„Daj pro…” – znów urwałam. Ale Jezus wiedział o co Go proszę. Natychmiast przyłożył moje usta do Rany SERCOWEJ i dawał mi pić. I piłam Napój Życia i Miłości. A Jezus mój śliczny patrzył we mnie z czułością i uwielbieniem…

Categories: MOJE MYŚLI

SZALEŃSTWO MIŁOSCI!

No Comments

Staliśmy przy studni. Jezus i ja. Jezus obejmował mnie z tkliwością niesamowitą i patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem wielkim. I ja tylko w Niego patrzyłam. Zakochana i zachwycona cała!
„Bardzo pięknie piszesz o Mnie, Moniko! Bardzo pięknie!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„Dziękuję, umiłowany! Ale często brak mi słów… Słowa zamykają, zniekształcaja, niszczą, umniejszą… Dlatego wolę bez słów… Podziwiać i uwielbiać Ciebie!”
Nagle opadłam z sił. Gdyby mnie Jezus nie podtrzymał upadła bym! Jezus bardzo delikatnie i ostrożnie położył mnie obok studni. Leżałam, a On kleczal przy mnie. Pochylał się nade mną poruszony cały…
„Co Ci, ukochana?! Co Ci?!” – wyszeptał z troską ogromną.
„Nic! Brak mi sił… Ale nic to. Nie mam siły, ale mam Ciebie!” – szepnęłam z trudem.
Jezus patrzył we mnie z lubością… Zakochany do szaleństwa!
„Czy tak wygląda Niebo? Wiesz, czasem ludzie opowiadają o Niebie w taki sposób, że aż nie chce się do niego iść… Ze smutkiem, szablonowo, sztywno, nudno…” – urwałam i patrzyłam w mojego Jezusa. On zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Czule i słodko i gorąco. A potem patrzył we mnie płonący…
„Tak wygląda Niebo, Moniko. Tylko bez zasłony, która nas tutaj oddziela od siebie. Jest cienka, ale zasłania i przeszkadza nam być ze sobą w pełni… Ale nie martw się. Niedługo zerwę zasłonę i wtedy zobaczysz…!” – Jezus uśmiechnął się do mnie tajemniczo.
„Wiesz, nie wiem jak jest w Niebie. Ale nudno i smutno i sztywno na pewno nie jest! Myślę, że Niebo to… Szaleństwo Miłosci!” – szepnęłam.
„Szaleństwo Miłości! Pięknie powiedziane!”
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. A potem… Obsypywał pocałunkami, pieścił, dotykał… I znowu pieścił i całował! Całym Sobą! Szaleństwo Miłości. Leżałam zanurzona w tę szaloną Miłość…

Categories: MOJE MYŚLI

O ŚWIĘTOŚCI…

No Comments

Jezus odpoczywal we mnie… A ja… Odpoczywałam w moim Jezusie. Odpoczywalam i rozmyślałam:
„Dzisiaj w Niebie wielkie Święto! Święto Wszystkich Świętych! Czy ja chcę być świętą?! Tak! Chcę! Bo tylko święty może być z Bogiem w Niebie! Tylko święty! Bóg mnie stworzył dla Siebie i powołał do życia z Sobą i w Sobie! W Miłosci i Bliskości! W Szczęściu i Radości! To Bóg jest Tym wszystkim! To wszystko jest w Bogu! Ale nie tak jak tu, na ziemi. W Pełni! Tylko w Nim będę w Pełni kochać, tylko w Nim będę w Pełni szczęśliwa! On jest Pełnią! Pełnią życia, doskonałości i świętości! Mam być święta tak jak On jest Święty! Ja taka grzeszna nędzna! Takie nic! Ma być świętą! Tak! Dzięki JEGO MILOSIERNEJ MIŁOSCI! On mnie uczyni świętą. On może! Tylko On! Ja sama z siebie nic nie mogę. Nic dobrego pomyśleć, powiedzieć czy zrobić! Sama nie mogę nic! Ale z Nim, z moim ślicznym Jezusem mogę wszystko! Wszystko! Mogę nawet zostać świętą! On mi pomoże… Podniesie . Poprowadzi… Gdy tylko Mu zaufam… I będę razem ze wszystkimi świętymi wielbić Jego Imię! Całą wieczność!”
Tak rozmyślałam… A Jezus uśmiechał się do mnie cudownie…

Categories: MOJE MYŚLI

JEGO ŻYCIE WE MNIE…

No Comments

Staliśmy przy studni. Jezus i ja. Jezus obejmował mnie delikatnie. Z miłością. Patrzyl we mnie głęboko… Patrzyłam w mojego ślicznego Jezusa z miłością i uwielbieniem. Zakochana cała!
„Ciało moje jest bardzo zmęczone, mój Jezu! Obolałe bardzo i podrętwiałe. Powoli, bardzo powoli gaśnie. Widzę to, kochany! – dotknęłam dłonią mojego serca – ale tu życie buzuje, kipi, wrze!”
Jezus umiłowany moj patrzył we mnie płonący cały… Poruszony cały!
„Moniko jakaś Ty piękna!!!”
Wziąl mnie na ręce usiadł na ławeczce. Zanurzył mnie w objęciach i patrzył mi w oczy z zachwytem… Uśmiechnęłam się do mojego ślicznego od ucha do ucha! I rozmyślałam…
„Tak! Moje ciało powoli gaśnie. A moje wnętrze, serce moje kipi życiem! Dzięki Jezusowi! Tylko dzięki Niemu! Kiedyś pochylił się nade mną i dotknął mnie! Miłością! Dotknął delikatnie, żeby mnie nie wystraszyć…A ja pod wpływem dotyku miłości zaczęłam się otwierać. Powoli. Otwierałam się. A Jezus dotykał… Łagodnie i delikatnie, a jednocześnie konsekwentnie, cierpliwie wytrwale… Dotykał mnie. Otwierał. Pokazywał mi moje piękno. Pokazywał mi mnie samą. Poznawałam Jezusa a z Nim poznawałam i siebie. A Jezus mój śliczny, dawał mi Siebie, wypełniał Sobą. Miłością! I teraz Jego życie kipi we mnie! Buzuje! Wrze! A ja kwitnę… ”
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie!
„Moniko, jakaś Ty piękna! Coraz piekniejsza!” – wyszeptał zachwycony cały.
„Pragnę być piękna! Dla Ciebie, Jezu mój kochany!” – szepnęłam z mocą.
Jezus ucałował mnie gorąco… Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.

Categories: MOJE MYŚLI

BARDZO DOBRZE…

No Comments

Jezus siedział na ławeczce obok studni. A ja siedziałam u Niego na kolankach.
„Zatańczymy, kochana Moja?” – spytał Jezus płonący cały.
„Z Tobą zawsze!” – szepnęłam uśmiechając się do Niego od ucha do ucha. Jezus wiedział że nie mam siły. Wziąl mnie na ręce i wstał z ławeczki. I zaczął tańczyć! Lekko i zwiewnie. Tańczył… A tańcząc pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie. Zakochany i poruszony…
„Jakże samotny jestem w kościołach, Moniko… Jakże samotny…”
„Wiem… Czy mogę Ci jakoś ulżyć w tej samotności, kochany?”
„Bądź ze Mną!” – wyszeptał Jezus szybko.
„W Tabernakulum?!”
„Tak! Nie chcesz?” – spytał umiłowany jeszcze szybciej niż wcześniej.
„Chcę! Bardzo!” – szepnęłam z mocą i entuzjazmem.
I… w jednej chwili znaleźliśmy się w ciasnym, ciemnym i zimnym pomieszczeniu.
„Tu jesteś… Sam! Dnie i noce… Jak wytrzymujesz w tej ciasnocie, ciemności i zimnie?!”
Jezus nie odpowiedział. Tylko patrzył we mnie z bezgraniczną miłością…
„Nasze serca mogą to zmienić!”
Popatrzyłam w Jezusa zdziwiona. Nie powiedział 'Moje SERCE', nie powiedział 'Twoje serce'. Powiedział 'nasze serca'.
Moje serce zaczęło bić mocniej i mocniej. Aż wyszło z ciała i przytuliło się do SERCA Jezusa. A ONO objęło moje serce… I nagle w pomieszczeniu zrobiło się jasno i ciepło i dobrze…
Jezus patrzył we mnie rozpromieniony Miłością i uwielbieniem… Ja też w mojego ślicznego tak patrzyłam. Z miłością i uwielbieniem…
„Jak tu miło i dobrze…” – szepnęłam z radością.
„Bardzo dobrze, jedyna Moja! Dlatego, że jesteś!” – wyszeptał Jezus poruszony wielce. Patrzył we mnie jak w obrazek…

Categories: MOJE MYŚLI

JAK JEZUS

No Comments

Leżałam na SERCU Jezusa i rozmyślałam…
„Wiesz mój Jezu? Ostatnio coraz bardziej odkrywam na nowo i na nowo sobie uświadamiam dlaczego mnie stworzyłeś! Stworzyłeś mnie, żebym była Twoim odbiciem na ziemi. Żebym kochała! Rozdawała wokół Twoją miłość! Rozsiewała radość i szczęście! Ty mnie tym obdarowujesz, nie po to, żebym zatrzymywała to wszystko dla siebie. Ale, żebym się tym dzieliła. Rozdawała siebie!
Żebym nikogo nie osądzała, nie potępiała. Żebym kochała! Tak jak Ty mnie kochasz!
Miłosci nikomu nie można narzucić. Nakazami lub zakazami. Do miłości nie można zmuszać. Ludzie zmuszani do czynienia dobra, lub zła czują się zniewoleni. W obu przypadkach. Nie wolno zmuszać. Ty nigdy nie zmuszałeś! Zapraszałes, proponowałeś, zachęcałeś. I Sam pokazałeś jak trzeba kochać! Dałeś przykład. Idąc na Krzyż! Do tego posunęła się Twoja Miłość do mnie! I ja idąc za Tobą mam czynić podobnie! Wtedy wybór miłości nie będzie przymusem, ani zniewoleniem. Będzie wolnością!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem wielkim!
„Pięknie powiedziane!” – wyszeptał Jezus rozpromieniony cały.
„Pragnę być Twoim odbiciem na ziemi. Kochać pragnę! Rozdawać wokół Twoją miłość! Rozsiewać radość i szczęście! Pragnę spalać się dla Ciebie, mój Jezu kochany!” – szepnęłam z mocą.
„Robisz to Moniko! Robisz to!”-wyszeptał Jezus z cudnym uśmiechem.
„Daj mi pić, proszę…”
Jezus natychmiast przyłożył moje usta do Rany SERCOWEJ i dawał mi pić. I piłam Napój Życia i Miłości. Piłam… A Jezus patrzył we mnie jak w obrazek…

Categories: MOJE MYŚLI

CAŁY MÓJ ŚWIAT!

No Comments

Obudziłam się… Cała w pocalunkach!!! Szybko otworzyłam oczy… Zobaczylam pochylone Oblicze umiłowanego mojego! Jezusa! Patrzył we mnie piękny niezwykle… Poruszony cały… Miłością… Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha!
„Całowałeś mnie?!” – szepnęłam szybko.
Jezus skinął głową twierdząco, zawstydzony jakby.
„Wiem, czułam!” – szepnęłam z mocą.
„Czułaś moje pocałunki?! Przez sen?!”
„A tak! Śpię, ale serce moje czuwa. I czuje! Całuj mnie jeszcze, jeśli chcesz… Uwielbiam!!!”
„Jeśli chcę?” – spytał Jezus z ogniem.
Kiwnęłam głową, że tak.
„Nie chcę… Pragnę!!!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie całował… Całował jak Oblubieniec całuje Swą Oblubienice. Czule i słodko i gorąco… Całował nie tylko ustami. Całował całym Sobą!!! Jezus całował… A ja rozpływalam się w Jego pocalunkach… Tonęłam… Znikałam… W Umiłowanym moim Jezusie! Jezus całował… a całując karmił mnie Sobą! Ożywiał! Dodawał sił!! Jezus! On był moją siłą! Moim Szczęściem i Radością! Moim Światłem… Był moim Światem! Tak! Był i jest całym moim Światem!
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i całował… Wciąż całuje…

Categories: MOJE MYŚLI

NIC WIĘCEJ NIE TRZEBA…

No Comments

Jezus siedział na ławeczce obok studni. A ja siedziałam u Niego na kolankach. Umiłowany moj nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzył we zakochany i zachwycony cały! I ja patrzyłam w mojego ślicznego Jezusa z miłością i uwielbieniem! Zakochana cała! Na zabój!!!
„Wiesz mój Jezu…? Ja nie potrzebuję Cię już prosić, ani nie potrzebuję Ciebie przepraszać… Dziwne to. Ale jak! Nie potrzebuję. Potrzebuję natomiast… Nie! Nie potrzebuję. Pragnę! Pragnę być Twoja! Należeć do Ciebie! Pragnę być Twoja i Ciebie podziwiać!”
Ujęłam dłoń Jezusa w swoje dłonie i ucałowałam ją serdecznie… Potem położyłam ją na sercu moim.
” Moje serce należy do Ciebie, Jezu!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały… Zaczął dotykać i pieścić moje serce… Pieścił delikatnie, z czułością niezwykłą, a jednocześnie całym Sobą. Pieścił…
„Od dawna należy!” – wyszeptał z ogniem.
„Od dawna!” – szepnęłam z mocą.
Jezus ujął moją dłoń w Swe dłonie, ucałował ją gorąco i położył na SERCU Swoim…
„A Moje do Ciebie należy, Moniko!”
„Tak! Sama JE sobie wybrałam!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha! Zaczęłam dłonią dotykać SERCE Jezusa i pieścić JE z czułością.
Jezus pieścił moje serce, ja pieściłam Jego SERCE… Wzajemna pieszczota serc… I bycie dla… Nic więcej do szczęścia nie trzeba…

Categories: MOJE MYŚLI

BEZ GRANIC!

No Comments

Byłam w moim Jezusie. Zanurzona w Nim cała! W Jego objęciach obolała bardzo i bardzo zmęczona leżałam. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem wielkim. Poruszony niezmiernie!
„Moniko, dziękuję Ci bardzo za to co zrobilaś! Nie chciałem Ci mówić. Chciałem, żebyś sama zobaczyła. Swoim czynem pomogłaś Mi nie tylko jednego człowieka, ale kilka osób!”
„Aż tak?!” – szepnęłam z trudem.
„Aż tak! Dzięki Tobie mają one szansę nawrócic się do Mnie. I żyć ze Mną w Niebie!”
„Dziękuję że mogłam!”
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie!
„A Ja dziękuję, że chciałaś!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
Milczałam. To było dla mnie zbyt wielkie…. co Jezus mówi…
„Wiem, że nie bardzo chcesz o tym mówić. Szanuję to, jedyna Moja! Chcę tylko, żebyś wiedziała, że jestem Ci wdzięczny.!” – Jezus promieniał cały dumą i zachwytem. I zbliżył się do mnie jeszcze bardziej… Uśmiechał się do mnie od ucha do ucha. I ja uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha.
„Zatańczymy?” – spytał Jezus z ogniem. Pokiwałam głową twierdząco. Umiłowany moj nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości bez granic! Mój Jezus i ja. Bez granic!

Categories: MOJE MYŚLI

ZAŚNIJ…

No Comments

Obudziłam się… Obudziłam się i od razu poczułam, że jestem w ramionach Jezusa. Rozbudzalam się powoli… Otulona Jego Obecnością i Miłością. Leżałam z zamkniętymi oczami i uśmiechałam się do mojego Jezusa od ucha do ucha! Posłałam dla Niego buziaka… I od razu poczułam na policzku delikatny i czuły pocałunek… Chciałam otworzyć oczy, ale usłyszalam:
„Odpocznij jeszcze, kochana Moja! Odpocznij… Dziś niedziela. Odpocznij Moniko…”
Uśmiechnęłam się, a moje serce szeptało:
„Odpocznę, jeśli Ty Jezu odpoczniesz razem ze mną!”
I mimo że miałam zamknięte oczy widziałam Umiłowanego mojego Jezusa. Położył się obok. I odpoczywał…
„Jakże niewielu ludzi chce, żebym z nimi odpoczął… Bardzo wielu chce, żebym spełniał ich prośby, ale żebym z nimi odpoczął, niewielu…”
„Będę częściej!”
„Ty chcesz!”
„Ale rzadko. Będę częściej!”
Jezus uśmiechnął się do mnie z lubością…
„Jak dobrze że jesteś, mój Jezu! Że nigdy mnie nie zostawisz, nigdzie nie odejdziesz…” – szepnęłam z mocą.
„Bóg nigdy nie opuści człowieka. Nigdy nie zostawi, nigdy o nim nie zapomni. To człowiek opuszcza Boga. Zobacz, Moniko, w przypowieści o synu marnotrawnym. To syn opuszcza Ojca, zostawia Go. Odchodzi. Ale Ojciec zawsze czeka, tęskni. Pragnie powrotu syna. Pamięta o nim. Można powiedzieć, że jest z nim w jego drodze. Syn zapomina o Ojcu. Przypomina sobie o Nim gdy jest głodny… Ojciec nigdy o Swoim dziecku nie zapomina.”
„Tak…”
Spojrzałam w oczy Jezusowi głęboko… Wyciągnęłam rękę i delikatnie zaczęłam dłonią dotykać policzek Jezusa i głaskalam go z czułością.
„Mój maleńki… Zamknij oczka i zaśnij…” – szepnęłam bezgłośnie prawie. Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie. Zamknął oczy. I po chwili spał… Głaskalam Jego policzek z tkliwością…

Categories: MOJE MYŚLI

Z ROZKOSZĄ…

No Comments

Staliśmy przy studni. Umiłowany moj Jezus i ja. Jezus obejmował mnie z tkliwością niesamowitą i patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem… Usmiechalam się do Niego od ucha do ucha! Szczęśliwa i zakochana cała! Wyciągnęłam rękę i delikatnie zaczęłam dłonią dotykać policzek Jezusa i głaskalam go z czułością.
„Mój kochany… Mój kochany Jezu…” – szepnęłam z mocą i uwielbieniem. I pomyślałam że ON jest cały mój i cały dla mnie. I od razu jak to pomyślałam, zawstydziłam się tych myśli… Spuściłam głowę zawstydzona i onieśmielona bardzo… I gdy tak stałam ze spuszczoną głową… usłyszalam bicie dwóch serc! SERCE Jezusa i moje serce. SERCE umiłowane biło dla mnie, a moje serce biło dla Jezusa! Serca biły dla siebie nawzajem!
Jezus podsunął dłoń pod mój podbródek i delikatnie ale stanowczo podniósł moją głowę do góry. Spojrzałam Jezusowi w oczy głęboko. Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem wielkim…
„Upodobałem Sobie w Tobie, Moniko! Uwielbiam Ciebie! Jestem cały Twój i cały dla Ciebie!” – wyszeptał z ogniem miłości.
Uśmiechnęłam się do Jezusa promiennie i położyłam głowę na SERCU Jego. Z oddaniem… Jezus objął mnie całą i przytulił mocno do Siebie. Zanurzał mnie w Sobie zatapial w Miłosci…
Byłam w moim Jezusie… Rozpływalam się w Nim. Leżałam w Jego objęciach, w Jego ramionach leżałam. Leżałam. A Jezus mój śliczny pochylał się nade mną. Cały… Nakarmil mnie Swoim Ciałem. A potem wyciągnął rękę i zaczął dłonią mnie dotykać. Dotykał mojego pokrzywionego, zniszczonego kręgosłupa. Dotykał i pieścił… Dotykał podrętwiałą rękę. Dotykał i pieścił… Dotykał chorych, pokurczonych jelit. Dotykał i pieścił… Dotykał. A Jego dotyk był dla mnie odpocznieniem i ukojeniem… Dotykał nie jak lekarz, ale jak Oblubieniec. Jak Pan, który bierze Swoje. Pozwalałam Mu na to z radością. Z rozkoszą…

Categories: MOJE MYŚLI

ULŻYŁAM I OGRZAŁAM…

No Comments

Byłam w moim Jezusie. Zanurzona w Nim cała. W Jego objęciach tańcząca bardzo, bardzo leżałam. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie… W Jego oczach i całej postawie widziałam cierpienie i ból niewyobrażalny…
„Jak mogę Ci ulżyć, kochany? Chciałabym choć troszkę…”-szepnęłam z trudem.
„Boli Cię bardzo, zmęczona niezmiernie, ręka dretwieje, a Ty Moniko jeszcze chcesz Mi ulżyć?!” – wyszeptał Jezus z zdumieniem.
„Tak. Pragnę! Bardzo! Sam powiedziałeś, że mam pragnąć, a Ty zrobisz resztę! I pragnę! Uczyń według pragnienia mojego! Proszę…”
Jezus spojrzał we mnie z ogniem w oczach. I nagle znalazłam się razem z Nim na Krzyżu. Jezus wisiał. Cierpiący był bardzo!!! Oczy miał przymknięte…
” Ziiimmno…”-wyszeptał bezgłośnie prawie.
Objęłam delikatnie obolałe i cierpiące Ciało… Delikatnie, żeby nie sprawić Jezusowi jeszcze większego bólu… I zaczęłam całować… Całowałać umęczonego Jezusa… Myślalam, że chociaż Go troszkę pocałunkami ogrzeję… Całowałam delikatnie, ostrożnie… A jednocześnie z ogniem, całą sobą… Całowałam i całowałam. Ze czcią i namaszczeniem wielkim. Z miłością i uwielbieniem. I nabożeństwem… Całowałam, całowałam… Całowałam do utraty sił…
I znów byłam w objęciach Jezusa. A On patrzył we mnie płonący cały miłością i poruszony niezmiernie.
„Ulżyłaś Mi bardzo, Moniko, i bardzo ogrzałaś!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
Uśmiechnęłam się do Jezusa z trudem…
„Dziękuję Ci Oblubienico Moja słodka!”
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Czule i słodko i gorąco bardzo…

Categories: MOJE MYŚLI

WDZIĘCZNOŚĆ

No Comments

Jezus siedział na ławeczce obok studni. Siedział i trzymał mnie w objęciach. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Leżałam na SERCU umiłowanym i rozmyślałam…
„Chciałabym tyle opowiedzieć mojemu ślicznemu… Że bardzo źle się czuję i bardzo tańczę! Ale On o tym wie! I tańczy ze mną! Że jestem bardzo szczęśliwa! I to wie! Że dzisiaj skończę obraz i zacznę malować drugi. Chciałabym powiedzieć co, a raczej Kto na nim będzie i dla Kogo go maluję! Ale umiłowany moj Jezus też o tym wie! Wie też jak się cieszę, że będę malować… Wie! Cokolwiek bym nie opowiedziałabym, Jezus już o tym wie! Wie! A jednak chce, żebym Mu opowiadała! Słucha jak Mu opowiadam. Lubi! Dopytuje! Dlaczego tak robi?! Bo Mu zależy na mnie! Zależy, żebym się z Nim dzieliła! Ciekawi Go jak widzę daną sprawę. A ja opowiadając Jezusowi pokazuję, że Mu ufam, że jestem na Niego otwarta, że nic przed Jezusem nie ukrywam! Na tym polega miłość! On, Jezus pragnie ze mną rozmawiać, śmiać się, droczyć, czasem smucić i płakać!”
Tak rozmyślałam i w pewnej chwili serce moje zalała wielka wdzięczność! Że Jezus takie nic jak ja TAK kocha! I tak wywyższa! Aż TAK BARDZO!!! Zalała mnie wdzięczność!!! A w moich oczach pojawiły się łzy. Zeskoczyłam z kolan Jezusa, uklękłam przed Nim i ucałowałam Jego stopy… Ucałowałam ze czcią i namaszczeniem wielkim… Podniosłam głowę i spojrzałam w oczy Jezusowi z wdzięcznością, rozpromieniona cała!
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością..,. I poruszony niezmiernie… Wstał z ławeczki i ukląkł przede mną! Patrzył we mnie ogniście. I ja w Jezusa ogniście patrzyłam. Jezus pochylił się, zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i całował moje łzy… Potem polozyl Swą głowę na moim ramieniu… Objęłam mojego ślicznego Jezusa z miłością i czułością. I też położyłam głowę na Jego ramieniu. Trwaliśmy tak we wzajemnym oddaniu, w Miłosci i bliskości i intymności bez granic…

Categories: MOJE MYŚLI

PRZEPEŁNIA…

No Comments

Leżałam w objęciach Jezusa. Tańcząca bardzo leżałam. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie zakochany i zachwycony cały! I ja tylko w Niego patrzyłam! W mojego Jezusa patrzyłam! Z uwielbieniem patrzyłam…
„Wczoraj powiedziałeś, mój Jezu, żebym nie myślała… Tak!!! Przy Tobie kochany, nawet myśleć nie muszę. Nie potrzebuję! Tylko zanurzyć się w Tobie… Zatopić w Miłosci… I…”
„I pragnąć!!!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„I pragnąć!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha i szeptałam dalej:
„Uwielbiam z Tobą być, Jezu mój kochany! Uwielbiam! I wiesz?! Widzę, że jestem z Tobą inaczej niż dawniej. Inaczej niż jeszcze wczoraj! Nie wiem jak to określić… jak opisać… Ale jakby bardziej i głębiej… Co nie znaczy że dawniej było mniej i płyciej. Wybacz, mój kochany… nie potrafię opisać… Bardziej i głębiej…”
„Bardzo dobrze opisałaś, Moniko! Bardziej i głębiej!” – wyszeptał Jezus z naciskiem i cudnym uśmiechem.
Wyciągnęłam rękę i delikatnie zaczęłam dłonią dotykać policzek Jezusa. Głaskalam go z czułością. Jezus ujął moją dłoń w Swe dłonie i ucałował ją gorąco.
Rozmyślałam…
„Bardziej i głębiej… Tak! Na piśmie to tylko słowa. Ale w ustach Jezusa… To słowa pełne treści! Pełne! Przepełnione nawet! Przy Nim, przy Jezusie każda pustka staje się pełna! On każdą nicość, każdą pustkę potrafi wypełnić! Mnie wypełnia! Moje serce wypełnia!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa promiennie!
„Ledwo żyję, wszystko boli. Ale to ma znaczenia! Najważniejsze, że jesteś!!! Że jesteś, mój Jezu!!! I że wypełniasz, przepełniasz moje życie! Treścią! Sobą!”
Jezus rozpromienil się bardzo nade mną! Rozświetlił się cały! Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. I patrzył we mnie z uwielbieniem… Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości… Bardziej i głębiej!

Categories: MOJE MYŚLI

PRAGNIJ!

No Comments

Staliśmy przy studni. Jezus i ja. Jezus obejmował mnie z tkliwością niesamowitą i patrzył we mnie płonący cały… I ja patrzyłam w mojego ślicznego płonąca cała. Jezus ujął moją twarz w Swe dłonie, zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Pocałował mnie jak Oblubieniec całuje Swą Oblubienice. Czule i słodko i gorąco…
„Uwielbiam Ciebie Jezu i nasze spotkania przy studni!”
„Ciii, kochana Moja! Nic nie mów i nie myśl. Bądź cała dla Mnie!”
„Pragnę być cała dla Ciebie! Pragnę! Ale jeśli za mało pragnę, pomóż mi, proszę!” – szepnęłam z mocą.
„Pragnij, ukochana! Ja zrobię resztę!”
„Pragnę!”
„I Ja pragnę!”
Jezus patrzył we mnie głęboko… A ja pomyślałam że spotykają się dwa pragnienia. Boskie i ludzkie… Jezus objął mnie całą. Zaczął we mnie wchodzic, przenikać mnie… I ja wchodzilam w mojego Jezusa. I znikałam w Nim cała! I pragnęłam całkowicie zniknąć! Całkowicie!
Tak, żeby mnie nie było! Tylko Jezus!
Nagle znalazłam się w pustym kościele. Przed Najświętszym Sakramentem klęczalam. Uwielbiałam umiłowanego mojego Jezusa ukrytego pod Postacią bielutkiego opłatka i zamkniętego w przepięknej monstrancji. Uwielbiałam… W pewnej chwili wyciągnęłam ręce przed siebie i zrobilam z dłoni jakby kołyskę. Hostia natychmiast wyszła z monstrancji i zbliżyła się do mnie… Położyła się w kołysce moich dłoni… Przytuliłam mojego Jezusa do serca. A On wszedł we mnie… Moje serce tańczyło ze szczęścia i wielkiej radości…

Categories: MOJE MYŚLI

NASYCI!

No Comments

Leżałam w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany moj Jezus obejmował mnie z czułością i tulił do SERCA. Patrzył we mnie płonący i poruszony cały. Patrzyłam w mojego ślicznego z miłością i uwielbieniem…
„Wybacz mój Jezu kochany… ale…” – szepnęłam z trudem wielkim.
Jezus ucałował mnie w czoło…
„Ciii… Moniko, Ja wiem i wszystko rozumiem. Odpocznij…” – wyszeptał z tkliwością niesamowitą.
Położył mnie na SERCU Swoim. A ja uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha. Zamknęłam oczy i odpoczywałam….
Odpoczywałam, a nasze serca rozmawiały:
„Moniko, czy chcesz być świętą?”
„Jasne że chcę! Pragnę!”
„A dlaczego?”
„Bo pragnę być z Tobą, mój Jezu! Teraz. I Tam, u Ciebie! Pragnę Cię widzieć, Całego, Pełnego, w Pełni! Pięknego i Uśmiechniętego! Pragnę cieszyć się Tobą i w Tobie! Pragnę Cię podziwiać!”
„A wiesz, że święty to taki Boży wariat?!”
„Wiem! I myślę, że nawet troszkę już nim jestem!”
„Dlaczego?”
„Czy to normalne w oczach świata, że pragnę całować i pieścić Twoje SERCE? Czy to normalne w oczach świata, że pragnę być Twoim odpocznieniem i pragnę odpoczywać w Tobie?”
„Nie!”
„Widzisz! Pragnę! I moje pragnienie jest nienasycone… Czy kiedyś…??!”
„Tak! U Mnie na rączkach, kochana Moja!”
Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mego. Odpoczywaľam w umiłowaym moim…

Categories: MOJE MYŚLI

WYKAŻ SIĘ, JEZU!

No Comments

Jezus siedział na ławeczce obok studni. A ja siedziałam u Niego na kolankach. Umiłowany moj Jezus obejmował mnie z tkliwością niesamowitą i patrzył we mnie głęboko. Z powagą i dumą jednocześnie.
„I Ja nie mam wątpliwości, że dobrze zrobilaś, Moniko!”-wyszeptał z naciskiem.
„Tak. Tylko potem naszła mnie myśl, że ten… człowiek może powiedzieć, że to jest z mojej strony coś w rodzaju zemsty… Bo niby powód mogłam mieee… – urwałam z bólem, a po chwili kontynuowałam – A mi nawet na myśl to nie przyszło, gdy pisałam! To irracjonalne myślenie, ale człowiek gotów jest zrobić najbardziej irracjonalną rzecz, żeby się z winy próbować oczyścić, szczególnie gdy wie, że jest winny… Nie pisałam z zemsty! Pisałam w poczuciu troski i odpowiedzialności za niego, innych ludzi i siebie. Zresztą Ty wiesz, Jezu co mną powodowało! „-szepnęłam z mocą i ogniem.
„Wiem, kochana Moja!”
„Tylko co dalej?! Czy…?!”
Nie dokończyłam. Jezus zamknął mi usta pocałunkiem. Czułym i słodkim i gorącym… Potem patrzył we mnie płonący cały miłością.
„To co dalej, zostaw już Mnie, Moniko! Zostaw Mnie! Pozwól i Mnie się wykazać!” – wyszeptał Jezus uśmiechając się do mnie cudownie.
„Wykaż się, wykaż, mój Jezu! Ty tutaj królujesz, w Trójcy Świętej Jedyny! Więc się wykaż!”
Dałam Jezusowi delikatnego pstryczka w nos i zaśmiałam się perliscie! Ale natychmiast spoważniałam.
„Oj, to nie jest śmieszne, kochany! Przeciwnie! Bardzo poważne!”
Jezus przytaknął z ogniem.
Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości bez granic! Mój Jezus i ja!

Categories: MOJE MYŚLI

BLIŻSZY…

No Comments

Byłam w ramionach Jezusa. Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem wielkim… Patrzyłam w mojego ślicznego z czułością i uwielbieniem.
„Jakaś Ty piękna, Moniko!!! Jaka piękna!!!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości i promiennym uśmiechem.
Zawstydzily mnie te słowa i onieśmieliły bardzo… Tym bardziej, że Jezus wypowiedział je jakoś inaczej. Nie potrafię wyrazić jak, ale inaczej.
„Zawstydziłeś mnie, kochany, i onieśmielilłeś… Już było z tym dobrze. A teraz już sama nie wiem… Znowu onieśmielasz i zawstydzasz…!” – szepnęłam z prostotą.
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie!
„To dla tego, kochana Moja, że jestem bliżej Ciebie niż wcześniej! Jestem bliżej Ciebie i jestem Ci bliższy!” – wyszeptał Jezus z ogniem i entuzjazmem niezwykłym.
„Bardzo się cieszę, mój Jezu kochany!”
„Twoja ufność i otwartość sprawia, że mogę podchodzić do Ciebie coraz bliżej i bliżej… I być Ci coraz bliższy,!”
„Cieszę się baaaaaardzo! Ale żadna w tym moja zasługa! Tylko Twoja Łaska! Twoja wieeeeelka Łaska!!!” – szepnęłam z mocą i uwielbieniem.
„Łaska. Ale, żeby wydać owoce musi paść na podatny grunt. Na żyzną ziemię, jak w Mojej przypowieści. I pada!”
Jezus patrzył we mnie z dumą i zachwytem wielkim.
„Baaaaaardzo się cieszę, Jezu kochany!” – szepnęłam z ogniem.
„Ja też, Moniko! Baaaaaardzo!!!” – wyszeptał Jezus.
W Jego słowach była niezmierzona głębia… Głębia bliskości…

Categories: MOJE MYŚLI

CZERPIĘ JEZUSA!

No Comments

Leżałam w objęciach Jezusa. Tańcząca bardzo i bardzo zmęczona leżałam. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie zakochany i zachwycony cały! I ja tylko w Niego patrzyłam! W mojego ślicznego Jezusa patrzyłam!
„Zmęczona jestem, kochany mój…” – szepnęłam z trudem.
„Wiem, miła Moja. Ja też…” – ostatnie słowa Jezus wyszeptał bezgłośnie prawie.
„Odpocznij, mój Jezu! Odpocznij, kochany! Na sercu moim. Moje serce będzie baaaaaardzo szczęśliwe gdy na nim Swą głowę złożysz! Odpocznij…” – szepnęłam z mocą.
Wzięłam głowę Jezusa w swoje dłonie i położyłam ją na sercu moim… I objęłam mojego Jezusa ramionami. Całą sobą objęłam… I Jezus objął mnie całą i przytulił mocno do Siebie… A obejmując i przytulając zanurzał mnie w Sobie… Zamykał w Sobie i otwierał na Siebie… Wchodził we mnie… I ja wchodziłam w mojego Jezusa… Coraz głębiej i głębiej…. Jezus odpoczywal we mnie. A ja w Nim odpoczywałam… Tak! Jezus był moim odpocznieniem i ukojeniem… Z Niego czerpałam… Jezus był Zrodlem, z którego czerpałam… Miłość i czułość. I siłę czerpałam. Żeby rano iść i kochać! W Imię Jezusa! I z Jezusem! Nasze serca objęły się z ucałowały. Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mego. Czerpałam. Jego Samego! Jezusa czerpałam! Wciąż czerpię…

Categories: MOJE MYŚLI

DZIECIĄTKO W MOICH RAMIONACH…

No Comments

Jezus siedział na ławeczce obok studni i trzymał mnie w objęciach Swoich. Patrzyliśmy w siebie nawzajem głęboko… Z miłością, zachwytem i uwielbieniem… Usmiechalam się do Jezusa od ucha do ucha. Dobrze mi było w Jego ramionach. Czułam się taka maleńka, bezbronna i bezradna… A jednocześnie całkowicie bezpieczna i niezmiernie szczęśliwa!
Jezus pochylił się nade mną z tkliwością niesamowitą…
„Skoro Ty, Moniko, jesteś maleństwem w moich ramionach, to Ja pragnę być maleństwem w Twoich!” – wyszeptał z ogniem.
W tej chwili Jezus znikł… A na moich kolankach pojawiło się Dzieciątko!!! Mogło mieć dwa latka. Klęczało na moich kolanach, obejmowało mnie za szyję… I obsypywało moją twarz siarczystymi pocałunkami!!! Buziakami!!! Śmiało się przy tym perliscie! Dźwięcznie! I słodko! I ja się śmiałam radośnie i perliscie! Głośno! A moje biedne serce podskakiwalo z wielkiej radości i szczęścia!!! W pewnej chwili Dzieciątko przerwało Swoje pocałunki i spojrzało mi w oczy Swymi dużymi pięknymi oczkami. Usmiechało się do mnie cudownie! Od ucha do ucha! I ja uśmiechałam się do Dzieciątka!
„Mama?! Mama?!” – szczebiotało słodko.
„Tak, mój maleńki! Jestem Twoją mamą!”-szepnęłam uśmiechając się do Niego radośnie.
„Maaamaaa!!!”-zawołało Dzieciątko z zachwytem i entuzjazmem niezwykłym.
I znów zaczęło mnie obcałowywać! Na moich policzkach lądowały siarczyste i słodkie buziaki!
W końcu Maleństwo chyba się zmęczyło. Ułożyło się w moich ramionach. I tak leżało uśmiechając się do mnie cudownie! Promiennie! Patrzyło we mnie Swymi cudnymi wielkimi oczkami. A moje serce podskakiwalo z radości i szczęścia! Dzieciątko zamykalo oczka… Zamykało… Aż zamknęło… I szybko zasnęło… Ucałowałam Je w policzek. A Ono spało, ze słodkim uśmiechem na buzi… Patrzyłam w Nie jak urzeczona… Było takie bezbronne i bezradne, a jednocześnie wiedziałam, że czuje się u mnie bezpiecznie. Że jest Mu u mnie dobrze!
Dzieciątko znikło. A ja siedziałam u Jezusa na kolanach. Jezus patrzył we mnie ognisty…
„Jak Ty, Moniko jesteś maleństwem w Moich ramionach tak Ja jestem w Twoich!”
„Niesamowite!!!” – szepnęłam z mocą i entuzjazmem.
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego…

Categories: MOJE MYŚLI

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com
Scroll Up