PIĘKNI

“Wiesz mój Jezu kochany, wczoraj była pielgrzymka Apostolatu Maryjnego do Mamy na Jasną Górę. I mój Duchowy Syn też tam pojechał. Ja byłam z nim duchowo. Włączyłam YouTube i zobaczyłam, że jest transmisja z pielgrzymki na żywo. Oglądałam. I w pewnym momencie zobaczyłam swojego Synka! Księdza Radka! Chodził z aparatem fotograficznym i zdjęcia robił. To świetny fotograf, piękne zdjęcia robi! A pod koniec Mszy świętej zobaczyłam przepiękny widok: Obraz Madonny z Synem, a przy nim klęczał mój Syn!”
Jezus patrzył we mnie z czułością i cudnie się do mnie uśmiechał…
“Wiedziałem jak się ucieszyłaś, Monisiu!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
“Aż mi serce podskoczyło do góry, z radości!”
“I co wtedy pomyślałaś?” – spytał Jezus rozpromieniony cały.
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie!
“Pomyślałam, że to piękny Człowiek! Bardzo piękny…”
“Piękny Syn pięknej duchowej Mamy!”
“Klęczał przy najpiękniejszej MAMIE i Jej przecudnym SYNU…”
Urwałam na moment i dodałam nieśmiało:
“Piękni powinni się trzymać razem, prawda?”
“Piękni trzymają się razem, Monisiu!” – wyszeptał Jezus ogniście.
“Taaak!” – szepnęłam z mocą.
Trwaliśmy w bliskości i intymności… Mój słodki Jezus i ja.

JAK RYBA W WODZIE

Tańczyliśmy bardzo! Mój Jezus i ja!
“Wiesz mój Jezu, w Twoim SERCU czuję się jak ryba w wodzie! Jak u siebie! Jak w domu!” – szepnęłam rozpromieniona cała,
Jezus uśmiechnął się do mnie promiennie!
“Cieszę się niezmiernie, maleńka Moja! A w sercu pustkę jeszcze czujesz?”
“Nie! Już nie!”
Spojrzałam w oczy Jezusowi i szepnęłam onieśmielona:
“Czuję w sercu Ciebie! Nie wiem jak to opisać… Mowę jak czuję! W sercu czuję Ciebie!”
“Bo serce twe wypełniłem Sobą. Miłością.”
Mój słodki umiłowany patrzył we mnie głęboko… bardzo głęboko…
“W sercu twym, Monisiu, czuję się jak ryba w wodzie! Jak w domu!”
Spojrzałam w Jezusa zdumiona do głębi! Jezus uśmiechał się do mnie cudownie! Skinął głową, jakby chciał potwierdzić Swoje słowa.
“Tak, Monisiu! Jak ryba w wodzie!”
Potem nakarmił mnie Swoim Ciałem. Tańczyliśmy bardzo… Patrzyłam w mojego słodkiego Jezusa onieśmielona Jego miłością i szczęśliwa cała!

WNIEBOWZIĘTA!

Jezus nakarmił mnie swoim ciałem i tulił do serca swego.
“jak jesteś dobry dla mnie, mój jezu! w jak wielkiej zażyłości, w jak wielkiej przyjaźni ze mną żyjesz!”- szepnęłam z zachwytem.
umiłowany mój jezus patrzył we mnie głęboko…
“a chcesz, maleńka moja żyć w jeszcze większej zażyłości, w jeszcze większej przyjaźni ze mną?”- spytał z ogniem.
“no jasne, że chcę! a można być jeszcze bliżej…? jeszcze głębiej?”
“zawsze można być bliżej, monisiu!”
“chcę! oczywiście, że chcę! jasne, że chcę! pewnie, że chcę!”
jezus patrzył we mnie poruszony i wzruszony cały!
“będziesz wiele cierpieć…”
przerwałam jezusowi gwałtownie!
“będę! ale proszę, nie mów mi o cierpieniu! o twojej miłości mi mów! o twojej miłości!”
jezus objął mnie ramionami. objął mnie całą… zanurzył w sobie. trwaliśmy serce przy sercu, a jego serce szeptało:
“moja słodka! śliczna moja! jedyna! uśmiechnięta! moja wniebowzięta!”
tak! byłam wniebowzięta! szczęśliwa niezmiernie! a jednocześnie w sercu czułam jakąś nieznaną pustkę…

JEST DOBRZE!

Byłam w ramionach Jezusa! Siedziałam u Niego na kolankach… Umiłowany mój patrzył we mnie zakochany i poruszony cały!
“Jak się czujesz, maleńka?”- wyszeptał z czułością.
“Po tym wyjeździe nie mogę do siebie dojść”
Urwałam na chwilę i dodałam:
“Psychicznie odpoczęłam, ale fizycznie… nie mogę do siebie dojść'”
“Wiem, maleństwo Moje kochane. Odpoczywaj”
Wtuliłam się w mojego ślicznego, a On objął mnie calym Sobą. Wtulił mnie w Siebie… Trwałam w moim Jezusie… rozmyślałam…
“Dzisiaj mija rok od śmierci mojego kochanego Duchowego Dziecka. Minęło jak z bicza strzelił! Jakby tego roku w ogóle nie było!”
Spojrzałam Jezusowi w oczy i wyszeptałam:
“Gdy sobie o tym wszystkim pomyślę, jest mi bardzo smutno… I to nie… Nie będę o tym pisać. Ty wiesz dlaczego mi smutno i co mnie boli.”
Jezus spojrzał mi w oczy,
“Będzie dobrze, maleńka… – i spoglądając we mnie jeszcze głębiej, wyszeptał – Jest dobrze!”
“Jest dobrze??!! A ja myślałam…”
“Jest tak jak Ja chcę. Czyli jest dobrze!”
Jezus patrzył we mnie rozpromieniony cały miłością! I ja rozpromieniłam się od Jego promieni!

POCIESZYĆ I ROZŚMIESZYĆ

“Jestem chomiczek,
Mam tłusty policzek.
Buszuję w górze,
Mam to w naturze!
Śmigam, harcuję,
Wodę tankuję.
Po nocy szaleję,
Aż mi ktoś wleje!
Ktoś się obudzi
I mnie ostudzi!
Gdy noc nastanie,
Ja jem śniadanie.
A potem myję
Uszy i szyję!
Gdy dzień zaświta,
Znów do koryta!
Jem smakołyki,
Wypycham poliki!
A potem nura
W trocin pióra!
I słodko sobie śpię,
Cały dzień!
Mam czarne oczy,
Jestem uroczy!
Białym futerkiem
Otulam się!
We śnieee…!”

Patrzyłam w mojego Jezusa i śmiałam się perliscie! Jezus mój kochany także się śmiał!
“Urocze! Naprawdę urocze!” – wyszeptał Jezus ze śmiechem.
“Prawda?! Razem z Olcią ułożyłyśmy! Trochę ona, trochę ja. Starałam się troszkę poprawić, żeby rymy były. Na przykład Ola mowi:  ‘Mam oczy czarne i życie…’ jakie? Marne? Koszmarne?! Nie!

Zwróciła się do mojej siostry:
-Mamo jaki może być rym do ‘czarne’?
-A, nie wiem!
-Czekaj, spróbujemy inaczej! – zaśmiałam się. I po chwili miałam rym:
-“Mam czarne oczy, jestem uroczy!
Białym futerkiem otulam się!
We śnieee…!”
-Super, ciociu! Świetnie! To jest najlepsze!
Smiałysmy się obie! Ale najważniejsze, że Ola się śmiała! Wczoraj dużo płakała i była bardzo smutna. Jej kotek zdechł. I chciałam ją jakoś pocieszyć i rozśmieszyć!”
“I udało ci się, Monisiu!”
“Udało mi się. Dzięki Tobie! Jak układałyśmy, Ola co chwilę się śmiała! I potem też już chodziła uśmiechnięta!”
“Umiesz pocieszyć i umiesz rozśmieszyć, maleńka Moja!”
“Tylko dzięki Tobie, mój śliczny!”
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego…

STĘSKNIONY BÓG

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Leżałam w Jego objęciach, dotykałam dłonią policzek Jezusa i głaskalam go z czułością.
“Mój słodki… mój słodki! Tęskniłam!” – szepnęłam z mocą.
Zawsze gdy kończą modlitwę choć staram się żyć w Bożej obecności i wszystko co robię, robić dla Niego. To jednak tęsknię…
“I Ja tęskniłem, maleńka Moja! I Ja tęskniłem!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
“Ty tęskniłeś?! Przecież zawsze jesteś ze mną!”
“Ale tęsknię!”
Jezus patrzył we mnie taki stęskniony…
“Zawsze jesteś ze mną, a jednak…”
“Tęsknię!!!”
“Wiem!”
Głaskalam policzek Jezusa z miłością…
“Choć staram się żyć w Twojej obecności to jednak czasem odchodzę od Ciebie… Ludzie często myślą, że gdy grzeszą, Ty od nich odchodzisz. A to oni,, my Cię opuszczamy, odchodzimy…”
“Ja zawsze czekam i tęsknię za Moimi dziećmi… Tęsknię śmiertelnie!”
Widziałam ogień w oczach Jezusa!
“Zobacz, Monisiu: w przypowieści o Synu Marnotrawnym, to syn opuszcza ojca. Zostawia go, odchodzi z domu. Ojciec zawsze czeka,, wychodzi na drogę, tęskni… Ja zawsze czekam na Moje kochane dzieci!”
“Czekasz by rzucić się im na szyję, ucałować i obdarować łaskami!”
Jezus skinął głową twierdząco i cudnie się do mnie uśmiechnął. Patrzyłam w mojego umiłowanego z miłością i uwielbieniem…

JAK PATRZYSZ, TAK WIDZISZ

Byłam w moim umiłowanym Jezusie! Zanurzona w Nim cała… Mój słodki nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzyłam Mu w oczy z zachwytem i uwielbieniem…
“To były piękne dni… Dni pełne uśmiechu, radości, dni pełne słońca, wiatru. Dni pełne morza… Dziękuję Ci, Jezu za te dni!” – szepnęłam uśmiechając się do Jezusa od ucha do ucha.
Jezus patrzył we mnie z czułością niezwykłą…
“Te dni to też przykrość i smutek.”
Zdziwiłam się bardzo!
“Kiedy?! Nie przypominam sobie?!”
Jezus spojrzał we mnie głęboko, tak, że od razu sobie przypomniałam.
“A, to… Wyjaśniliśmy sobie z Dzieckiem i już nieważne!”
“Ale było!”
“Było, ale nie ma. Nie chcę tego widzieć!”-szepnęłam z mocą i dodałam:
“Wszędzie widzę Twoją miłość!”
“Miłość Moja jest ukryta!”
“Ukryta?! Ja ją widzę na pierwszym planie!”
Jezus uśmiechnął się do mnie z tkliwością…
“Jak patrzysz, tak widzisz, maleńka Moja!” – wyszeptał z ogniem.
Trwaliśmy w miłości i intymności… Jezus i ja!

ROZKOSZ DLA SERCA

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzył we mnie płonący cały miłością… Patrzyłam w mojego umiłowanego z miłością i uwielbieniem… Dotykałam dłonią Jego policzek i głaskalam go z czułością.
“Mój piękny… mój słodki…” – szeptałam z mocą.
Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Pocałował ogniście, słodko… Rozkosz dla mego serca. Pocałował mnie drugi raz i trzeci… A potem! Spadł na moje serce deszcz słodkich pocałunków! Jezus całował i szeptał mi do serca:
“Jak dobrze Mi z tobą, maleńka Moja! Jak dobrze Mi z tobą!”
“To mi z Tobą dobrze,, kochany!”
“Chyba nie chcesz się licytować komu jest lepiej, Monisiu?” – spytał Jezus z cudnym uśmiechem..
“Nie mam zamiaru się z Tobą licytować, kochany mój Jezu!” – zaśmiałam się perliscie.
Jezus uśmiechnął się do mnie promiennie. I wciąż mnie całował… Ogniście! Rozkosz dla mego serca!

NIE MOŻE I NIE POTRAFI

Byliśmy w SERCU Najdroższym. W głębokościach Głębin. Umiłowany moj Jezus trzymał mnie na rękach i uśmiechał się do mnie cudownie! I ja do Niego się uśmiechałam… Od ucha do ucha!
Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Czule i słodko i gorąco… W pewnym momencie Jezus jakby wypuścił mnie z rąk i zaczął się oddalać… Coraz bardziej i bardziej… Aż zniknął całkowicie. W pierwszej chwili wystraszyłam się! Miałam pustkę w sercu… Ale potem pomyślałam, że przecież jestem w SERCU Najdroższym w głębokościach Głębin i nie muszę, nie potrzebuję widzieć mojego ślicznego, żeby wiedzieć, że przy mnie jest!
“Tak, mój maleńki! Nie muszę, nie potrzebuję Cię widzieć!”
Nie zdążyłam dokończyć kiedy zobaczyłam mojego Jezusa!
“Nie potrzebujesz Mnie widzieć, Monisiu?” – spytał z cudnym uśmiechem.
“Nie potrzebuję! Ale pragnę… Pragnę Cię widzieć, kochany! I moim wzrokiem, spojrzeniem moim Ciebie uwielbiać! Pragnę!”
“Takiemu pragnieniu Ja odmówić nie mogę i nie potrafię!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
Patrzył we mnie jak w obrazek. A ja uśmiechałam się do Niego radośnie!

O KRUCHOŚCI ŻYCIA

Byłam w moim Jezusie, zanurzona w Nim cała. Jezus trzymał mnie w Swoich ramionach i tulił  do SERCA Swego. Cały był Miłością i czułością… I cały był dla mnie. Patrzyłam w mojego Jezusa z obolałym sercem. A On cierpiał ze mną. Nie rozmawialiśmy. Tańczylismy po prostu… Rozmyślałam…
“Jak to potrafi się w ciągu kilku chwil wszystko zmienić… I jak kruche jest życie człowieka. Jest, a za chwilę już go nie ma. Już jest na drugim świecie. Tak…”
Tak rozmyślałam. I do głowy przyszedł mi Hiob.

Nie wiem czy jutro będzie notka. Miałam jechać na urlop. Ale w tej chwili nie wiem czy pojadę. Jak nie będzie notki tzn, że pojechałam…

NASZE NIEBO

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Leżałam w Jego objęciach szczęśliwa cala. Leżałam i rozmyślałam:
“Jak Tu pięknie! Cudownie!!! Wszędzie światło. Ciepłe, kojące dla serca i oka… I ta błyszcząca,  migotliwa, skrząca się kropelkami rosa! Rześka i orzeźwiająca! Życie po prostu! Zauważyłam też, że ostatnio gdziekolwiek Jezus mnie prowadzi, od razu czuję się jak u siebie. Jestem u siebie! Dawniej musiałam się przyzwyczajać, teraz od razu jestem u siebie!”
Patrzyłam w mojego ślicznego Jezusa z miłością i uwielbieniem…
“U Ciebie jestem u siebie, mój Jezu!”-szepnęłam z mocą i po chwili dodałam:
“Kiedyś pewien ksiądz wszedł na mój blog i był bardzo zaskoczony. ‘Tu jest Niebo!’ – powiedział. Ty jesteś moim Niebem, mój śliczny!”
Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko…
“Ty jesteś Moim Niebem, Monisiu kochana!”
Trwaliśmy w miłości i intymności… W naszym Niebie!

WIDZĘ I SŁYSZĘ

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Rozmawialiśmy:
“Gdzie jesteśmy, mój Jezu?”
“W Głębinach SERCA Mego, Monisiu kochana!”
“Ale..”
“W głębokościach Głębin, maleńka.”
“Aaa! A dlaczego Tu jest widno? Wcześniej było ciemno. Teraz widzę…”
“Oczka ci się przyzwyczaiły. Dlatego widzisz. A co widzisz, najmilsza?”
“Światło jasne i ciepłe! Jakby wiosenne. Przyjemne bardzo! I jakby wszędzie iskrzyły się kropelki rosy! Iskrzą się, tańczą… Cudownie! I dzwoneczki jakby cichutko dzwoniły. Nie wiem… To widzę i słyszę… “
“Dobrze widzisz i słyszysz, Monisiu!”
Jezus patrzył we mnie z lubością, a ja uśmiechałam się do Niego od ucha do ucha…

NIŻEJ

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tańczylismy bardzo. Tańczylismy w Głębinach SERCA, w płomieniach miłości. Mój umiłowany Jezus i ja. Jezus patrzył we mnie głęboko… Z czułością, tkliwością i zachwytem. Patrzył tak, że… rzuciłam Mu się na szyję! Ucałowałam Go serdecznie! W oba policzki.
“Buzi dla mojego ślicznego!” – szepnęłam z mocą. Przytuliłam policzek do mego policzka. I tak tańczyliśmy. Długo.
W pewnej chwili Jezus ujął moją twarz w Swe dłonie i patrzył we mnie… Oczy Mu płonęły! Płonęły Miłością! Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Pocałował mnie inaczej niż do tej pory! Ogniście, słodko, z lubością…
“Buzi dla Mojej maleńkiej!”-wyszeptał Jezus z ogniem.
“Dziękuję mój śliczny! Dziękuję!”
Zanim skończyłam mówić… Zaczęłam się zapadać! Coraz niżej i niżej… Coraz głębiej i głębiej. W SERCE Najdroższe.

JEZUS WE MNIE

We wczorajszej notce napisałam, że bardzo się ucieszylam. To było przedpołudniem. A wieczorem… Ucieszyłam się jeszcze bardziej! Ucieszyłam…?! Nie! Nie wiem jak określić moje odczucia… Zaskoczenie? Zdumienie? Poruszenie? Miękkość w sercu? Wszystko to naraz. Co mnie tak zdumiało i poruszyło?! Słowa mojego Duchowego Syna – mojego taty. Zadzwoniła ciocia zza oceanu. I tata opowiadał jej co u nas słychać. Opowiadał między innymi o  moich problemach ze zdrowiem. I usłyszalam słowa o mnie: ‘A ona taka święta i taka cierpliwa…’ Tata rozmawiał przez telefon z ciocią w drugim pokoju. Myślał, że nie słyszę. Ale ja słyszałam.
Zdumiało mnie, że tak o mnie myśli…
Patrzyłam w mojego Jezusa głęboko. Tylko w Niego patrzyłam. Jezus uśmiechał się do mnie cudownie! Słodko…
“I on, tata, to we mnie widzi??!! Ja tego w sobie nie widzę, a on widzi??!”
“Wielu to widzi, Monisiu!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
“Wielu??!”
“Tak. Wielu widzi Mnie w tobie, maleńka Moja!”
“Ciebie we mnie?”
Jezus skinął głową twierdząco i cudnie się do mnie uśmiechał. Usmiechalam się do mojego ślicznego Jezusa od ucha do ucha! A On nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA.

ZOBACZYMY!

Tańczylismy bardzo w Płomieniach Miłości! Mój Jezus i ja. Jezus obejmował mnie z tkliwością… Patrzył tylko we mnie zakochany i zachwycony cały. I ja patrzyłam tylko w mojego ślicznego Jezusa! Zakochana i zachwycona cała. Tańczylismy długo. Aż się zmęczyłam. Opadłam z sił… Jezus natychmiast chwycił mnie, wziąl na ręce i przytulił mocno do SERCA. I tak tańczył w płomieniach trzymając mnie w objęciach…
“Ucieszyłam się dziś bardzo!” – szepnęłam z mocą.
“Jutro ucieszysz się jeszcze bardziej, Monisiu!” – wyszeptał Jezus z cudnym uśmiechem.
Zaśmiałam się perliscie uszczęśliwiona!
Spojrzałam w Jezusa z bezczelną ufnoscią.
“Zobaczymy!” – szepnęłam zawadiacko.
Jezus zaśmiał się cudnie!
“No,, zobaczymy, zobaczymy!”
“Obyś miał rację!”
Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie płonący.
“Ja zawsze mam rację, Monisiu!” – wyszeptał słodko. W Jego słowach słyszałam pokorną miłość..
Dotknęłam dłonią policzek ślicznego mojego Jezusa i głaskalam go z czułością.
“Wiem, mój śliczny… Wiem!”
Jezus uśmiechnął się do mnie słodko. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tańczył w płomieniach trzymając mnie w ramionach…

Ucieszyłam się dziś jeszcze bardziej! ❤️😊

TANIEC W PŁOMIENIACH

“Zatańczymy maleńka?” – spytał Jezus z cudnym uśmiechem.
“Jasne! Z Tobą zawsze, mój śliczny!” – uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha.
Jezus ujął mnie pod rękę i zaczął gdzieś mnie prowadzić. Nagle znaleźliśmy się przed potężnym ogniem! Przed wielkim ogniskiem!!! Dziwna sprawa, ciepło, gorąc buchający od ogniska wcale mnie nie parzył! Przeciwnie! Był wyzwalający i przyjemny!
“Tu będziemy tańczyć!” – wyszeptał Jezus rozpromieniony cały.
“W ogniu??!!”
“Tak. W w Ognisku! W płomieniach Mojej miłości. Nie boisz się maleńka Moja?” – spytał Jezus patrząc we mnie badawczo.
“Z Tobą się nie boję, Jezu!”
Umiłowany mój wprowadził mnie w sam środek ogniska…. I zaczęliśmy tańczyć!!! Tańczylismy w plomieniach!!! Jezus obejmował mnie z czułością i w tańcu prowadził. Niepojęte! Ogień w ogóle mnie mnie nie spalał!!! Ani nie palił, nie piekł!!! I rzecz równie przedziwna!!! Wydawało mi się, że mój śliczny Jezus i ja też byliśmy ogniem! Byliśmy plomieniami! Tańczylismy! Skakaliśmy! Iskrzyliśmy się! Płomieniu tańczące na Bożą chwałę!

DZIELNA

“Jesteś bardzo dzielna, Monisiu!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
Patrzył we mnie z tkliwością niesamowitą!
“Może i jestem. – szepnęłam. Spojrzałam Jezusowi w oczy głęboko i dodałam:
“Ale wiesz…”
Umiłowany mój zbliżył Swą twarz do mojej twarzy… I słuchał. Cały był słuchaniem…
“Czasem, szczególnie ostatnio, chciało mi się płakać. Z bezradności, z nerwów…”
Jezus patrzył we mnie głęboko…. W Jego oczach widziałam troskę i bezbrzeżne zrozumienie.
“Płacz maleńka, jeśli potrzebujesz. Bycie dzielnym nie polega na tym, żeby być twardym, surowym wobec siebie. Dzielność to kroczenie, uparte brnięcie naprzód, mimo przeszkód i przeciwności. Dzielny też czasem zapłacze. Ale idzie dalej z ufnoscią.”
“Ale wiesz, mój Jezu kochany? Kiedy wtulisz mnie w Siebie, kiedy przytulę się do SERCA, kiedy się w Ciebie zapatrzę to już mi się nie chce płakać. Odechciewa mi się!” – szepnęłam uśmiechając się do Jezusa od ucha do ucha.
Mój śliczny, słodki Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością.
“Jesteś bardzo dzielna, Monisiu kochana!” – wyszeptał z tkliwością.
“Wiem! Moja dzielność jest w Tobie, kochany. Tylko w Tobie!”
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie! Promiennie bardzo! Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego…

ZJEDNOCZENI W MIŁOŚCI

Przedwczoraj i wczoraj miałam ciężkie przeżycia dotyczące mojego zdrowia. I jestem zmęczona. Muszę odpocząć. Jak mój umiłowany Jezus pozwoli, 18 lipca jadę z rodziną nad morze. W tym czasie nie będzie notek. Wytrzymacie jakoś 😉
Cały czas jestem w Głębinach SERCA Jezusa. Zanurzona w Nim cała. W Jego objęciach leżę jak niemowlę w objęciach mamy. Mój śliczny pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie z czułością… Rozczulony cały.. Głaska mój policzek i szepcze:
“Jestem z tobą, maleńka Moja.. Jestem.”
Patrzę Mu w oczy z zachwytem. Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha. Promiennie.
Trwamy zjednoczeni w Miłości…

O SOBIE

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Zapatrzony był we mnie caly…
“Jestem z ciebie bardzo dumny, Monisiu kochana! Jesteś taka…”
Przerwałam Jezusowi gwałtownie!
“Wolałabym, żebyś mówił o Sobie, kochany!” – uśmiechnęłam się do mojego ślicznego od ucha do ucha.
“Ależ Ja mówię o Sobie!”
“Tak?”
“Mówię o tym ile mogę w tobie zdziałać! Tyle trudności, przeszkód, bólu, a ty maleńka ani słowa skargi!”
“Tak, to Twoja łaska, najmilszy!”
“Ale trzeba się na nią otworxyć.”
Patrzyłam w mojego umiłowanego, słodkiego Jezusa z wdzięcznością i uwielbieniem.
Tańczylismy bardzo w intymności…

WIEM!

Leżałam w objęciach Jezusa tańcząca bardzo! Umiłowany mój Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzył tylko we mnie… Zakochany i poruszony cały! Oczy Mu błyszczały…
Uśmiechnęłam się do mojego ślicznego Jezusa od ucha do ucha! Promiennie!
“Cokolwiek się zdarzy, Jestem z tobą, maleńka Moja!”
“Wiem. Nie musisz mi o tym mówić, kochany. Wiem!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały. Pochylił się cały nade mną. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy. Przytulił policzek do mego policzka. Tańczylismy bardzo w intymności…

W TAŃCU!

Dziś nie będę opisywać rozmowy z umiłowanym. Tańczylismy bardzo całą noc i nadal tańczymy! Baaaaaardzo! Nie wiem kiedy będzie kolejna notka.
Proszę Was o modlitwę.
Dziękuję!

OBEZWŁADNIAM…

Obudziłam się… Obudziłam się i uśmiechnęłam się do mojego ślicznego Jezusa od ucha do ucha!
“I od razu cudny uśmiech!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
“Uwielbiam się do Ciebie uśmiechać, kochany!”
“Wiem! Chodzi Mi o…” – wyszeptał Jezus i delikatnie, z namaszczeniem wręcz zaczął dotykać moich jelit.
“Ciii, mój słodki. Ciii…” – szepnęłam gwałtownie.
“Jak sobie życzysz, najmilsza Moja!”
“Życzę sobie!” – szepnęłam, a po chwili dodałam:
“Opowiedz mi lepiej o SERCU Swoim. Proszę!”
Jezus ujął moją twarz w Swe dłonie i ucałował ją gorąco.
“SERCE Moje jest bardzo dumne z ciebie! Rozpromienione, uszczęśliwione i obezwładnionego twoim Tańcem!”-wyszeptał Jezus z ogniem.
“Aż tak…?”
“Aż tak!”
Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości bez granic! Mój Jezus i ja. Wciąż tańczymy!

NAJSZCZĘŚLIWSI!

“Dziś nasze święto!” – wyszeptał Jezus rozpromieniony cały.
“Tak, wspólne! Choć bardziej Twoje niż moje. Ale moje też!” – zaśmiałam się perliscie.
“No jasne! Wspólne!”
Rzuciłam się Jezusowi na szyję i przytuliłam się do Niego cała!
“Ukocbałem cię, Monisiu przed założeniem świata! Pragnąłem ciebie, tęskniłem! Szykowałem miejsce i czas, aby powołać cię do życia. Gdy cię powołałem byłem bardzo szczęśliwy! Najszczęśliwszy! I teraz gdy na ciebie patrzę jestem najszczęśliwszy!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem… Oczy Mu błyszczały! I ja patrzyłam w mojego Jezusa rozpromieniona cała!
“I ja jestem najszczęśliwsza, mój Jezu kochany!” – szepnęłam z mocą i wdzięcznością.
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i wyszeptał z czułością, poruszony cały:
“Uszczęśliwiasz niezmiernie SERCE Moje, Monisiu kochana!”
Patrzyłam w mojego umiłowanego z uwielbieniem…

UWIELBIAMY SIĘ POWTARZAĆ!

Byłam w moim Jezusie. Zanurzona w Nim cała… Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem wielkim!
“Jakaś ty piękna!” – wyszeptał z ogniem.
“Powtarzasz się, kochany!” – zaśmiałam się perliscie, uszczęśliwiona.
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie!
“Uwielbiam się powtarzać!” – wyszeptał Jezus z iskrą w oczach.
“Uwielbiam gdy się powtarzasz!” – szepnęłam z mocą.
Jezus patrzył we mnie ogniście… Wyciągnęłam rękę i delikatnie zaczęłam dłonią dotykać policzek Jezusa i głaskalam go z czułością…
“Mój śliczny… Mój słodki…” – szeptałam z miłością i uwielbieniem.
“Powtarzasz się, maleńka Moja!” – wyszeptał Jezus z cudnym uśmiechem.
Spuściłam szybko głowę onieśmielona i speszona. Umiłowany moj podsunął dłoń pod mój podbródek i delikatnie podniósł moją głowę do góry. Patrzył we mnie zakochany na zabój!
“Uwielbiam gdy się powtarzasz, Monisiu!”
“Uwielbiam się powtarzać, mój Jezu!”
“Oboje uwielbiamy!”
“A jak! Ja to do końca życia będę się powtarzać! A potem to już w ogóle! Całą wieczność będę się powtarzać!” – szepnęłam z ogniem.
“I Ja całą wieczność!”
Jezus i ja patrzyliśmy w siebie nawzajem głęboko… A nasze serca powtarzały:
“Jakaś ty piękna! Jakaś ty piękna!”
“Mój słodki! Mój śliczny! Mój śliczny! Mój słodki!”

KOSZTY

Leżałam na rączkach umiłowanego mojego Jezusa! Patrzyłam Mu w oczy z miłością… Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Usmiechalam się do Niego od ucha do ucha!
“Wiem, Moja Monisiu, że cierpisz bardzo, że jesteś bardzo zmęczona! A mimo tego tak cudnie się do Mnie uśmiechasz! Cierpienie ukrywasz pod pięknym uśmiechem!” – wyszeptał Jezus z ogniem poruszony cały.
“Niczego przed Tobą nie ukrywam. Ty wiesz o mnie wszystko. A uśmiecham się do Ciebie, kochany mój! Po prostu!”
“Wiem ile cię ten uśmiech kosztuje, maleńka!”
“Ile kosztuje to kosztuje. Nie patrzę na to. Jeśli się kocha, nie patrzy się na koszty. Kocha się i już!”
Urwałam na moment i uśmiechnęłam się do mojego ślicznego Jezusa promiennie!
“Zresztą Ty o tym wiesz! Ty pierwszy nie patrzyłeś i wciąż nie patrzysz na koszty. Tylko kochałeś i kochasz! A ja się uczę od Ciebie!”
“Pięknie powiedziane!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
“Maleńki mój, a co ja mam napisać, że gdzie jestem?”
Jezus uśmiechnął się do mnie z czułością…
“Jeśli chcesz, możesz napisać, że jesteś w głębszych Głębinach SERCA Mego. Albo, że jesteś po prostu we Mnie zanurzona cała! To wszystko jest prawda.”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha… Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem wielkim…

JESZCZE GŁĘBSZE…

“Dotknij mnie Jezu kochany.
Przytul do SERCA Rany.
Oczyść mnie z grzechu mojego.
Udziel miłosierdzia Swego.
Ciebie o miłosierdzie proszę.
Żarliwe modły zanoszę.
Zanoszę, przepraszam, uwielbieniam, dziękuję.
A moje serce z miłości choruje!
Pragnę tylko dla Ciebie być w Twoim SERCU.
Jak panna młoda na ślubnym kobiercu!”
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem wielkim…
“Prowadzę cię, maleńka Moja! Prowadzę cię w jeszcze głębsze Głębiny Mego SERCA! Gdzie będziesz tylko dla Mnie!”
Przerwałam Jezusowi gwałtownie!
“Już jestem tylko dla Ciebie, kochany!”
“Jeszcze bardziej będziesz! Będziesz działać tylko we Mnie, przeze Mnie i dla Mnie!”
“Już tak jest, kochany mój!”
“Będzie jeszcze bardziej! Będziesz jak panna młoda na ślubnym kobiercu!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa promiennie!
“Pragnę! Bardzo!” – szepnęłam z mocą.
Umiłowany mój Jezus patrzył we mnie uroczysty i dostojny bardzo! Tak bardzo, że się Go wystraszyłam! Ale On pochylił się nade mną z tkliwością, wyciągnął do mnie Swe ręce i wyszeptał łagodnie:
“Nie bój się maleństwo Moje kochane! To JA JESTEM, twój maleńki! Twój maleńki Piękniś… Nie bój się swego Pięknisia…”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha i wskoczyłam do Niego na rączki!
“Piękna Moja! Słodka Moja…” – wyszeptał Jezus z czułością.
Zanurzał mnie w Sobie jeszcze bardziej… W jeszcze głębszych Głębinach SERCA Swego…

W MOIM JEZUSIE!

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Obsypywał pocałunkami… Słodkimi, czułymi i gorącymi…
“Całuj mnie umiłowany! Uwielbiam Twoje pocałunki… Choć gdybyś dopuścił na mnie bicze to także bym przyjęła! A gdy spoglądam wstecz w moje życie, myślę, że bicze już były…”
Jezus nie przestawał mnie całować, a Jego SERCE szeptało:
“Najmilsza Moja… jest czas smutku i czas radości. Jest czas cierpień i czas szczęścia…”
“Wiem, mój Jezu… A nie mam wątpliwości, że czas cierpień jeszcze nie raz na mnie przyjdzie. Przyjmę je bez skargi. Bo wiem, że dopuścisz je dla mojego dobra. Wszystko przyjmę od Ciebie, Jezu mój kochany! I z Tobą zniosę wszystko. Nawet najgorsze cierpienia. Z Tobą mogę wszystko! W Tobie wszystko mogę. Znosić bicze i być szczęśliwa. Tańczyć z bólu i z radości. Być smutną i radosną. ‘Cierpieć biedę i obfitować. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia’! Wszystko mogę w moim Jezusie!!!”
Jezus wciąż obsypywał mnie pocałunkami…

DARCZYŃCĘ KOCHAM!

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i wyszeptał z ogniem:
“Chcę coś ci pokazać, maleńka Moja!”
Nie zdążył dokończyć, a… znaleźliśmy się w kwiatach!!! Wszędzie rosły kwiaty! Cudne! Bujne! Pachnące! Lilie, róże, storczyki, irysy, maki stokrotki i słoneczniki! Fruwały owady. Pszczółki, motyle… Maleńkie i większe. Kolorowe bardzo! Nie wiedziałam gdzie jestem, ale od razu poczułam się u siebie! Wolna i szczęśliwa cala!
“Jak tu pięknie! Cudownie! A gdzie jesteśmy, mój Jezu kochany?”
“To ogród twego serca, Monisiu!”
“Ogród mojego serca??!!”
“Piękny, prawda?”
“Baaaaaardzo! Ale nic dziwnego, skoro opiekuje się nim TAKI Ogrodnik! Nic dziwnego!”
“To wszystko, te wszystkie kwiaty, pszczółki, motyle to…”-zaczął Jezus.
Przerwałam Mu  gwałtownie!
“Łaski, Dary od Ciebie, kochany!”
“Tak! Zobacz jakie piękne!”
“Baaaaaardzo piękne!” – szepnęłam z mocą, wpatrzona w umiłowanego mojego.
“Ale zobacz, Monisiu! Tu i tu! I tam! I tu!”-szeptał Jezus wskazując dłonią na Swoje Dary.
Ja jednak patrzyłam w mojego Jezusa. Tylko w Niego patrzyłam!
“Nie patrzysz? Nie podobają ci się, Monisiu?” – spytał Jezus patrząc we mnie badawczo.
“Baaaaaardzo mi się podobają! A nie kocham Darów i Łask. Kocham TEGO, Który mi to wszystko podarował! Darczyńcę kocham!!!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem! Zakochany na zabój!!! I ja patrzyłam w mojego Jezusa! Tylko w Niego patrzyłam!
“Ciebie kocham, mój Jezu!” – szepnęłam z mocą.
Wtedy wszystko zniknęło. A ja leżałam na puszystym, mięciutkim i wygodnym posłaniu. A mój umiłowany obsypywał mnie pocałunkami…

BARDZO WAŻNE

“Świadectwo zostało przyjęte do publikacji!” – szepnęłam uśmiechając się do Jezusa promiennie.
“Wiem. Gratuluję!” – wyszeptał Jezus rozpromieniony cały. Patrzyłam w mojego Jezusa z wdzięcznością…
“Nigdy bym nie przypuszczała, że opisane w nim sytuacje mogą się komuś przydać!”
“Przydać?! To świadectwo jest ważne. Bardzo ważne, Monisiu!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
Patrzyłam w mojego umiłowanego zaskoczona, pytająco. Jezus odpowiedział na moje pytanie:
“Dlaczego? A dlatego, że pokazuje miłość lub jej brak moich Sług. Uczy ich jak mają kochać! Wyzwala miłość!”
Jezus ujął moją twarz w Swe dłonie i patrzył we mnie przenikliwie…
“A co równie ważne, osoby chore, niepełnosprawne, jak ty, często w świecie uważane są za niepotrzebne, nieważne. Tymczasem osoby takie jak ty są bardzo ważne i bardzo potrzebne!”
Umiłowany moj przerwał znów na moment. Jego spojrzenie przenikało mnie na wskroś…
“Jesteś bardzo potrzebna i wazna, Monisiu kochana! Dla Mnie, dla Moich Sług i dla całego Kościoła. To pokazuje to świadectwo!”
Patrzyłam w mojego ślicznego Jezusa z uwielbieniem… Jak w obrazek patrzyłam…

CIESZĘ SIĘ!!!

Leżałam w objęciach Jezusa bardzo obolała bardzo i bardzo zmęczona. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie…
“Tańczę bardzo, bardzo!”
“Wybacz Monisiu, ale sama chciał…”
Przerwałam Jezusowi gwałtownie!
“Kochany mój! Ty myślisz, że ja się skarżę?!”
“A nie?” – spytał Jezus niepewnie.
“Nie!!!”
Ujęłam twarz Jezusa w swoje dłonie i ucałowałam ją serdecznie!
“Nie!!! Cieszę się mój kochany! Bardzo się cieszę się że mogę z Tobą dzielić cierpienie! Baaaaaardzo się cieszę!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością, poruszony cały!
Wtulił mnie w Siebie… Bliskość niezmierna… Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mego. Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości bez granic! Mój Jezus i ja.

PODZIELI SIĘ!

Patrzyłam w mojego Jezusa i rozmyślałam o pewnej sprawie… Umiłowany moj Jezus patrzył we mnie głęboko, a Jego spojrzenie mówiło: “Nie myśl już o tym, maleńka Moja!”
“Masz rację mój Jezu! Nie będę o tym myśleć! Będę myśleć o Tobie!!!”
Zarzuciłam ręce na szyję Jezusowi i szepnęłam znowu:
“Potrzebuję Ciebie! Kocham Ciebie! Pragnę Ciebie! Nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie, Jezu mój kochany!”
Jezus objął mnie całą i przytulił mocno do Siebie…
“Moja słodka!” – wyszeptał z ogniem miłości.
“Opowiedz mi proszę o SERCU Twoim!”
“Moje SERCE bardzo dziś cierpi…”
No, tak. Dziś piątek…
“Podziel się ze mną Swoim cierpieniem, mój maleńki. Proszę!”
Jezus spojrzał we mnie poruszony.
“Wielu prosi Mnie, żebym podzielił się z nimi Moją radościa. Ty prosisz, żebym podzielił się cierpieniem?!”
“Proszę!!!” – szepnęłam błagalnie.
“Podzielę się z tobą!” – wyszeptał z ogniem.
Patrzył we mnie przenikliwie bardzo… Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mego. Umiłowany moj wtulił się mnie w Siebie jeszcze bardziej. Zanurzał mnie w Sobie zatapial w Miłości. I czynił z Sobą jedno.