NATLEJTY ;)

Mój wózek robi się ostatnio bardzo kolorowy. Na razie kolorowe ma poręcze, ale jak tak dalej pójdzie to pstry będzie cały.
Zaczęło się od niewinnego pytania Oi:
– Ciociu, cies natlejte?
– Ciem- uśmiechnęłam się do chrześniaczki, a ona do mnie.
– A dzie ci ją natleić? – spytała.
– A  możesz tu – wskazałam na poręcz wózka.
Oja nakleiła jedną, potem drugą, trzecią…
– Ciociu, ale będziesz miała kolorowy wózek. Super! – skomentował Łaj i dołożył kilka swoich. Potem Minia…
Niezaznajomionych  z tematem informuję 😉 że teraz panuje wśród dzieci moda naklejkowa. Do kupienia są książeczki gdzie umieszczone są różne obrazki, które można odkleić i przykleić gdzie indziej. Np. na wózek inwalidzki 🙂
Więc tak, miałam już  motylki, zajączki, rybki, gwiazdki, chmurki… biedronki, osiołki. Był nawet byk ;). Te się już starły, albo odkleiły. Myślałam, że to już koniec. Ale gdzie tam!
– Oj… ciociu, odtleiły ci sie…- Oja wyraźnie posmutniała- natleję ci niowe! Jaką ciesz?
Wybrałam jakąś jedną, Oja natleiła jeszcze kilka. Łajek dodał swoje.
I teraz mam, na prawej poręczy: marchewki, kurczaka, pieska, żółwia, kucyka, jakieś ufo z czułkami (wściekły pomarańcz) i latawca.
Na lewej poręczy wózka: gwiazdkę, osła (który może niedługo w końcu doczeka się osobnej notki), znów kucyki, kwiatki, gwiazdki, zająca i orkę. A, że poręcze są już całe zajęte, dzieci zaczęły obklejać boki wózka…
Może ktoś powie, że nie powinnam się zgadzać na takie obklejanie, że jestem za stara i za poważna (tak chcesz jechać do kościoła? – głos taty. „a dlaczego nie? a może do tej pory jakieś się odkleją”- mój głos).
Mnie się te naklejki podobają. Są bardzo kolorowe. Do tej pory poręcze wózka były czarne, teraz są barwne.
Poza tym dla mnie te obrazki mają głębszy sens. Świadczą o miłości dzieci, o ich przywiązaniu do mnie.
Kiedy raz dziękowałam Oi za jakiś obrazek, powiedziała:
– Posie baldzo, ciociu – była wyraźnie zadowolona, że mogła  sprawić mi radość.
naklejki

Read more

WIZJA

Patrzałem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ognistych płomieni, jego koła – płonący ogień. Strumień ognia się rozlewał i wypływał od Niego. Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed Nim. Sąd zasiadł i otwarto księgi.
Patrzałem w nocnych widzeniach: a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.
Dn 7,9-10.13-14

Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić.
Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe.
A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie.
Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwóch mężów, stojących przy Nim.
Gdy oni odchodzili od Niego, Piotr rzekł do Jezusa: „Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza”. Nie wiedział bowiem, co mówi. Gdy jeszcze to mówił, zjawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy tamci weszli w obłok.
A z obłoku odezwał się głos: „To jest mój Syn wybrany, Jego słuchajcie”. W chwili gdy odezwał się ten głos, Jezus znalazł się sam. A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie oznajmili o tym, co widzieli.
Łk 9,28b-36

Urzekła mnie wspaniała wizja Proroka Daniela. Czytałam ją w mojej  Biblii Poznańskiej, w jej przekładzie opis wizji był jeszcze bardziej wymowny, obrazowy. Próbowałam sobie wyobrazić całą scenę.
Daniel widzi jak wzniesiono Trony. Starowieczny zasiadł. Szata olśniewająca jak śnieg, włosy jak czysta wełna… Tron cały z ognia. Ogień wypływa spod Tronu i wytryska przed Starowiecznym. I tych tysiąc tysięcy, które Mu służyło. Kto to? Aniołowie? A te dziesiątki tysięcy dziesiątek tysięcy to może święci? A może ci, którzy mają być sądzeni,bo rozpoczął się sąd. Otwarto Księgi.
Daniel widzi przybywającego na obłokach, w chwale jakby Syna Człowieczego. Podchodzi do Starowiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Odbiera On chwałę, panowanie i władzę królewską. Jego panowanie jest wieczne, nigdy nie przeminie a królestwo nie ulegnie zagładzie.
Potem rozważałam Ewangelię. Moją uwagę zwrócił to, że Jezus rozmawiał z Mojżeszem i Eliaszem o swoim odejściu. Czyli o męce i śmierci na krzyżu.
Bóg potężny, jak w wizji Daniela a oddaje się całkowicie. Upokarza się, sam poniża.
Pomyślałam, że ogień w wizji Proroka to płomienie Miłosierdzia. Tak mi się skojarzyło, bo Jezus mówił św.s. Faustynie, że palą Go płomienie Miłosierdzia…
Takiego Boga nie można sobie wymyślić. Taki Bóg przeraża i zachwyca jednocześnie. Straszliwy i piękny… Widząc takiego Boga nie wie co się mówi. Nic dziwnego, że Piotr nie wiedział. Trwał w zachwyceniu.
„Dobrze nam tu być…” Dobrze być przed Bogiem. Przy Bogu. W niebie.

Read more

MOC SŁABOŚCI

Ukochany… wczoraj moje duchowe dzieciątko skończyło szósty miesiąc życia. Chciałam o tym napisać, nie dałam rady. Zastanawiam się nad rezygnacją z administrowania Modlitewnym Oknem Życia na Facebook’u (na razie będę umieszczać mniej intencji i rzadziej). Coraz trudniej mi pisać, malować…
Jedyna troszkę sprawniejsza ręka (właściwie palec) zaczyna powoli odmawiać posłuszeństwa. Coraz mniej mogę sama zrobić – a i  tak do tej pory mogłam robić bardzo niewiele. Teraz mogę jeszcze mniej. Nachodzą mnie myśli, że nic nie robię.
Jednak tak myślę, że właśnie o to Ciebie prosiłam i proszę. I, źe Ty wysłuchujesz moich próśb. Bo przecież  proszę, żebyś mnie kształtował tak, jak Ci się podoba, żebym ja Ci się  podobała. Żeby mnie było mniej a Ciebie więcej. Żebyś ścierał mój egoizm, egocentryzm i pychę. I myślę, że robisz mój Ukochany!
Kiedy doświadczam niemocy staram się kierować swoje myśli i serce na Ciebie wiszącego na krzyżu. Słabego, poranionego, przygwożdżonego… po ludzku nie mogącego nic zrobić. A jednak wtedy zrobiłeś najwięcej. Pragnę być jak Ty…
Bądź Królem mojego życia! A wszystkie moje niemoce ofiaruję Tobie w intencji mojego dzieciątka. W intencji wszystkich moich Dzieci.
„Błogosławcie Pana wszystkie me niemoce”! Bądź uwielbiony Panie w każdej mojej słabości, bądż błogosławiony!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Read more

SEN…?

Wczoraj w łóżku rozmyślałam o mojej duszy. Pomyślałam, że jest bardzo  brudna i zachwaszczona… I wyobraziłam sobie ją. Był to jakby ogród, bardzo zaniedbany… Wszędzie rosły jakieś dzikie rośliny i chwasty. Naraz ziemia zaczęła pękać a spod niej zaczęło coś wyrastać. Rozrastać się. Bardzo szybko. Po chwili zapełniło cały ogród a chwasty znikły. Spostrzegłam, że to winogron, winorośl.
Miał duże grona a jego owoce też były duże i wyglądały bardzo smakowicie. Spróbowałam jednego. Był bardzo słodki i soczysty. Sok spływał mi po brodzie.
Naraz usłyszałam głos: „to są owoce twojego życia, Moniko”.

Nie wiem czy to był sen…? Jeśli tak, to bardzo piękny. A jeśli to nie sen…?

Read more

MOJA PERŁA

Jezu Ukochany, Umiłowany mój. Najmilszy. Skarbie i Perło moja najdroższa! Najdrogocenniejsza…
Ty pragniesz, żebym Cię szukała, choć czasem ukrywasz się przede mną, chowasz się gdzieś głęboko. Na dnie duszy. Tym bardziej pragniesz, żebym Cię szukała! Jakbyś sprawdzał czy mi na Tobie naprawdę zależy. Czy Cię kocham naprawdę. Czy jestem gotowa stracić dla Ciebie wszystko, sprzedać, wyzbyć się. Dla Ciebie. Pragniesz, żebym Cię odnajdywała…
Moją drogocenną Perłę.
Wiesz… ja już Cię odnalazłam. Tak… I nie chcę Cię stracić! Za żadne skarby tej ziemi!

(Dz. św. Faustyny) – Prosiłam dziś Pana, aby raczył mnie pouczyć o życiu wewnętrznym, bo sama z siebie nic rozumieć ani pomyśleć doskonałego nie mogę. I odpowiedział mi Pan: Byłem twoim mistrzem – jestem i będę; staraj się, aby serce twoje upodobniło się do pokornego i cichego serca mojego. Nie upominaj się nigdy o swoje prawa. Wszystko, co cię spotyka, znoś z wielkim pokojem i cierpliwością; nie broń się, gdy całe zawstydzenie będzie spadać na ciebie niewinnie; pozwól triumfować innym. Nie przestań (73) być dobrą, gdy spostrzeżesz, że nadużywają dobroci twojej; gdy będzie potrzeba, ja sam się upomnę za tobą. Bądź wdzięczna za najdrobniejszą łaskę moją, bo ta wdzięczność zniewala mnie do udzielania ci nowych łask…
Read more

ŻYCIE W MIŁOŚCI

Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat3, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy4. Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. Nikt nigdy Boga nie oglądał. Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nas i miłość ku Niemu jest w nas doskonała. Poznajemy, że my trwamy w Nim, a On w nas, bo udzielił nam ze swego Ducha5. My także widzieliśmy i świadczymy, że Ojciec zesłał Syna jako Zbawiciela świata. Jeśli kto wyznaje, że Jezus jest Synem Bożym, to Bóg trwa w nim, a on w Bogu. Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim.
(1J 4,7-16)

Miłość… wyznacznik trwania w Bogu. Narodzenia z Boga, znania Go. Czy znam Boga…? Ciągle Go poznaję, odkrywam. Jan pisze, że jeśli kocham, jeśli miłuję to Go znam… bo Bóg jest miłością. Kto nie miłuje, nie zna Boga. A to jest straszne…
Teraz słowo „miłość” jest modne. Sugeruje przyjemność, uczucie, użycie. To nie jest prawdziwa miłość. To nie jest Miłość, o której pisze św. Jan. Ta „miłość” niesie śmierć.
Miłość, o której pisze Jan to czyn. Ofiara. Ofiara przebłagalna za moje i Twoje grzechy. Śmierć i zmartwychwstanie. I życie, życie w Ojcu, Synu i Duchu. Życie w Trójcy Świętej.  Ojciec posłał Syna, żebym miała Życie. Życie w Miłości!
Miłość

Read more

NA TOBIE

Jezu Ukochany, przeżywam trudne chwile, nie da się tego ukryć. Jednak… tak sobie w nocy myślałam… Ty mnie przygotowywałeś na to właśnie doświadczenie. Od dłuższego czasu. Nawet o tym nie wiedziałam. Teraz to odkrywam. Ty odkrywasz to przede mną.
Czuję się bezradna wobec tej całej sytuacji. Kiedy przychodzą coraz gorsze komunikaty… Nie potrafię pomóc, choć bardzo bym chciała.
Mogę jedynie ( AŻ ) zdać się na Ciebie, na Twoją wolę. I staram się to robić, czasem przychodzi mi to z trudnością – odzywa się mój egoizm. Ale się staram.
Muszę to zdanie się na Ciebie potwierdzać każdego dnia. A kiedy już to zrobię, odczuwam ulgę. Lżej mi wtedy.
Ale odbiegłam od tematu… Tak więc przygotowywałeś mnie na to doświadczenie od dłuższego czasu. Jak? Dałeś mi silną wiarę, ufność. Upór w proszeniu Ciebie (upór osła, ale o tym może innym razem). A  przede wszystkim dałeś mi siebie. Na Tobie mogę się oprzeć.
Tak sobie w nocy rozmyślałam. Czy to była modlitwa…? To było słuchanie Ciebie.
Wiesz… czasem kiedy zamknę oczy, widzę osobę siedzącą w szpitalu i głaszczącą maleńkie rączki… Czy to Ty jesteś? Nie wiem, Ufam, że tak.
krzyż

Read more

UFAMY

Jezu, Ty wiesz co mnie gnębi, martwi, zajmuje umysł i serce. Ty wiesz… czym żyję w ostatnich miesiącach, dniach, godzinach. Ty wiesz o co Cię proszę, błagam. Czasem się z Tobą kłócę…Ty wiesz… Wiele osób Cię o to prosi. Prosimy Cię, narzucamy Ci się.
I ufamy, że nas wysłuchasz w Swojej litości i miłosierdziu.
Ufamy.
Jesteśmy jak natrętna wdowa z Twojej przypowieści.
I będziemy Cię prosić do skutku.
ufność

Read more

ZNIKNĄĆ

Ukochany… chcę być Twoim ziarnem…Im ja będę mniejsza Ty będziesz większy.  Gdy ja będę niczym, Ty będziesz WSZYSTKIM. Taka mała, będę kochać  Ciebie. Odpocznij we mnie Umiłowany mój! Moja Miłości, moje WSZYSTKO. Wejdę w zmartwychwstanie, nie spostrzegłszy  śmierci…
Odpocznij we mnie. Połóż głowę na moim ramieniu. Serce w moim sercu. Odpocznij we mnie.
Zetrzyj mnie, złam zmiażdż, wytłocz mnie. Chcę miłością stać się w Twoim Sercu.
Pragnę, żeby mnie nie było. Byś był tylko Ty.
Pragnę zniknąć.

Read more

BOŻE CUDA

Ukochany Jezu, jestem świadkiem Twoich wielkich cudów. Wczoraj widziałam dwa. Dziewczynkę i chłopca. Na zdjęciu. Przyszły na świat dużo przed czasem. Dużo przed czasem… Praktycznie bez szans na przeżycie. Lekarze nie dają im szans. A one wciąż żyją! Dwa maleńkie Boże Cuda!
Są mi bardzo bliskie. Ty wiesz dlaczego… 🙂 Dziękuję Ci za nie, mój Jezu! I proszę o życie dla nich, niech lekarze się mylą.
Dziękuję Ci także za trzeci Cud, który przyszedł na świat razem z nimi, a który jest już z Tobą w Niebie. Niech strzeże swojego rodzeństwa.
Ty też ich  strzeż, mój Ukochany. Niech żyją na Twoją chwałę! Niech ich życie mówi nam o Twojej wszechmocy, miłosierdziu i wielkiej miłości i czułości… 🙂
Dwa Boże Cuda!
Dziękuję Ci za nie! Bądź wola Twoja!
Holding hand

Read more

SENS

Ukochany… nie potrafię opisać słowami tego, czego teraz doświadczam… Czego doświadczają moi najbliżsi. Trudne to bardzo. I niezrozumiałe. Czy taka jest Twoja wola…? Jeśli tak, pomóż nam się z nią pogodzić i przyjąć. Bo zrozumieć ją trudno… bardzo.
Dziś byłam na Eucharystii. Czytana była Ewangelia o miłosiernym Samarytaninie. Tak sobie pomyślałam, że tym Samarytaninem jesteś Ty Jezu… Jesteś przy nas, gdy cierpimy, leczysz nasze rany. Zalewasz je winem i oliwą swojego Miłosierdzia…
Nie rozumiem Twojej woli, moi bliscy cierpią… Ale wiem, że Ty widzisz dalej i głębiej. I widzisz sens w tym cierpieniu i śmierci. Dla Ciebie to ma sens!

Żyj w moim sercu!

Read more

DLA MIŁOŚCI!

Cieszę się. Że żyję. Jestem szczęśliwa. Z jakiego powodu? Czy jest jakiś konkretny powód mojego szczęścia? Życie, wiara i miłość. Właściwie miłość powinnam wymienić jako pierwszą. I to miłość przez wielkie M. MIŁOŚĆ. To Ona sprawiła, że żyję. To Ona obdarzyła mnie łaską wiary. Dla Niej żyję!!!
Miłość. To od Niej wszystko się zaczęło i… nigdy się nie kończy 🙂 W Takiej Miłości śmierć nie istnieje. Taka Miłość to życie. Wieczne!
I ta perspektywa to powód do wielkiej radości i szczęścia właśnie!
Czy chcę zostać świętą? Tak! Pragnę z całego serca! Z całej duszy! Dlaczego? Bo tylko święci idą do Nieba. I mogą oglądać tę Miłość! Twarzą w twarz. Trwają w NIEJ.
I ja też pragnę Ją oglądać! Trwać w Niej! Być w Niej zanurzoną!
Tylko dla Tej Miłości warto cierpieć!  Tylko w Tej Miłości cierpienie jest radością. I do Niej prowadzi.
Dzięki Tej Miłości żyję. I w Niej i dla Niej. I jestem szczęśliwa. Bo jestem kochana, przez Tę Miłość!
Miłość

Read more

DZIĘKUJĘ CI

Ukochany, tyle się dzieje wokół mnie. Dobrego i nie… przykrego i przygnębiającego. Wszystko to przyjmuję. Ze względu na Ciebie.
Przyjmuję pokornie… Staram się. A Ty mi dajesz poczucie, że Ty w tym jesteś. Nie tylko w radości, ale w przygnębieniu. W poczuciu odrzucenia.
Dziękuję za wszystko, mój Ukochany!
Dla Ciebie wszystko. Jestem zawsze po Twojej stronie. Tylko po Twojej. Jestem Twoja. A Ty mój.
Dziękuję za Twoje dary!
Jezus

Read more

KOCHAM CIĘ

Kilka dni temu dowiedziałam się, że ktoś mnie kocha. Nie były to oświadczyny ani nic w tym rodzaju 🙂 Po prostu miłość bliźniego. Poznałam go dawno, na czacie katolik.pl. Pamiętam, że weszłam i przywitałam się ze wszystkimi „Szczęść Boże”. Tylko on mi odpowiedział, choć ludzi na czacie było wtedy sporo. Miał obcobrzmiące imię. Christoph. Za chwilę zagadnął mnie prywatnie i zaczęliśmy rozmawiać. Okazało się, że jest Niemcem i… też jest chory. Coraz częściej używa wózka. Też ma niesprawne ręce… Rozmawialiśmy wtedy długo. Zapytał czy mam Facebook’a. Napisałam, że tak i wymieniliśmy się kontami. Od tamtego czasu piszemy do siebie. Nazywam go Krzysiu. On się cieszy, pisze, że tylko ja go tak nazywam, nikt inny. Kiedyś napisał, ,że jestem jego siostrą w Chrystusie… To prawda, jestem. On jest zakochany w Maryi i różańcu.
A we wtorek napisał, że mnie kocha. Napisałam, że ja go też. Bo to prawda, kocham go jak brata.
Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo… Krzysiu łamie stereotypy. Wszelkiego rodzaju.
Kiedy pisze do mnie, zwraca się do mnie „kochanie”. I to wypływa z niego, bez żadnej gry, sztuczności, pozy. Takie to piękne i czyste. Zakorzenione w Jezusie.
A to „kocham cię” też takie było.
Wielu osobom mogłabym powiedzieć/napisać, że ich kocham, bo to prawda. Tylko nie wiem jak oni by te słowa przyjęli.
Czy nie przyjęli by tego jako coś śmiesznego, dziwnego, a nawet głupiego? Nie wiem, mam nadzieję, że się mylę.
Myślę, zatracamy pierwotny sens słowa „kocham”. Spłycamy je. A ono jest takie piękne, głębokie i czyste… Zatraciliśmy niewinność tego słowa. „Kochamy” samochody, podróże, książki, zwierzęta, pieski, kotki.
A ludzi? To ludzi mamy kochać. I mówić im o tym.
rece

Read more

URODZINY

Dziś moje święto. Urodziny.
Obudziłam się nad ranem, było jeszcze szaro. Uśmiechnęłam  się do mojego Ukochanego, Jezusa. Zaprosiłam Go do swojego serca. I zaczęłam rozmyślać… Trzydzieści dziewięć lat na wózku inwalidzkim. Ciało starsze niż u zdrowej osoby. Np. stawy mam jak u prawie 80- letniej kobiety.
Ale duch mam młody 🙂 i to najważniejsze. Czuję się jakbym miała 18 lat, albo nawet mniej! Mam młodą duszę. A jak ma się młodego ducha to choćby nie wiem jak by się było starym i nie wiem jak chorym, inaczej patrzy się na świat i siebie samą.
Dusza dziecka. To dar, prezent od Boga! Optymista wszędzie umie dostrzegać pozytywy. Dla niego szklanka zawsze jest do połowy pełna! Dla mnie jest! 🙂
Tak leżałam i rozmyślałam… Do pokoju weszła mama. W ręku miała czerwoną lilię. Zobaczyła, żę nie śpię i zaczęła nucić:
„Już lat 39, codziennie dzień po dniu, rozkwita nam Monika jak pąk czerwonych róż”.Uścisnęła mnie serdecznie i dodała: „trzym się stara!” Roześmiałyśmy się obydwie. Potem tato. I życzenia od rodzeństwa i dzieci. Łajek odśpiewał mi „Sto lat”, Minia mu wtórowała. Potem wprost rzucił się na mnie ze słowami: „wszystkiego dobrego, ciociu!”. Uścisnęłam jego chude ciałko.
Potem zajrzałam na Facebook’a, a tam też mnóstwo życzeń! Dziękuję!!
A to prezent ode mnie dla wszystkich, którzy w tych i nie tylko w tych dniach, o mnie pamiętają. Modlą się za mnie. Dziękuję Wam bardzo!!! 🙂
bukiet

Read more

MIŁOŚĆ ZA MIŁOŚĆ

Zakochani. Zauroczeni w sobie nawzajem. Czułe słówka, ale nie tylko. Bycie dla. Wzajemne obdarowywanie i przyjmowanie. Bycie darem, ofiarą. Dla siebie nawzajem. Okazywanie miłości w czynach, słowach, myślach, westchnieniach. W biciu serca. Praca w Jego obecności. Odpoczynek na Jego Sercu. Nocne rozmowy i cisza Obecności kiedy bardzo boli.

Mój Ukochany nigdy mnie nie zostawi, nie opuści, nie odrzuci. Nie potępi. Mój Ukochany jest ze mną teraz i zawsze. Po wieki wieków… 🙂
Ciągle mnie zadziwia, zachwyca! Zaskakuje! I nadskakuje mi! Sprawia niespodzianki! Uskrzydla, uszczęśliwia! Dzięki Niemu mogę się uśmiechać. Dzięki Niemu potrafię kochać!
Jestem szczęśliwa, że mogę ofiarowywać Mu cierpienie, ból… Jestem szczęśliwa! Dla Niego…
Taka Miłość nigdy się nie znudzi, nie skończy. Nie umrze.
Ta MIŁOŚĆ ożywia, uwalnia z egoizmu. Ponagla i przynagla. Do oddania siebie.
On pierwszy się za mnie oddał, ofiarował. Z Miłości.
Pragnę odpowiedzieć na TĘ Miłość!
czlowiek_szuka_milosci

Read more

MÓJ OJCIEC

„Ojcze nasz”, ”to mówi twój Bóg”, ”Jam jest Pan, Bóg twój…” Jezus też często używał słów ”Ojciec was”.

Kiedy myślę „Bóg, mój Ojciec” od razu staje mi przed oczami Miłosierny Ojciec z przypowieści o synu marnotrawnym. Takie mam pierwsze skojarzenie. Taki jest mój Ojciec. Ceniący wolność dziecka, czekający niecierpliwie na jego powrót. A przede wszystkim kochający, miłosierny, sprawiedliwy. Sprawiedliwy? Tak. Na czym polega sprawiedliwość miłosiernego Ojca? Na tym, że kocha odpowiedzialnie swoich synów. Nie narzuca swojej woli, swojej miłości, ale obdarza nią synów na tyle,  na ile tego  potrzebują. Nie daje po  równo, ale sprawiedliwie. Potrafi zostawić starszego „porządnego” syna i wybiec na spotkanie grzesznika. Wzruszyć się na jego widok, rzucić mu się na szyję. I przebaczyć.
Taki jest mój obraz Boga Ojca. Taki jest mój Ojciec niebieski.
Drugi obraz, który przychodzi mi na myśl, kiedy myślę „mój Ojciec” to witraż „Boga Ojca” St. Wyspiańskiego. Tak sobie wyobrażam Boga kiedy stwarzał wszechświat. Niebo i ziemię. Wszechmogący. Stworzyciel. Władca.
I ostatni obraz. Najbardziej mnie poruszający.

Bóg
Ojciec opłakujący Syna, Jego śmierć. Zrozpaczony i bezradny. Samotny. Mówiący jakby do mnie: „Zobacz, to mój Syn, moje Dziecko Jedyne. Umęczone i zabite. Za ciebie. Choć, podejdź bliżej. Zobacz… aż tak cię kocham… Podejdź i zapłacz ze Mną”.
A kiedy wyobrażam sobie twarz Boga, mojego Ojca, widzę twarz… Jezusa. On sam powiedział przecież „kto Mnie widzi, widzi i Ojca”.
Nie wiem czy mój obraz Boga jest prawdziwy. Na pewno jest bardzo ludzki. Pan Bóg jest zawsze większy, głębszy od naszych wyobrażeń. Jest ponad nie, przerasta nasz umysł i serce.
Jednak mój Ojciec niebieski jest właśnie taki. Tak Go sobie wyobrażam. Każdy z nas ma inny obraz Boga Ojca.
Mój Ojciec jest taki.

Read more

KRZYŻ

Są różne krzyże, większe lub mniejsze, lżejsze czy cięższe. Mój jest bardzo widoczny. Czy jest ciężki? Czasem tak. Przygniata do ziemi, przytłacza. Pokazuje mi jaka jestem słaba, bezradna. Zdana na pomoc innych. Często, właściwie co chwilę, proszę kogoś o pomoc. I ból. Kiedyś, jak byłam młodsza, pewien ksiądz powiedział, że prosząc innych, mogę sprawić, że oni pomagając mi, pójdą do Nieba. I tak naprawdę to ja robię im przysługę.
Muszę przyznać, że te słowa bardzo mi pomogły. Inaczej zaczęłam patrzeć na   własną niemoc. Zaczęłam dostrzegać w niej dar… tak, dar, który może kogoś doprowadzić do Nieba.
Śmieję się, żartuję, że wózek to mój tron, dany mi od Pana. A może to nie tylko żart, ale… prawda? Tak…
A ból? Ból to mój przyjaciel. Ofiarowuję go Ukochanemu. On wie co z nim zrobić.
A poza tym, a może przede wszystkim, może od tego powinnam zacząć tę notkę, bez mojego krzyża nie byłabym pewnie tym, kim teraz jestem. Krzyż, jego przyjęcie, postrzeganie go jako daru, to tylko i wyłącznie zasługa Pana Boga! On dzięki krzyżowi daje mi tyle wspaniałych rzeczy, stawia na mojej drodze tylu mądrych, dobrych i wspaniałych ludzi, że trwam w zadziwieniu! W zachwycie nad mądrością i  Miłością Boga.
I proszę nie myśleć, że mój krzyż jest „cukierkowy”. Nie jest, jest twardy.
Ale dźwigając go, idę (a właściwie jadę) za KIMŚ Kto dźwigał Krzyż wielekroć cięższy. On mnie prowadzi. A kiedy czuję się naprawdę słaba i bezradna, wtedy widzę JEGO poorane ranami plecy i ogarnia mnie wstyd.
ON mnie wtedy podnosi. I wskazuje drogę…
krzyz

Read more

JAK TY…

Gdy Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: ”Za kogo uważają Mnie tłumy?”.
Oni odpowiedzieli: ”Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał”. Zapytał ich: ”A wy, za kogo Mnie uważacie ?”. Piotr odpowiedział: ”Za Mesjasza Bożego”. Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: ”Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie”.
Potem mówił do wszystkich: ”Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa”.
Łk 9,18-24

Za kogo Cię uważam? Kim  dla mnie jesteś? Mesjaszem Bożym, odpowiem jak Piotr. Synem Bożym. Piotr odpowiedział w imieniu wszystkich Apostołów. Piotr Opoka, Skała, a jednocześnie słaby, grzeszny człowiek. Zdziwił się na pewnie gdy usłyszał, że ma nikomu o tym nie mówić. Zdziwił się jeszcze bardziej, że Syn Boży musi wiele wycierpieć, że będzie odrzucony i zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie.
Żydzi od wieków oczekiwali na przyjście Mesjasza. Spodziewali się, że przyjdzie w chwale, otoczony wojskiem, że rozgromi okupantów Izraela i będzie ich królem. Jezus zupełnie nie pasował do ich wyobrażeń o Mesjaszu.

Cierpiący Królu, Mężu boleści, Ciebie pragnie moja dusza. Dzisiejszy psalm, jego refren, często powtarzam w duchu, nucę          go. Nie tylko dziś, bardzo często. Utożsamiam się z nimi.
Ps 63,2.3-4.5-6.8-9

Refren: Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza.

Boże, mój Boże, szukam Ciebie
i pragnie Ciebie moja dusza.
Ciało moje tęskni za Tobą,
jak ziemia zeschła i łaknąca wody.

Oto wpatruję się w Ciebie w świątyni,
by ujrzeć Twą potęgę i chwałę.
Twoja łaska cenniejsza od życia,
więc sławić Cię będą moje wargi.

Będę Cię wielbił przez całe me życie
i wzniosę ręce w imię Twoje.
Moja dusza syci się obficie,
a usta Cię wielbią radosnymi wargami.

Bo stałeś się dla mnie pomocą
i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie:
Do Ciebie lgnie moja dusza,
prawica Twoja mnie wspiera.

Ukochany, ucz mnie brać swój krzyż na ramiona… Zapierać się siebie samej.  Każdego dnia. Ucz naśladować Ciebie i tracić dla Ciebie życie. Każdego dnia. Pragnę tego najbardziej na świecie. Bo krzyż to nie tylko cierpienie, śmierć. Krzyż to droga do Życia, do zmartwychwstania. To droga do Ciebie.
Jak Ty.

Read more

OCZY

Uwielbiam wpatrywać się w Twój wizerunek, mój Ukochany. W Twoją twarz. W Twoje oczy, Jezu Miłosierny… Jasne i łagodne. Przenikające mnie na wskroś. Przeszywające Miłością. Dające wytchnienie i ukojenie. Pokój. Uwielbiam malować Twoje oczy. Trudne to, ale wtedy jestem bliżej Ciebie. Widzę w nich spokój Ojca i żar Ducha. Uśmiech Matki. I w końcu widzę samą siebie… Błądzącą i słabą. A mimo to kochaną. A może właśnie dlatego… W Twoich oczach jestem cenna, choć ja często widzę siebie zupełnie inaczej. I często dziwię się jak możesz takie nic kochać… Nie czuję się godna Twojej Miłości. A im częściej tak myślę, tym bardziej i częściej Ty mi tę Miłość okazujesz. Jakbyś chciał mnie przekonać że jednak… KOCHASZ mnie, mimo wszystko. Twoje Miłosierne oczy. Zwierciadło Twej duszy. Niebo w nich się odbija. Strzeż mojej duszy jak źrenicy oka. Proszę Cię Ukochany Jezu.
Jesus--Holy-Shroud-

Read more

BOŻA KONTROLA

Ukochany… jestem zmęczona, nie tyle fizycznie, ale psychicznie. Chciałabym odpocząć. Tęsknię za ciszą. Spokojem. Tymczasem tyle w okół mnie tyle się dzieje, krzyczy, kotłuje się. I we mnie także. Niepokoję się, martwię. Ale ufam. Tobie ufam. Wiem, że wszystko jest pod Twoją, Bożą kontrolą. A skoro Ty kontrolujesz to znaczy, że będzie dobrze. Tak, czy inaczej. Ty wiesz co dla mnie najlepsze i pragniesz tego dla mnie. Wiem to i ta świadomość pomaga mi przetrwać trudne chwile.
Bóg wie lepiej

Read more

ZŁO DOBREM!

Jezus powiedział do swoich uczniów: Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb!” A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.
(Mt 5,38-42)

Piszę te słowa w kontekście Parady Równości, o której pisałam poniżej. A właściwie o tym co stało się po niej. Mianowicie znany poseł i aktywista gejowski – homoseksualista Robert Biedroń został pobity kiedy siedział w kawiarni ze znajomymi.       To pobicie jest karygodne i skandaliczne!
Ja mam prawo i obowiązek się z posłem nie zgadzać, potępiać jego sposób myślenia i życia, jego grzech, ale nie jego jako osobę. Mam prawo upomnieć go, ale nie nie mam prawa go bić za to, że ma inną orientację seksualną. To jest prawdziwa homofobia. I tego, kto popełnił ten czyn, nie usprawiedliwia nawet fakt, że poseł Biedroń za bardzo eksponuje swoją inność, odmienność seksualną. To zwykły bandytyzm i chuligaństwo.
Jezus nigdy nie potępiał grzesznika tylko grzech, zło. Na człowieka czekał i czeka, aż on zrozumie swój błąd, grzech i przyjmuje go z wielką radością, miłością i miłosierdziem! Na homoseksualistów także! A może przede wszystkim! I może nas to oburzać, nas, którzy uważamy się za sprawiedliwych, bez grzechu! I może jesteśmy gotowi usprawiedliwiać, a nawet pochwalać to pobicie. Wtedy odpowiadamy złem za zło, robimy „dobry” uczynek Złemu!
A czy modlimy się np. za posła Biedronia i jemu podobnych? Czy pragniemy ich nawrócenia?
Zło dobrem zwyciężaj!
dobrem...

Read more

SZALEŃSTWO WIARY, KTÓRA OCALA

Jeden z faryzeuszów zaprosił Jezusa do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku, i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą. Na to Jezus rzekł do niego: Szymonie, mam ci coś powiedzieć. On rzekł: Powiedz, Nauczycielu! Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował? Szymon odpowiedział: Sądzę, że ten, któremu więcej darował. On mu rzekł: Słusznie osądziłeś. Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi: Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy i swymi włosami je otarła. Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje. Do niej zaś rzekł: Twoje grzechy są odpuszczone. Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza? On zaś rzekł do kobiety: Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju! Następnie wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów; Joanna, żona Chuzy, zarządcy u Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały ze swego mienia.
(Łk 7,36-8,3)

Ukochany… dziś uczysz mnie pokory, miłości i wiary. Szaleństwa miłości, która jest odpowiedzią na Twoją Miłosierną Miłość. Uczysz mnie tego stawiając za wzór „kobietę, która prowadziła grzeszne życie”. Stawiasz ją także za wzór Szymonowi. ”Porządnemu” faryzeuszowi, który widział tylko cudze grzechy a swoich nie. Może miał mniej grzechów niż ta kobieta, ale nie miał ani pokory, ani miłości. Zaprosił Jezusa na posiłek, ale pewnie dlatego, żeby wystawić Go na próbę, zadać kłopotliwe pytanie. I taka okazja się nadarza. Nagle u stóp Jezusa zjawia się kobieta powszechnie uchodząca za grzesznicę. Co więcej, jej zachowanie jest, mówiąc delikatnie, dziwne. Dla Szymona, nie dla Jezusa. Szymon widzi jej grzechy, Jezus natomiast jej miłość i wiarę. Widzi jej serce.
Kobieta zna, uznaje swój grzech, ale gorąco wierzy, że tylko Jezus może jej pomóc, uzdrowić, przebaczyć… I przede wszystkim kocha. Miłość rodzi skruchę i miłość. I szaleństwo wiary. Wiary, która ocala.
obraz11zwyklaC

 ***

Tylko mali grzesznicy spowiadają się długo
w niepokoju gorących warg-
potem niebo ich goni spadających gwiazd smugą,
jak pożary Joannę d’Arc

Ale wielcy grzesznicy na błysk mały przyklękną
i wypłaczą się jednym tchem –

potem noc mają cichą i jak dobry łotr świętą –
byłem z nimi, klękałem, wiem

Read more

PARADA ABSURDU

ho
Jak co roku – bo to już „tradycja” 15 czerwca ulicami Warszawy przejdzie tzw Parada Równości. Na ulice wyjdą przedstawiciele różnych „mniejszości” a właściwie tych co za mniejszość sami się uważają i twierdzą, że są dyskryminowani w społeczeństwie. Między innymi homoseksualiści, lesbijki, transseksualiści, transwestyci, zwolennicy aborcji i eutanazji. Czego domagać się będą uczestnicy Parady Równości 2013? Podobnie jak w latach ubiegłych: znoszenia barier architektonicznych dla osób niepełnosprawnych, uchwalenia ustawy regulującej związki partnerskie, wprowadzenie ustawy antydyskryminacyjnej wobec mniejszości, wprowadzenia uregulować dot. potwierdzenia płci osób transseksualnych czy zaostrzenia przepisów ustawy o ochronie zwierząt. Organizatorzy Parady Równości 2013 będą domagać się także wprowadzenia do szkół „nowoczesnej i neutralnej światopoglądowo edukacji dotyczącej ludzkiej seksualności” czy otwarcia i udostępnienia przestrzeni miejskiej społeczeństwu oraz zaprzestania zamykania już istniejących „obszarów integracji społeczności lokalnych”. „Różnorodni równoprawni” to hasło Parady.

Dlaczego o tym piszę? Bo przecież można powiedzieć, mnie to wydarzenie nie dotyczy. Dotyczy, jak najbardziej. Dotyczy jako człowieka, katolika i jako osobę niepełnosprawną, którą, wbrew jej woli (a przy kategorycznym sprzeciwie, uczestnicy happeningu mają zamiar także reprezentować.
Jako człowiek i katolik kieruję się w życiu zasadami prawa naturalnego i Prawem Bożym. Dla mnie, jak dla każdego kto kieruje się tymi prawami, małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. Którzy w wyniku otwarcia na życie, prokreacji tworzą rodzinę. Z miłości przychodzą na świat dzieci. To naturalne, normalne, oczywiste.
Natomiast tzw. „związki” jednopłciowe to wynaturzenie, przeczące biologii chociażby, nie mówiąc, że jest to łamanie Prawa Bożego.
I usankcjonowania, wprowadzenia do polskiego prawa m.in. takiego wynaturzenia, zboczenia, takiej patologii będą domagać się uczestnicy Parady.
„Małżeństwa” homoseksualne… To twierdzenie samo w sobie jest nie logiczne, absurdalne, a nawet zakrawa na paranoję.
Np. dwóch panów bierze „ślub”, to który z nich jest mężem, a który żoną? Idźmy dalej. W normalnym małżeństwie przychodzą na świat dzieci. A tu? „Pary” jednopłciowe nie mogą mieć (począć) dziecka. Domagają się, żeby mogły je adoptować. A jeśli już tak się stanie, kto w takiej ”rodzinie” będzie matką, a kto ojcem dla takiego dziecka? Przecież to nienormalne, żeby dziecko miało dwóch tatusiów, albo dwie mamusie.  Deprawacja od samego początku… A kiedy takie „małżeństwa” zechcą mieć dziecko z in vitro to wtedy pierwszy postulat organizatorów Parady Równości stanie się nieaktualny. Nie będzie dla kogo znosić bariery architektoniczne, bo nie będzie osób niepełnosprawnych. Zostaną zgładzeni, zastąpieni zdrowymi okazami z próbówki.

I tu dochodzę do wątku osobistego. Organizatorzy i uczestnicy Parady nazywają siebie „mniejszością”, która walczy o swoje prawa. A jako pierwszy postulat wymieniają „zniesienie barier architektonicznych dla niepełnosprawnych”. To znaczy, że wg ich myślenia niepełnosprawni, chorzy to mniejszość. Otóż oświadczam kategorycznie, że nie jesteśmy mniejszością! A przynajmniej nie w takim znaczeniu jak chcą tego organizatorzy tego happeningu. Ta Parada promuje zło, zboczenie, patologie, eugenikę, kwestionuje Prawo Boże i naturalne, a jednocześnie „troszczy” się o niepełnosprawnych! Cóż za obłuda i zakłamanie! Nie życzę sobie, żeby o moje prawa ”walczono” w ten sposób. Żeby promowano zło pod przykrywką dobra!
Owszem, mogę się zgodzić, że niepełnosprawny jest mniejszością, pod warunkiem, że osoby ze skłonnościami homoseksualnymi i innymi wynaturzeniami uznają, że ich przypadłość to choroba i podejmą leczenie.
Niepełnosprawność to nie „różnorodność”, to choroba. A choroba to brak zdrowia. Natomiast homoseksualista oburzy się kiedy się mówi, że  jego skłonność to zaburzenie, choroba. Psycholog dr Paul Cameron mówił: „jeśli ludzie używają części ciała odpowiedzialnej za wydalanie do stosunków seksualnych, to prowadzą naprawdę niebezpieczną grę – przestrzegał słuchaczy. Psycholog stwierdził też, że homoseksualizm to choroba psychiczna, którą można porównać z narkomanią czy uzależnieniem od nikotyny. – W dodatku bardzo trudno uleczalna, ale jest szansa takiej osobie pomóc”.
Homoseksualista uważa swoją skłonność jako normalność, jest tylko „różnorodny”. Nie widzi też nic złego w takich zachowaniach. Nie widzi grzechu. A może nie chce go widzieć.

Stary Testament jednoznacznie potępia homoseksualizm: „Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość” (Kpł 18,22) oraz: „Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli” (Kpł 20,13). Do powyższych deklaracji Pięcioksięgu [hbr. Tory] odwołują się dzisiaj Żydzi i chrześcijanie. Św. Paweł Apostoł, w ślad za Księgą Kapłańską, jednoznacznie piętnuje homoseksualizm, pomijając w swej wypowiedzi jedynie karę kamienowania: „Nie łudźcie się. Ani rozpustnicy, […] ani mężczyźni współżyjący z sobą, […] nie odziedziczą królestwa Bożego” (1 Kor 6, 9-10; por. Rz 1, 27).

Homolobby chce zniszczyć normalną rodzinę, małżeństwo. Twierdzi, że to ciemnogród, zacofanie i patologia. Tymczasem tej patologii u siebie nie dostrzega.

Wiem, że wielu czytając ten tekst uzna mnie za homofoba, katotaliba, ale nie mogę milczeć kiedy widzę zło, grzech. Dla zła i grzechu nie może być tolerancji, akceptacji!
A władze stolicy- pani prezydent deklarująca się za katoliczkę w szczególności- nie powinny dopuścić do przemarszu Parady. Niestety wolą pozwolić na rozprzestrzenianie się zła niż być uważane za nienowoczesne. Wolą promować obłudę i kłamstwo niż stać na straży wartości powszechnie uważanych za nienaruszalne i święte.

Read more

MOJA MODLITWA

Czym jest modlitwa? Czym dla mnie ona jest? Odmawianiem wyuczonych pacierzy? Czasem też… Ale przede wszystkim jest trwaniem z Bogiem. W Jego obecności. Jeśli kogoś się kocha, chce, pragnie się z nim być. Przebywać. Nie koniecznie z nim rozmawiać. Ale np uśmiechać się do niego.
Uśmiecham się do Ukochanego. A On do mnie. Kiedy maluję i teraz, kiedy piszę te słowa. Uśmiecham się do Niego.
Trwam przy Nim, czasem u Jego stóp. Czasem na Jego kolanach. Wsłuchuję się w Jego Serce… A On przenika mnie, napełnia, ogarnia. Rozświetla moją duszę. Kiedy jest ciemno, jestem spokojna. Bo jestem w Jego świetle.
Często płaczę przed Nim, ale nie ze smutku. Z radości! Ze szczęścia!
Wiem, że Bóg mnie kocha. Nie czuję, nie wierzę. WIEM!!!
Doświadczam tej Miłości. Każdej chwili!
Wsłuchuję się w Tę Miłość…
Taka jest moja modlitwa.
u stóp Ukochanego

Read more

WIERZĘ. ZARADŹ MOJEMU NIEDOWIARSTWU!

Jezu Ukochany, oddaję Ci moją sprawę, intencję, prośbę. Po ludzku wydaje  się być ona beznadziejna. Ale nie dla Ciebie. Dla Ciebie nie ma rzeczy niemożliwych, spraw beznadziejnych. Wierzę w to gorąco. Dla Ciebie nie ma rzeczy niemożliwych. A jeśli takie są… A jeśli są to ja jestem taka rzeczą. Wg lekarzy nie powinnam była przeżyć. A jednak żyję. Tylko dzięki Twojemu Miłosierdziu. Tylko!
I ufam, że to, co po ludzku niemożliwe, stanie się możliwe! Dzięki Twemu Miłosierdziu. I, że w tym objawi się Twoja chwała.
Nie proszę dla siebie, wiesz o tym… Proszę w intencji trzech maleństw. A Ty to co najmniejsze i najbardziej bezbronne zawsze stawiałeś i stawiasz na pierwszym miejscu. I wierzę, bo Ty jesteś miłośnikiem Życia! Ty jesteś  Życiem.
Dlatego wierzę. Ale zaradź mojemu niedowiarstwu.
Bądź wola Twoja!

ufam Tobie Ukochany

Read more

KOCHAM

Ukochany Jezu… wydawać by się mogło, że nie powinnam teraz pisać. Bardzo boli mnie ręka i pisać mi trudno. Ale piszę, bo chcę. Bo pragnę Ci powiedzieć, że Cię kocham. Kocham. Ty ukochałeś mnie pierwszy. Przed wiekami, już o mnie myślałeś… Jesteś ze mną. Dzielisz ze mną radości i smutki. I cierpienie… W tym wszystkim ze mną jesteś, Ukochany. Umiłowany mój. Jesteś… blisko.  Serce przy sercu. Tobie mogę się wyżalić, wypłakać… Ty jedyny mnie zrozumiesz, pocieszysz. Jak najlepszy  Ojciec i Matka zarazem…
Cierpię, ale mogę to cierpienie ofiarować Tobie. I ofiaruję. Z radością. I miłością.

Read more

SERCE NA DŁONI

Serce Jezusa, Syna Ojca Przedwiecznego
Serce Jezusa, w łonie Matki Dziewicy przez Ducha Świętego utworzone
Serce Jezusa, ze Słowem Bożym istotowo zjednoczone 

Serce Jezusa, nieskończonego majestatu 
Serce Jezusa, świątynio Boga 
Serce Jezusa, przybytku Najwyższego 
Serce Jezusa, domie Boży i bramo niebios 
Serce Jezusa, gorejące ognisko miłości 
Serce Jezusa, sprawiedliwości i miłości skarbnico 
Serce Jezusa, dobroci i miłości pełne 
Serce Jezusa, cnót wszelkich bezdenna głębino 
Serce Jezusa, wszelkiej chwały najgodniejsze 
Serce Jezusa, królu i zjednoczenie serc wszystkich 
Serce Jezusa, w którym są wszystkie skarby mądrości i umiejętności 
Serce Jezusa, w którym mieszka cała pełnia Bóstwa 
Serce Jezusa, w którym sobie Ojciec bardzo upodobał 
Serce Jezusa, z którego pełni wszyscyśmy otrzymali 
Serce Jezusa, odwieczne upragnienie świata 
Serce Jezusa, cierpliwe i wielkiego miłosierdzia 
Serce Jezusa, hojne dla wszystkich, którzy Cię wzywają 
Serce Jezusa, źródło życia i świętości 
Serce Jezusa, przebłaganie za grzechy nasze 
Serce Jezusa, zelżywością napełnione 
Serce Jezusa, dla nieprawości naszych starte 
Serce Jezusa, aż do śmierci posłuszne 
Serce Jezusa, włócznią przebite 
Serce Jezusa, źródło wszelkiej pociechy 
Serce Jezusa, życie i zmartwychwstanie nasze 
Serce Jezusa, pokoju i pojednanie nasze 
Serce Jezusa, krwawa ofiaro grzeszników 
Serce Jezusa, zbawienie ufających Tobie 
Serce Jezusa, nadziejo w Tobie umierających 
Serce Jezusa, rozkoszy wszystkich Świętych
Serce Jezusa, zbawienie ufających Tobie                                                                                                                                                               Serce Jezusa, nadziejo w Tobie umierających                                                                                                                                                       Serce Jezusa, rozkoszy wszystkich Świętych

12426488-naja--wia--tsze-serce-jezusa-na-pergaminie--3d-render-i-cyfrowy-obraz

Najświętsze Serce Jezusa! Serce Boga! Serce mojego Umiłowanego! Opasane wieńcem z cierni, zranione dla mnie, i za mnie… Jezu, tak bardzo mnie kochasz, jesteś we mnie zakochany! I ciągle dajesz mi dowody swojej Miłości. Jakby tego było mało, że umarłeś na krzyżu, że zmartwychwstałeś! To jeszcze pokazujesz mi  swoje Serce. Odsłaniasz się przede mną całkowicie! Odkrywasz się! Bezbronny i ogołocony ze wszystkiego! Zakochany Szaleniec!
Nieśmiało stoisz z Sercem na dłoni i jakbyś pytał: ” Zechcesz Mnie…?
Tak! Chcę Ciebie!
Uwielbiam Cię, uwielbiam Twoje Serce!
Zmiłuj się nade mną…

Read more

W TWOICH RĘKACH

Ukochany… wszystko jest w Twoich rękach. Trzy życia, istnienia. Trzy maleńkie istotki… W Twoich dłoniach. Ty wiesz, co dla  nich najlepsze. Są pod Twoją, najlepszą Opieką.
Niech się dzieje wola Twoja względem nich.
Ufam,  że będziesz je dalej chronił, leczył, kształtował. Że Twoje Oblicze rozpromienia się nad nimi.
Są w Twoich ramionach, kochający Ojcze…

ufność

Read more

TYLKO SŁOWO

Gdy Jezus dokończył swoich mów do ludu, który się przysłuchiwał, wszedł do Kafarnaum. Sługa pewnego setnika, szczególnie przez niego ceniony, chorował i bliski był śmierci. Skoro setnik posłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił mu sługę. Ci zjawili się u Jezusa i prosili Go usilnie: „Godzien jest, żebyś mu to wyświadczył, mówili, kocha bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę”. Jezus przeto wybrał się z nimi. A gdy był już niedaleko domu, setnik wysłał do Niego przyjaciół z prośbą: „Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. I dlatego ja sam nie uważałem się za godnego przyjść do Ciebie. Lecz powiedz słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: »Idź« – a idzie; drugiemu: »Chodź« – a przychodzi; a mojemu słudze: »Zrób to« – a robi”. Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i zwracając się do tłumu, który szedł za Nim, rzekł: „Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu”. A gdy wysłani wrócili do domu, zastali sługę zdrowego. (Łk 7,1-10) „Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł pod dach mój (…) ale powiedz słowo…” I kto to mówi? Wierzący, pobożny Żyd? Nie. Okupant, rzymski żołnierz, poganin. Nie znał Jezusa osobiście. Jest napisane, że tylko o Nim słyszał. Może słyszał o cudach, które Jezus działał, uzdrowieniach. Nie wiadomo. W każdym razie to, co o Nim słyszał, pozwoliło setnikowi uwierzyć. Wierzyć, że Jezus jest kimś wyjątkowym, niezwykłym. I kiedy choruje jego najbliższy sługa, prosi Jezusa o słowo. O rozkaz. Wierzy, że to słowo ma moc. Zwraca się do Niego ‚Panie’, uniża się, upokarza. Mówi, że nie jest godny… I prosi o słowo. Słowa… Jesteśmy nimi otaczani, tyle ich wypowiadamy. Często bezużytecznych, kłamliwych, oszczerczych. Plotek, pomówień. Tymczasem jest takie Słowo, które uzdrawia, oczyszcza, wyzwala. Słowo Prawdy, Nadziei, Miłości. Czy w Nie wierzymy? Czy wierzymy Słowu? Czy pragniemy Je usłyszeć? Czy może jest już dla nas mitem, nic nie znaczącym sloganem? Na każdej Mszy św. powtarzamy te słowa setnika. Mnie osobiście uczą one pokory i wiary. Uznaję, że nie jestem godna, żeby Jezus przyszedł do mnie. Ale jednocześnie wierzę, że może powiedzieć Słowo, które uzdrowi moją duszę. Tylko Słowo. Jezus zadziwił się wiarą poganina. Czy może zadziwić się też moją wiarą…? 31-73_Veronese-ChristAndTheCenturion_front
Read more

ZA MOJE DZIECI

Boże, Ojcze kochany, dziś zwracam się do Ciebie z dziękczynieniem i prośbą. Dziękuję za moje duchowe dzieciątko, które jutro skończy czwarty miesiąc życia. Proszę, niech spokojnie i bezpiecznie rozwija się pod sercem swej mamy. Niech będzie oczekiwane z miłością. Dziękuję Ci także za moje duchowe Dzieci, kapłanów i siostry zakonne. Twoje sługi i służebnice. Noszę ich wszystkich w sercu i ofiaruję Tobie. Błogosław im, proszę, i strzeż od złego! Uśmiechnij się nad nimi! Amen.

Read more