PRAWO I OBOWIĄZEK

Umiłowany mój nakarmil mnie Swoim Ciałem. I tańczyliśmy! Tańczyliśmy ponad szczytami mojej modlitwy!!! Tańczyliśmy bardzo intensywnie! A nasze serca rozmawiały:

„Najdroższy, zauważyłam jak bardzo zmienił się mój stosunek do samej siebie! Kocham siebie, lubię siebie, szanuję siebie, dbam o siebie… Staram się… Staram się też być dla siebie bardziej cierpliwa łagodna i wyrozumiała. I dla innych też.”

„Jaki jest Twój stosunek do samej siebie, Maleńka Moja, taki też będzie Twój stosunek do innych!”

„‚Miluj bliźniego jak siebie samego’!Jeśli nie będzie się kochać siebie to trudno będzie kochać innych ludzi!”

„Właśnie! Święta prawda, Moja Śliczna!”

„Ale miłość i szacunek do samej siebie to jest coś innego niż egoizm, prawda?”

„Zdecydowanie! Miłość i szacunek do siebie to Twoje prawo i obowiązek! Prawo i obowiązek!!!”

Najdroższy patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką!!! Ja patrzyłam w Maleńkiego mojego zakochana i szczęśliwa cała!

„A wiesz dlaczego siebie kocham, dbam o siebie i szanuję, Najdroższy mój?! Bo widzę jak bardzo Ty mnie kochasz, dbasz o mnie, szanujesz! Jaka jestem dla Ciebie cenna… I chcę być i dla siebie cenną…”

„Dla Mnie jesteś bezcenna, Maleńka Moja!!! Bezcenna!”

„Wiem mój Umiłowany!!!”

A za chwilę całą sobą wyszeptalam wpatrzona w Najdroższego:

„Całuj mnie mój Słodki… Pragnę Twoich pocałunków!!! Dusza moja pragnie Twoich pocałunków!!!”

Jak bardzo mnie zmienił Najdroższy mój!!! Jak bardzo!!! Kocham siebie dbam o siebie, szanuję! Otwarcie mówię o swoich pragnieniach! Bez strachu, lęku i wstydu. Jestem odważna, pewna siebie i znam swoją wartość! Samej siebie nie poznaję!!! Całkiem inna osoba!

Najdroższy obsypywal mnie pocałunkami… deszczem pocałunków!!! Uwielbialam Najdroższego mojego z całego serca!

Read more

W PUNKT!

Siedzieliśmy na półce skalnej przed wejściem do skalnej szczeliny. Maleńki mój i ja. Przed nami rozpościeral się widok przecudny na góry mojej modlitwy… Siedzieliśmy i patrzylismy na szczyty… Milczeliśmy długo. W końcu szczęśliwa, wyszeptalam:

„Wiesz mój Maleńki… Ten Wielki Post byl dla mnie bardzo owocny! Bardzo!!! I inny niż do tej pory…”

„A dlaczego inny?” – spytał Najdroższy uśmiechając się do mnie cudnie i promiennie bardzo.

Spojrzałam głęboko w oczy Umiłowanemu.

„Nie wiem… To znaczy wiem… ale nie umiem powiedzieć. Ty wiesz, Najdroższy mój! Ty wiesz…!”

Najdroższy patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości. A ja rzeczywiście w sercu jasno wiedziałam dla ten Wielki Post był inny od poprzednich, ale nie umiałam powiedzieć. Brakowało mi słów… Byłam za głupia, za tępa, za mała… Najdroższy patrzył mi w oczy głęboko. Jego spojrzenie przenikalo mnie na wskroś.

„W tym Wielkim Poscie, Maleńka Moja, szlas swoją własną Drogą Krzyżowa. Ale szlas nią ze Mną!”

Otworzyłam szeroko oczy! Tak!!! Najdroższy trafił!!! Trafił punkt!!! W punkt!!!”

„Tak, mój Słodki!!! Tak!”

„Będziesz Nią szła do końca życia. A potem będzie śmierć i Zmartwychwstanie!”- wyszeptal Najdroższy z ogniem.

„Tak Najdroższy mój! Już się nie mogę się doczekać!!! Od razu do Ciebie na rączki!!!”

„Tak, Najmilsza Moja! Tak!”

Objęłam Maleńkiego mojego z wdzięcznością! Zakochana do szaleństwa!!! A ON wtulil mnie w Siebie… Zanurzał mnie w Sobie… Zagłębial w Miłości. Trwalismy razem. Zjednoczeni w cierpieniu i Miłości, SERCE przy sercu. Z SERCA Najdroższego wyszła Hostia i weszła we mnie. Uwielbialam Umiłowanego mojego z całego serca. A ON Zagłębial mnie w Sobie… Coraz bardziej i bardziej…

Read more

NIEMOWLĘ NAJDROŻSZEGO

Prawie całą noc tańczyłam bardzo intensywnie. Z Umiłowanym moim. I dla Niego. Nie rozmawialiśmy. Tańczylismy po prostu.

A ja byłam w Jego objęciach… W ramionach Najdroższego mojego,.. Byłam jak niemowlę nowo narodzone. Jego maleństwo…. Dzieciątko Maleńkiego… Najdroższego mojego… W Jego objęciach szczęśliwa cała leżałam… I było mi tak dobrze i bezpiecznie jak w ramionach Najczulszej, Najukochanszej Matki… Jestem JEGO Umiłowanego, niemowlęciem… Cała w Nim zanurzona, zatopiona. Cała Jego i dla Niego cała!

Read more

ŻYCIE!!!

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Na jednym ze stoków górskich na trawie zielonej leżeliśmy. Ja leżałam i patrzyłam w Niebo. Najdroższy mój też leżał i w Niebo patrzył. Wokół nas było jasno i ciepło i cicho…A moje serce rozpierala wielka radość i szczęście! Zamknęlam oczy i leżałam tak chwilę… Nagle usłyszałam znajome skomlenia i radosne piski. A na twarzy, szyi i rękach poczułam coś ciepłego i mokrego!!! Otworzyłam oczy i… zaśmiałam się głośno i serdecznie! Wokół nas, Umiłowanego mojego i mnie stały cztery wilki! Laslily się, merdaly ogonami i lizaly nas gdzie popadnie! Usiadłam i głaskalam wszystkie moje (pierwszy raz pomyślałam że są moje) wilczki! Najdroższy też głaskal je z radością.

„Obdarzyłas je miłością, Maleńka Moja! Teraz one są Twoimi przyjaciółmi i będą Cię bronic i strzec od złego!”

Uśmiechnęłam się do Umiłowanego z wdzięcznością!

Wilki znikły. A ja z Umiłowanym moim znalazłam się w wielkiej Swiatłości! A wokół Umiłowanego stały nieprzebrane tłumy ludzi!!! Wielkie tłumy ludzi w białych szatach. Wielbilismy wszyscy Umiłowanego, Najdroższego Maleńkiego naszego!!! A ON nam wszystkim błogosławil. Ucalowalam Umiłowanego mojego z czułością i szepnęłam Mu do ucha:

„Pamiętaj proszę o moich Dzieciach, Najdroższy!”
Skinął głową rozpromieniony Miłością! I błogosławił, błogosławił, błogosławił…
Wielki tłum znikł, a Umiłowany porwał mnie do tańca! Był to taniec inny niż do tej pory! Nie był to taniec ofiarowania cierpienia, bo nic mnie nie bolało. Był to taniec Życia!!! Najdroższy, moje Życie i Zmartwychwstanie, przytulał mnie do SERCA! Otulał Sobą! Życiem! Napełniał, wypełniał, przepełnal Życiem! Maleńki mój, Słodki… moje ZYCIE! W Nim żyję! I będę żyć wiecznie!!!!

Read more

WARTO BYŁO!

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Siedziałam na kolanach Maleńkiego mojego. Obejmował mnie z Miłością bezgraniczna… i patrzył we mnie… Miłość sama!!! Patrzyłam w Maleńkiego mojego zakochana do szaleństwa i zachwycona cała.

„Zabili, pochowali, u wejścia do grobu głaz zatoczyli, straż postawili. I myśleli że to koniec. Wydawało im się, że wraz z Moją śmiercią wszystko się skończyło!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach.

„A tu nie! Wszystko się zaczęło! I dzięki Tobie śmierć niczego nie kończy! A wszystko zaczyna!”-szepnęłam wpatrzona w Najdroższego z uwielbieniem. Umiłowany patrzył we mnie rozpromieniony Miłością i uśmiechem…

„Dziś w Kościele cisza. Ale wtedy gdy umarlem wcale cicho nie było. Grzmoty, huragany… A przede wszystkim radość!!! Wielka radość! Zstąpiłem do Szeolu i wyprowadzilem stamtąd dusze tysiące lat oczekujące na zbawienie!!! Dusze Adama i Ewy, ich synów! Wszystkich, którzy Mnie oczekiwali! Jak oni się cieszyli!!! Jak się cieszyli!!! Warto było tyle cierpieć i umrzeć na Krzyżu, żeby zobaczyć te radość!!! Żeby ich wyzwolić!!! Żeby mieć Swoje dzieci z powrotem u SIEBIE!”

Najdroższy spojrzał we mnie… Rozpromieniony cały!!! Oczy Mu błyszczaly. Ujął moją twarz w obie dłonie. Patrzył we mnie płonący Miłością…

„Warto było umrzeć, żeby Ciebie, Maleńka Moja od śmierci ocalić!!! Żeby mieć Cię na zawsze przy Sobie! Warto było!!!”

Patrzyłam w Maleńkiego rozpromieniona i wzruszona cała!!! Serce tańczylo z niewypowiedzianego szczęścia i radości!!! Zaczęłam całować Umiłowanego mojego!!! Całowalam i całowalam!!! A ON tulil mnie do SERCA Swego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA…

Read more

WSZYSTKO OD NOWA

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Najdroższy obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie Swym Spojrzeniem z Krzyża. Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością… Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem.

„Dzisiaj…” – zaczęłam.

Umiłowany ujął moją dłoń, którą Go głaskalam i ucalowal ją.

„Dzisiaj dzielisz w sposób szczególny Moją MĘKĘ, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia bezdenna.

„Tak, mój Słodki! Tak!”

Zeskoczylam z kolan Najdroższego, ukleklam przed Nim. I już chciałam całować JEGO Rany… Kiedy nagle opadłam całkiem z sił. Znalazłam się w ciemności nieprzeniknionej… Czułam się tak jakby coś rozszarpywalo, rozdzieralo na strzępy moje serce… Potem zobaczylam przed sobą JEGO…!!! Umiłowanego mojego!!! Był przecudny, uroczysty i dostojny wielce!!! Cały płonąl Miłością! Ogniem Miłości!!! Objął mnie z Miłością. I ja też płonęlam! Płonęlam Jego Miłością!

„Wszystko od nowa! Od nowa!!! Dla Ciebie Śliczna!!!”

„Dziękuję!!! Dziękuję bardzo, Maleńki mój!!!!”

Tańczylismy bardzo. W ogniu za Miłości!!!

Read more

OBMYWAM NOGI…

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Najdroższy obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie Swym cudnym pełnym miłości i bliskości spojrzeniem… Patrzyłam w Najdroższego zakochana do szaleństwa i zachwycona cała!

„Dziś ustanowiłes Sakrament Eucharystii i Kapłaństwa, Najdroższy mój!!!”

„Dziś też obmyłem nogi Swym Apostołom!”-wyszeptal Najdroższy z Miłością.

„Tak…” – zamyślilam się, a po chwili dodałam:

„Wiesz mój Maleńki… mam wśród moich Duchowych Dzieci wielu księży. Wielu z nich jest szczęśliwych. Swoje powołanie traktują jako służbę Tobie i ludziom. Ale znam też jednego księdza, który o kapłaństwie mówi: ‚co zrobić… taka praca…’ i jest w tym swoim kapłaństwie bardzo nieszczęśliwy… ”

Najdroższy spojrzał we mnie poważny.

„Masz rację, Maleńka. To jego kapłaństwo, nie Moje. Moje kapłaństwo to kapłaństwo sluzebne. A Ty, Maleńka Moja jesteś szczęśliwa w Moim kapłaństwie?”

„Ja? W Twoim kapłaństwie?”

Najdroższy uśmiechnął się do mnie promiennie bardzo.

„Przez chrzest jesteś włączona w Moje kapłaństwo. Każdego powołuje inaczej, do czego innego. Ciebie, Moja Śliczna, powołałem…”

„Do tańca!!!” – krzyknęłam z radością. Najdroższy mój zaśmiał się perliscie!

„Do tańca! Jesteś więc szczęśliwa w tańcu? Jesteś szczęśliwa w ofiarowywaniu cierpienia?”

Ujęłam twarz Umiłowanego w obie dłonie i patrzyłam Mu w oczy głęboko.

„Jakbym nie była szczęśliwa to by mnie tu nie było! Jestem bardzo szczęśliwa!!! Bardzo, Maleńki mój!!!”

Teraz Umiłowany mój patrzył we mnie głęboko… Jego spojrzenie przenikalo mnie na wskroś!

„Ty też obmywasz nogi swoim Dzieciom! Tańcząc za Nie!”

Patrzyłam w Maleńkiego zdumiona do głębi…

„Nigdy w ten sposób nie pomyślałam…”

„Tak. Obmywasz Dzieciom nogi!”

Nie wiedziałam co powiedzieć. Zdumiona byłam… Ale Najdroższy mój nie czekał na moją odpowiedź. Rozumiał mnie… Nakarmil mnie Swoim Ciałem i przytulil mocno do SERCA Swego. Trwalismy w Miłości…

Read more

ZAZDROSNY O MNIE!

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Obejmowałam Najdroższego mojego z czułością. On patrzył tylko we mnie… A ja tylko w Niego patrzyłam… Trwalismy w Miłości i bliskości bez granic.

„Zostawiłabys, rzuciłabys wszystko dla Mnie, Maleńka Moja?”

Spojrzałam w oczy Najdroższemu. Plonely miłością.

„Tak, mój Słodki! Zostawiłabym! Codziennie zostawiam!”

„Bo Ja zazdrosny jestem!” – wyszeptal Najdroższy z cudnym uśmiechem. Zaśmiałam się serdecznie!

„Zazdrosny?! O mnie?” – spytalam z uśmiechem. Najdroższy mój przytaknal.

„Cieszę się! Jesteś jedynym, Który jest i mnie zazdrosny! I choć nie masz powodu do zazdrości, cieszę się!”

Najdroższy zaśmiał się radośnie, głośno, perliscie! A ja dodalam z mocą:

„Wszystko co moje, do Ciebie należy, mój Śliczny!”

„A Moje, do Ciebie! Wierzysz Mi, Maleńka?”

Patrzyłam w oczy Najdroższemu mojemu. Widziałam miłość…

„Nie! – szeptałam z mocą, a moje słowo zawislo w powietrzu – Nie tylko wierzę, ale wiem! Wiem, Najdroższy mój!”

Patrzył we mnie coraz bardziej płonący z miłocści…

„Ty, Maleńki mój jesteś najważniejszy w moim życiu! Najważniejszy!!! Wierzysz mi?”

Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną! Rozświetlil!

„Nie! – wyszeptal z ogniem, a Jego słowo zawislo w powietrzu – Nie tylko wierzę, ale wiem! Wiem, Maleńka Moja! Wiem!”

Rzuciłam się na szyję Umiłowanemu mojemu szczęśliwa cała! Przylgnęłam do Niego całą sobą! Sercem i duszą i cialem… Zanurzał mnie w Sobie. Z SERCA Najdroższego wyszła bielutka Hostia i weszła we mnie. Byłam cała w Umiłowanym moim!

„Mój Zazdrośniku!!! – szepnęło moje serce z czułością – Naprawdę jesteś o mnie zazdrosny?!”

„Naprawdę, Najdroższa Moja!!!”

„Cieszę się!!! Cieszę!”

Umiłowany zaczął mnie całować, pieścic, laskotac!!! Rozplywalam się w Jego Miłości…

Read more

PŁONĄCY MIŁOŚCIĄ

Tańczylismy bardzo! Umiłowany, Najdroższy mój i ja! Po całym Ogrójcu tańczyliśmy! Najdroższy trzymał mnie w objęciach i w tańcu prowadził. Tańczylismy bardzo!!! Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. I patrzył we mnie… Cały był Miłością i cały był dla mnie! Płonąl cały Miłością! Był Wodospadem Miłości! Oceanem Miłości! Bezmiarem Miłości!!! Cierpiący był bardzo… ogromnie… Każda Jego Rana mówiła mi o Jego Miłości! O tym jak bardzo mnie kocha!!! Całowalam Rany Umiłowanego mojego! Uwielbialam, adorowalam Jego Miłość do mnie… A ON, mój Słodki z czułością i tkliwoscia wielką dotykał mojego obolałego i zmęczonego ciała… Dotykał delikatnie… I całował je… Całował… Przenikal mnie Sobą, zanurzał mnie w Sobie… Zatapial w Sobie. I czynił z Sobą jedno. Płonęlam Jego Miłością!!! Tańczylismy bardzo! W wielkiej intymności. Umiłowany mój i ja!

Wciąż tańcujemy. Płonący Miłością!

Read more

WIELE…?

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego i trzymał mnie w objęciach Swoich. Patrzył we mnie z wielką Miłością. I ja w Niego z miłością patrzyłam. Pomyślałam że ciężki tydzień przed moim Maleńkim…

„Tak. Dziękuję, Najmilsza, że ze Mną jesteś… Że Mi towarzyszysz!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia.

„Najdroższy mój… to ja Ci dziękuję!!! Że mi pozwalasz, dopuszczasz do Siebie…”

Najdroższy uśmiechnął się do mnie i popatrzył tak jakby mówił ‚Jak miałbym nie dopuszczać Ciebie??!’

„Jak mogę Ci usłużyć, ulżyć jakoś w te dni, Najdroższy mój?”

„Bądź ze Mną, jak dotąd, Maleńka Moja. Po prostu. Robisz dla Mnie tak wiele…!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach.

„To oczywiste że z Tobą będę, mój Słodki, ale chciałabym dla Ciebie bardziej… więcej…”

„Bądź ze Mną, Moja Śliczna, jak dotąd. Robisz dla Mnie tak wiele…”

Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice… Czule i słodko… Tańczyliśmy bardzo! W wielkiej intymności…

Ja dla Niego robię „wiele”??! Tak mówi Najdroższy mój. „Wiele”?? To ON dla mnie robi wiele! Bardzo wiele!!! A ja dla NIEGO?! Nie wiem… Nie rozumiem. Ale skoro tak mówi. Wierzę Mu.

Read more

PALMA

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach. Trzymał mnie w objęciach, w ramionach Swoich. Pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie… Miłość i czułość sama… Leżałam zmęczona i tańcząca bardzo. Rozmyślalam…

„Ono jest u Mnie, Maleńka Moja”- wyszeptal Najdroższy.

Dotknęłam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością.

„Wiem, mój Śliczny… Wiem!” – szepnęłam uśmiechając się do Niego nieśmiało.

„Będzie jej u Mnie dobrze” – szeptal Najdroższy z cudnym uśmiechem.

„Wiem mój Ślicz…”

Urwałam nagle…!!! A moja twarz rozpromienila się w uśmiechu od ucha do ucha!!!

„Powiedziałeś ‚JEJ’??!!! Więc to…”

Zastyglismy w uśmiechu. Umiłowany mój i ja… Celebrowalismy tę chwilę. W końcu ja szepnęłam prawie bezglosnie:

„Miałam być jej matką chrzest…”

Najdroższy przerwał mi gwałtownie!!! Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy.

„I jesteś! Nic się nie zmieniło! Jesteś jej matką chrzestną! Opowiem jej jak wspaniałą ma chrzestną, a ona będzie czekać na Ciebie, Moja Śliczna!!!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem.

„Dziękuję, że mi o tym powiedziałeś, Maleńki mój!!!” – i rozglądajac się po szczelinie skalnej, dodałam:

„I dziękuję bardzo że tu jesteśmy!”

„Dla Ciebie wszystko, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy calujac mnie w policzek. Zaśmiałam się wesoło! Trwalismy w Miłości bez granic!

Kilka godzin później gdy szykowalismy się do kościoła, na Mszę Świętą, tato dał mi do ręki palmę. Palma zrobiona była z suszonych kwiatów. I jak ją trzymałam, kwiatki sypaly mi się na ubranie. Pomyślałam z uśmiechem, że jestem kolorowa jak ta palma.

„Tak, Maleńka Moja! Jesteś Moją Palma!” – usłyszałam w głębi serca.

Tak! Jestem palma Najdroższego mojego!!! Całą siebie, całe moje życie, moje serce, rzucam pod Jego stopy!!! Jestem Jego palma!

Read more

DROGA KRZYŻOWA

Nie zdążyłam jeszcze otrząsnąć się z jednego ciosu, a wczoraj popołudniu spadł drugi. Jeszcze cięższy… Zmarło moje Duchowe Dzieciątko… Nienarodzone… Było tak maleńkie że jeszcze nie było wiadomo czy to chłopiec czy dziewczynka… Zmarło…

Lezalam tańcząca bardzo na SERCU Maleńkiego mojego. I rozmyślalam… Pomyślałam że ostatnie dni przypominają Drogę Krzyżowa… Idę Nią. Idę Drogą Krzyżowa… Umiłowany mój idzie ze mną. Pokorny, cichy, milczący. Współczujacy… Idziemy razem. To nasza wspólna Droga,

Lezalam. SERCE przy sercu. Z Rany SERCOWEJ wyszła bielutka Hostia i weszła do serca mojego. Tańczyliśmy bardzo, bardzo. W wielkiej intymności… Umiłowany mój i ja.

Read more

PRAWDZIWA RADOŚĆ

Wczoraj wieczorem dostałam cios. Cios miedzy oczy. Cios w serce. Tak silny, że mnie zamroczylo. Zachwialam się i opadłam jak martwa.

Lezalam na ziemi w Ogrójcu. Serce przygniatal głaz. Ciężki ogromnie. W sercu ciemnośc i wielki ból. Najdroższy mój klęczał przy mnie i cierpiał ze mną. Od razu po przyjęciu ciosu oddałam Mu całe moje cierpienie. Cały mój ból. Najdroższy pochylal się nade mną. Miłość sama. Milczał. Ale ja nie potrzebowałam słów. Potrzebowałam Jego. I dawał mi Siebie. Szanowal mój ból. Pozwalał mi cierpieć. Niczego nie przyspieszal. Nie pouczal, nie tłumaczył. Był przy mnie. Był ze mną. Cierpiał ze mną. Po prostu. Długo tak leżałam cierpiąca cała… Bardzo długo. Nagle przypomnialam sobie kazanie abp Rysia, które słyszałam kilka godzin wcześniej. Arcybiskup mówił o prawdziwej radości. O tym czym ona jest. Zaczęłam sobie przypominać słowo po słowie. Było to jak powiew świeżego powietrza. Najdroższy zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrząc mi w oczy głęboko wyszeptal:

„Ty znasz prawdziwą radość, prawda, Moja Śliczna?”

„Znam!” – szepnęłam z trudem wielkim.

Zaczęłam Umiłowanemu mojemu jeszcze raz oddawać cały mój ból. I powoli, bardzo powoli, ciężar w sercu zaczął malec i malec… Ciemnośc zaczęła szarzec.

Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i przytulił do SERCA Swego.

A serce choć jeszcze boli, to już jest w nim pokój. I radość. Prawdziwa radość.

Read more

DUMNY

Leżałam w ciemnościach. Obolała bardzo i bardzo zmęczona leżałam. Tańcząca niezmiernie! Najdroższego mojego nie widziałam. Tylko ciemnośc. Byłam chyba w Ogrójcu, nie wiem. Nic nie widziałam. Tylko ciemnośc. Leżałam więc w ciemnościach cierpiąca. I tańczyłam dla Umiłowanego mojego. Długo tak leżałam… Nagle wśród ciemności zabłyslo dziwne nikłe światło, które niczego nie oświetlalo.

-MAMA…?”- spytalam niepewnie.

-Taaak, Maleńka Moja. Jestem Twoją MAMĄ!”

Głos brzmiał dźwięcznie i przymilnie. Coś mi jednak nie pasowało… Milczałam więc. A glos szeptał:

„Mojego SYNKA tu nie ma. Coś Go zatrzymalo. Prosił, żebym Ci towarzyszyła!”

„Zaraz, zaraz… Mowisz, że Najdroższego tu nie ma?!” – zastanawialam się na głos.

„Nie. Nie ma. Ale zaraz wró…”

„NIEPRAWDA!!! – przerwałam gwałtownie – Najdroższy zawsze jest ze mną! Mimo że Go nie widzę, ani nie słyszę! Tak powiedział i ja Mu wierzę! I teraz też jest ze mną!!! A ty, skoro mówisz inaczej, nie jesteś ani Jego Mamą, ani moją! Zgin, przepadnij, maro nieczysta!!! W Imię Najdroższego odejdź i nie wracaj! W Imię Najdroższego mojego!!!”

Nikłe światło znikło natychmiast! Natychmiast też zobaczyłam pochylone nade mną Oblicze Najdroższego mojego!!! Byłam w Jego objęciach, w ramionach Jego leżałam… Najdroższy patrzył we mnie rozpromieniony Miłością, uśmiechem i zachwytem!

„MAMA jest z Ciebie dumna, Maleńka Moja! Nie dałaś się nabrać na sztuczki złego! I Ja jestem dumny z Ciebie!”

Uśmiechnęłam się do Niego szczęśliwa cała!!!

„Mój Przecudny… ” – szepnęłam z trudem.

„Posil się i odpocznij, Moja Śliczna. Wiem że tańczysz bardzo!”

Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego.

„Jestem bardzo dumny z Ciebie, Maleńka. I Ty możesz być dumna z siebie!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia wielką.

„Jestem!” – szepnęłam uśmiechając się do Umiłowanego od ucha do ucha.

Read more

NAWRÓCENIE

Wczoraj podczas wieczornej modlitwy uświadomilam sobie nagle, że dotąd często źle patrzyłam na moje Duchowe Dzieci. Szczególnie na te najbliższe (fizycznie, ale nie tylko fizycznie). Że traktowałam je zbyt ostro, zbyt często karcilam. Zbyt często dostrzegalam w nich to co złe, a nie to co dobre… Więcej! Zobaczyłam, że to, co do tej pory wydawalo mi się z ich strony złośliwościa, zła wolą, było powodowane miłością! Może nieudolna… Ale jednak miłością! To co robią, robią z miłości do mnie! Kochają mnie i chcą mojego dobra… Było to dla mnie wielkie odkrycie! Olśnienie!!! Wstyd się przyznać, ale tak… Wcześniej było to dla mnie jakby zakryte… Wczoraj otworzyły mi się oczy! I prosiłam Najdroższego mojego, żeby dał mi spojrzenie Miłości… żebym patrzyła na swoje Dzieci tak jak ON we mnie patrzy. Z miłością, łagodnością, czułością…

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Siedziałam smutna, ze spuszczona głową…

„Niby jestem tak blisko Ciebie, Najdroższy mój, a tak wiele we mnie zła… Samo zło!”

Najdroższy delikatnie podsunął dłoń pod moją brodę i podniósł mi głowę do góry. Spojrzałam Mu w oczy… I zobaczyłam Miłość! Tylko Miłość!

„Zbyt surowo siebie osądzasz, Maleńka Moja! Zbyt surowa dla siebie jesteś!”

Patrzyłam w Maleńkiego… A ON uśmiechnął się do mnie z czułością niewyobrażalna i wyszeptal:

„Wiesz o co Mnie wczoraj poprosiłas? Wiesz jak to się nazywa?”

Kiwnełam głową, że nie.

„Nawrócenie!” – wyszeptal Najdroższy z uśmiechem miłości. Uśmiechnęłam się do Umiłowanego nieśmiało…

„Tak, potrzebuję nawrócenia!”

„Do końca życia będziesz potrzebowała! Do końca życia będziesz miała się z czego nawracać!”

„A pomożesz mi??!” – spytalam badawczo.

„A jak myślisz, Moja Śliczna?!”

Najdroższy śmiał się głośno, perliscie!

” Nie masz innej opcji, Najdroższy mój! – śmiałam się i ja – Będę pukac, walić do Ciebie, jak uboga wdowa z Twojej przypowieści! Aż mnie wysłuchasz!”

„Oczywiście, że Ci pomogę, Najmilsza MOJA!”- wyszeptal Najdroższy calujac mnie słodko w policzek.

„Dziękuję!!!!”

Na policzkach Najdroższego wylądował deszcz buziakow! Patrzyłam w Maleńkiego mojego z uwielbieniem i zachwytem!!!

Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego.

Patrzyłam w Umiłowanego szczęśliwa bez miary!!! Podniósł nie tylko moją głowę! Serce mi podniósł!!! Mój Śliczny…

Read more

JAK POCHODNIA!

Tańczylismy bardzo! Bardzo! Umiłowany mój i ja…! Tańczyliśmy po całym Ogrójcu! Bardzo! Najdroższy obejmował mnie z czułością i w tańcu prowadził! Patrzył we mnie rozczulony, rozpromieniony Miłością! A ja zanurzona w Miłość, otulona Miłością, zatopiona w Miłości… Rozpromieniona Miłością, tańczyłam!

„Pięknie tańczysz, Maleńki mój! Cudownie!!!” – szepnęłam zachwycona cała.

„A Ty, Maleńka Moja, w tańcu płoniesz i spalasz się dla mnie! Jak pochodnia!!!”

Pomyślałam, że pierwsze płonie i spala się dla mnie Jego SERCE… Płonie i spala się! W MIŁOŚCI!!! Jak Pochodnia! SERCE Najdroższego mojego jest dla mnie drogowskazem! Chcę jak ONO płonąć i spalać się. Jak pochodnia!

Tańczylismy bardzo! Jak ogień! Jak wiatr!

Potem Najdroższy usiadł na kamieniu obok drzewa oliwnego i trzymał mnie w ramionach.

„Zmęczona!” – szepnęłam do Umiłowanego z uśmiechem od ucha do ucha.

„Odpocznij, Maleńka Moja. Odpocznij…” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia wielką. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.

„Całuj mnie, mój Słodki! Pragnę Twoich pocałunków!” – szepnęłam z ogniem. I umilklam zdziwiona swoimi słowami! Że tak otwarcie mówię o swoich pragnieniach! Kiedyś bym się wstydziła… bała się co powiedzą inni. Dziś mówię otwarcie czego pragnę!

Maleńki zbliżył Swą twarz do mojej twarzy… Obsypywal mnie pocałunkami! Deszczem pocałunków! Był Miłością pochłaniająca… trawiaca… A jednocześnie delikatną jak letni wietrzyk… Umiłowany obsypywal mnie pocałunkami. A ja tańcząc, płonęlam i spalalam się dla Niego. Jak pochodnia!

Read more

JEDNO SERCE

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Najdroższy obejmował mnie z czułością. Patrzył we mnie poruszony i rozpromieniony Miłością… Dotykał dłonią mojego policzka i głaskal go… Miłość i czułość sama!!!

„Moja mała Królewna… Moja Śliczna mała królewna…” – wyszeptal Najdroższy z ogniem. Patrzyłam Mu w oczy zakochana do szaleństwa!!!

Zbliżyłam twarz do Jego twarzy i ucalowalam Umiłowanego w oba policzki.

„Moja mała królewna…”

Uśmiechnęłam się do Umiłowanego od ucha do ucha. Położyłam głowę na Jego ramieniu i przylgnęłam do Niego całą sobą. Sercem i duszą i ciałem… I zobaczyłam serce moje tulace się do SERCA Najdroższego. Z SERCA wyszła Hostia i weszła do serca mojego. I SERCE Najdroższe przytuliło, otulilo, przygarnelo i ogarnęłoo moje serce…!!! I już nie widziałam dwóch serc. Ale jedno! Jedno bijące, tętniące Życiem SERCE!

Read more

JAK DWIE KROPLE WODY

Byliśmy w górach mojej modlitwy, na jednym z stoków górskich. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na trawie. A ja nieopodal tańczyłam dla NIEGO radośnie! Kręcilam piruety i salta, wirowalam, fruwalam…

„Pięknie tańczysz, Maleńka Moja! Jak baletnica!” – wyszeptal Najdroższy z zachwytem.

„Dla Ciebie, mój Słodki!” – szepnęłam z uśmiechem od ucha do ucha.

Widziałam, że Umiłowany zrywa stokrotki i coś z nich uplata. Tańczyłam jeszcze. A jak skończyłam, usiadłam obok Najdroższego mojego. W Jego dłoniach zobaczyłam cudny stokrotkowy wianuszek. Maleńki z uśmiechem nałożył mi go na głowę…

„Jak pięknie wyglądasz, Maleńka Moja! Cudownie!”

„Dziękuję, Maleńki!!!” – szepnęłam rozpromieniona i szczęśliwa cała.

Umiłowany mój wyjął zza pazuchy malutkie lusterko i dając mi je, wyszeptal z ogniem w oczach:

„Zobacz Maleńka jak pięknie wyglądasz!”

Wzięłam lusterko od Umiłowanego, spojrzałam w nie… I… zaniemowilam!!! Patrzyłam w lusterko wstrząsnęła, zdumiona i poruszona do głębi duszy… Wstrząsnęła do głębi swojego jestestwa… Do szpiku kości!!! W lustrze zobaczyłam JEGO twarz!!! Oblicze Najdroższego mojego!!! W koronie cierniowej na głowie… Poranione… obolałe… krwawiace… Dostrzeglam też w tym Obliczu swoje rysy twarzy…

„Zobacz Maleńka, jaka jesteś do Mnie podobna! Jak dwie krople wody!”

Byłam tak bardzo wstrząsnęła, że lusterko wypadło mi z dłoni. Wzięłam je jednak z powrotem i patrzyłam w nie…

„Ten wizerunek, Maleńka Moja, jest zakryty przed większością ludzi. Widzę go tylko Ja i dusze wybrane. A większość dusz widzi Cię taką!”

I teraz zobaczyłam siebie w wianku stokrotkowy na głowie, uśmiechnięta, rozpromieniona i szczęśliwa cała!

Opadlam nagle z sił… Zmeczona bardzo bardzo… Najdroższy wziął mnie w objęcia i położył na SERCU Swoim.

„Odpocznij, odpocznij, Slicznosci Moja…” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia bezdenna.

Lezalam na SERCU Maleńkiego i rozmyślalam:

„Co ON robi ze mną??!! Co Śliczny mój zrobił ze mną!!! Co to ON zrobił!!! I to bez żadnej mojej zasługi!!! Bez żadnej!!!! Przemienil mnie w Siebie!!!! Wciąż mnie przemienia!!!”

I dziękowałam Najdroższemu! Dziękowałam z całego serca!!!

Read more

GŁASKAŁAM WILKI

Umiłowany wybaczyl mi wszystko!!! W spowiedzi św, zanurzyl w miłosierdziu Swoim!!! I wszystko wybaczyl!!!

Byliśmy w Getsemani. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Maleńki obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie rozpromieniony Miłością i uśmiechem… Patrzyłam w Najdroższego z miłością, uwielbieniem i wdzięcznością. Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością…

„Mój Słodki… mój Słodki…” – szeptałam szczęśliwa cała.

Trwalismy w Miłości i bliskości bez granic…

Nagle…!!! Od strony Ogrodu usłyszałam groźny pomruk, warczenie… Spojrzałam w kierunku z którego dochodzilo. I zobaczylam cztery wilki. Ich kły i ślepia złowrogo błyszczaly w świetle księżyca. Podchodziły do nas bliżej i bliżej. Spojrzałam na nie, ale nie wystraszylam się ich jakoś.

„OK, są!” – pomyślałam sobie tylko. I znów patrzyłam w Najdroższego i głaskalam Jego policzek. Po chwili pomruki powtórzyly się, były coraz głośniejsze. Spojrzałam na wilki. Podchodzily coraz bliżej i bliżej do nas. Zaśmiałam się i patrzyłam na wilki. Z miłością. A one jakby na rozkaz złagodnialy! Zaczęły lasic się i merdac ogonami. Podchodzily do nas… I już były u kolan Najdroższego. Wyciągnelam rękę… i ostrożnie pogłaskalam jednego z wilków po pyszczku. A on ucieszył się bardzo i zacząl się lasic, podskakiwac i lizać moją rękę!!! Zaśmiałam się głośno! Wtedy inne wilki zaczęły się do mnie pchać, rozpychac i skamlec!!! Chciały, żebym je też głaskała! Głaskalam je wszystkie!!! I Najdroższy je głaskał!

Po raz pierwszy pomyślałam że są one bardzo piękne…

„Wilki też pragną miłości i czułości!” – wyszeptal Najdroższy z uśmiechem.

„Tak, mój Najdroższy!”

„A Ty Maleńka Moja, nie tylko wilki zwyciężyłas, ale i oswoilas!!!” – wyszeptal Najdroższy z zachwytem i dumą.

„Dzięki Tobie, mój Słodki!!!”

Wilki zniknęły. Uśmiechnełam się do Umiłowanego mojego.

„Zatańczymy, Najdroższy mój?”

„Z radością! Posil się tylko, Najmilsza Moja!”

Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem. Uwielbialam Go z całego serca. A potem tańczylismy. Tańczylismy bardzo, bardzo!!! Po całym Ogrójcu!!! Tańczyliśmy lekko i zwiewnie, jak wiatr! Tańczyliśmy. Umiłowany mój i ja. W Miłości!

Read more

ZANURZYL…

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego. A ja… chciałam pójść dzisiaj spowiedzi. Po wcześniejszym zrobieniu rachunku sumienia, teraz przepraszalam Umiłowanego mojego za moje grzechy. Ukleklam przed Nim, ujęłam dłoń Najdroższego, ucalowalam Ranę… Całowalam z tkliwoscia i czcią.

„Przepraszam Jezu, że Ciebie zranilam… Żałuję… Bardzo…”- szeptalo moje serce.

Ujęłam drugą dłoń Maleńkiego mojego i ucalowalam Ranę Jego…
„Przepraszam Jezu, że Ciebie zranilam… Żałuję… Bardzo…” – szeptalo moje serce…

Pochyliłam się i zaczęłam całować JEGO stopy, Rany na stopach…

„Przepraszam Jezu, że Ciebie zranilam… Żałuję… Bardzo…” – szeptalo moje serce…

Przylgnęłam do SERCA Najdroższego… Ucalowalam Ranę JEGO… Ze czcią i namaszczeniem wielkim.

„Przepraszam Jezu, że Ciebie zrani…”- nie dokończylam. Najdroższy mi nie pozwolił. Wstał. I stał przy mnie. Klęczałam przed Umiłowanym moim. A ON mnie podniósł z delikatnością wielką… Stanęłam przed Najdroższym ze skruszonym sercem… A ON patrzył we mnie poruszony i wzruszony. Miłość sama… Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal… I natychmiast znaleźliśmy się w Światłości… W wielkiej Swiatłości! Maleńki trzymał mnie w objęciach. Przed nami zobaczyłam jakby wielką kamienna studnię, jakby mise. Była pełna czerwonej Cieczy. Pełna po brzegi… Najdroższy pochylił się nad nią.

„Jeśli pozwolisz, Maleńka Moja, umyje Ciebie i będziesz czysta!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem Miłości w oczach. Kiwnełam głową, że tak. I Umiłowany mój zanurzyl mnie całą w czerwonej Cieczy… Poczym wyjął mnie. Przytulił do SERCA Swego i obsypywal pocałunkami… Mój Słodki!!!

Read more

NA PRAWO I LEWO

Byliśmy w Getsemani. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Patrzył we mnie… Miłość sama! Patrzyłam w Maleńkiego mojego zakochana do szaleństwa i uwielbiałam Go modlitwą serca.

„Śliczny mój, pragnę… Pragnę być podobną do Ciebie…” – szepnęłam patrząc Mu w oczy z miłością.

„Jesteś bardzo do Mnie podobną, Maleńka! Coraz bardziej!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i calujac mnie szeptal co chwilę:

„Coraz bardziej… i bardziej… i bardziej… i bardziej…”

Całował i szeptał… Uśmiechałam się do Umiłowanego mojego z czułością…

„Ty przychodząc na świat rozdawałes Siebie ludziom. Głosiłes Ewangelię, uzdrawiales… Dawałes Siebie – Miłość. Całkowicie rozdales się na Krzyżu. I teraz się cały rozdajesz w Komunii Świętej. I ja pragnę podobnie jak Ty… rozdawać się innym…”

Najdroższy uśmiechnął się do mnie dziwnie… Cudnie i bardzo, bardzo promiennie. Tajemniczo jakoś… Milczał chwilę, a potem spytał zmieniając jakby temat:

„Ile masz Duchowych Dzieci, Maleńka Moja?”

„Około trzydzieścioro.”

Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie.

„A dokładnie ile?” – spytal.

„Nie wiem!” – zaśmiałam się – Gdy zaczynam liczyć, przy dwudziestym się gubię!”

Najdroższy wciąż się dziwnie uśmiechał…

„No, także około trzydzie…! – urwałam nagle, przypominając sobie o czymś – Nie!!! Więcej! Dużo więcej! Oj… skleroza nie boli! Przecież jakiś czas temu adoptowałam pięć rodzin!”

„Pięć rodzin?!” – wyszeptal Najdroższy ze zdumieniem.

„A tak!”

„A ile w tych rodzinach jest osób?!” – dopytywal Najdroższy.

„W jednej cztery. A w pozostałych dużo więcej, ale dokładnie nie wiem ile. Nie liczyłam.”

„Nie liczylas?!”

„Nie. Po prostu widziałam, że potrzebują modlitwy i tańca to adorowalam. I już!”

Umiłowany patrzył we mnie z zachwytem…

„Sama widzisz, że jesteś podobna do Mnie, Maleńka Moja. I że rozdajesz się innym. Na prawo i lewo!”

Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego nieśmiało, nie wiedziałam co powiedzieć…

A ON znowu zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie całowal. Całowal mnie, a Jego SERCE szeptało:

„Śliczna Moja, jesteś do Mnie bardzo podobna! Coraz bardziej… i bardziej… i bardziej…”

Read more

PORANEK W TRAKCIE BURZY

Na zewnątrz mnie trwa ciągła burza. Raz większa, raz mniejsza. Ale ciągle grzmi. Wczoraj natarla z wielką siła!!! Grzmoty i pioruny walily w moje biedne serce! Jak głazy, kamienie raniły…

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja…

Lezalam w ramionach Najdroższego mojego. Ze zbolałym, poranionym, ścisniętym sercem. Najdroższy mój tulil mnie z wielką Miłością do SERCA Swego. Patrzył we mnie z tkliwoscia i wielkim wzruszeniem. Leżałam zmęczona i bez sił. Umiłowany zbliżył Swą twarz do serca mojego. Zaczął je całować… obsypywać pocałunkami… Mój Słodki… I tak leżąc zobaczyłam obraz przepiękny… przecudny… Zobaczylam siebie jako małą dziewczynkę. Malutką, cztero – pięcioletnia. Tańczyłam beztrosko na Łące pełnej stokrotek! Wśród światła w słońcu! Tańczyłam w szczęściu i wielkiej radości! Gdy nagle… w oddali zobaczyłam Najdroższego mojego!!! Stał cały rozpromieniony Miłością i uśmiechem!!! Patrzył we mnie z zachwytem i uwielbieniem!!!

„Maleńki mój!!!” – szepnęłam z entuzjazmem. I zaczęłam biec do Niego! Jak na skrzydłach leciałam!!! A ON złapał mnie w powietrzu i zawirowal wkoło!!! Z radością wirowal! I śmiał się głośno, perliscie! I cieszył się mój Śliczny!!! Mną się cieszył!!! Cieszył się!!! Cieszył… I ja cieszyłam się niezmiernie!!! Ogromnie!!!

Obraz znikł. Leżałam w ramionach Najdroższego mojego. A ON nadal całowal moje serce… Pomyślałam że ten obraz jest dla mnie jak poranek w trakcie burzy! Jak poranek! Jak promień światła!

Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i dalej całowal moje serce. Wciąż całuje!

Read more

DWIE POSTAWY BYCIA

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego i trzymal mnie na kolanach i tulil w Swych objęciach. Patrzył we mnie… Miłość sama! Patrzyłam w Maleńkiego mojego zakochana i zachwycona cała!!!

„Dlaczego ze Mną jesteś, Maleńka Moja?” – spytal Najdroższy z czułym uśmiechem.

„Przecież wiesz, Maleńki mój… Jestem z Tobą bo Cię kocham!!! Pragnę Cię poznawać! Odkrywać Ciebie! Bardziej i bardziej! Głębiej i głębiej!”

Najdroższy uśmiechnął się do mnie, jakby czekał na taką odpowiedź.

„Widzisz Maleńka… Niektórzy są ze Mną, żeby cokolwiek dla siebie otrzymać. I proszą o to i proszą. Uważają że im się to ode Mnie należy, że powinienem im to dać, że wiedza czego im potrzeba. I ich prośba sama w sobie nie jest zla. Ale ich zamknięte na Mnie serca są powodem, że nie otrzymują tego o co proszą. Ale oni nie zauważają tego i proszą dalej. I ich prośba staje się dla nich ważniejsza ode Mnie…”

Najdroższy patrzył we mnie. Nie był smutny, ale poważny bardzo. Wiedziałam o kim mówi, że mówi o jednym z moich Duchowych Dzieci.

„Tak… Smutne bardzo…” – szepnęłam z miłością.

„Mówię Ci o tym, Maleńka, żeby pokazać Ci dwa powody, dwie postawy wobec Mnie. Postawy bycia ze Mną. Jedna to postawa miłości. Drugą można nazwać postawą chciwości.”

Spojrzałam w Umiłowanego mojego pytająco.

„Widzisz Moja Śliczna, Ciebie ode Mnie nic ziemskiego nie oddziela. Nie hamuje, nie więzi, nie przeszkadza. W byciu ze Mną jesteś wolna. Dlatego możesz postępować coraz dalej i dalej. Coraz bliżej Mnie. Drugą postawę można porównać z postawą bogatego młodzieńca. Był bardzo przywiązany do dóbr ziemskich, doczesnych. Tak bardzo, że stały się one dla niego ważniejsze ode Mnie. Wybrał je. I odszedł smutny…”

Zeskoczylam z kolan Umiłowanego i przypadłam do Jego stóp!!!

„Wybacz mu, proszę!!! Wybacz mojemu… Twojemu dziecku wybacz… Maleńki mój… Proszę!”

„Wybaczam Mojemu dziecku” – Najdroższy podniósł mnie z wielką łagodnościa. Posadzil mnie Sobie na kolanach i mówił dalej:

„Mimo że odchodzi ode Mnie to przecież jest moim dzieckiem i kocham je!”

„Wiesz mój Maleńki, niektóre z moich Duchowych Dzieci odeszło ode mnie. A ja je kocham i modlę się za nie. Dzieci przecież się nie wybiera tylko się je kocha!”

„Mądra myśl, Maleńka Moja!”

Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego radośnie. A ON nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Tańczylismy razem. SERCE przy sercu.

Read more

NIE MOŻNA BYĆ SMUTNYM!

Tańczylismy bardzo! Umiłowany mój i ja. Po całym Ogrójcu! Wśród drzew oliwnych! Najdroższy trzymał mnie w objęciach i w tańcu prowadził! Patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Patrzylam Mu w oczy z miłością i uwielbieniem i uśmiechałam się do Niego radośnie. Tańczylismy szybko lekko i zwiewnie!!! Jak ogień! Jak wiatr!

„Wiesz mój Maleńki? Ostatnio policzyłam Twoje wizerunki, które mam u siebie w pokoju! I naliczylam ich siedem! Siedem! Sześć obrazów i jedna figura! Siedem Twoich wizerunków! Dużo, nie?! Dla mnie nie za dużo! Mogłabym mieć Ciebie jeszcze więcej!!!” – roześmiałam się wesoło. I siarczysty buziak wylądował na policzku Umiłowanego! Zaśmiał się perliscie!

„Powiem Ci coś w tajemnicy, Moja Śliczna! Wszystkie te wizerunki w Twoim pokoju są bardzo piękne, ale… Najpiękniejszy Mój wizerunek jest tu!” – wyszeptal z uśmiechem wskazując na moje serce.

„Oczywiście! Ty Sam go we mnie malujesz!!!”- uśmiechnęłam się do Umiłowanego od ucha do ucha! A ON znowu zaśmiał się cudownie!

Tańczylismy coraz bardziej i bardziej! Szybciej i szybciej!!!

W końcu Maleńki przestał tańczyć. Usiadł na kamieniu obok drzewa oliwnego i tulil mnie do SERCA Swego.

„Wystarczy, bo jeszcze Mi padniesz, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy z troską.

„Jak padne to znajdę się w Niebie! U Ciebie na rączkach!!!”

Najdroższy śmiał się! Cały! Radośnie! Wesoło! Perliscie! Cały był radością!!! Nakarmil mnie Swoim Ciałem i wyszeptal z uśmiechem:

„Przy Tobie, Maleńka Moja, nie można być smutnym!”

„I bardzo dobrze! Po to tu jestem, żebyś nie musiał być smutnym, mój Słodki!”

Trwalismy w Miłości i uśmiechu. Umiłowany mój i ja!

Read more

NIE POTRZEBA SŁÓW…

Byłam w ramionach Umiłowanego mojego. W Jego objęciach tańcząca bardzo leżałam. Najdroższy pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic.

Chciałam podnieść rękę i dotknąć Jego policzka… pogłaskać Go… Chciałam, ale nie mogłam. Nie miałam siły żeby podnieść rękę. Próbowałam, ale nie mogłam… Najdroższy ujął moją dłoń, podniósł do Swych ust. I ucalowal ją. A potem przytulił do Swego policzka… Uśmiechnełam się do Niego radośnie! Uszczęśliwiona cała! Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną! Rozświetlil!!! Patrzył we wzruszony niezmiernie… Leżałam tańcząca bardzo bardzo. Obolała i bardzo zmęczona. Bez sił. Nie miałam siły żeby wypowiedzieć słowo. Żeby powiedzieć że bardzo GO kocham… Ale Najdroższy mój wiedział… I ja wiedziałam że mnie kocha! Leżałam otulona Miłością. Milczeliśmy. Ale nie potrzeba było słów. Nie potrzeba słów, żeby powiedzieć że się kocha. Więcej! Nie potrzeba słów, żeby kochać!

Read more

CAŁA W MIŁOŚCI

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Obejmowałam Najdroższego mojego i patrzyłam Mu w oczy z miłością. Najdroższy patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem… Cały był Miłością i czułością. I cały był dla mnie…

„Pragnę Cię, mój Słodki! Pragnę!”

Maleńki zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice.

Położyłam głowę na Jego ramieniu. I… natychmiast znalazłam się w kościele. Pustym i ciemnym. Tylko smugi światła, wpadające przez okna oświetlały kościół. Klęczałam przed tabernakulum, było uchylone. Klęczałam i prosiłam:

” Przyjdź mój Maleńki, bo jestem głodna, pusta i naga… Nakarm, napelnij, przyodziej mnie! Proszę, przyjdź!”

Zamknęlam oczy i prosiłam usilnie… Nagle poczułam czyjąś dłoń na moim ramieniu… Szybko otworzyłam oczy i zobaczyłam Umiłowanego mojego! Całego świetlistego i jasnego. Patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką! Wyjął z tabernakulum Hostie i dał mi do ust. Spożylam. Potem wyjął kielich z winem. I dał mi pić. I piłam. A potem Najdroższy mój… zniknął. A ja uwielbialam Go z całego serca.

I znów byłam w Ogrójcu, na kolanach Maleńkiego mojego. Podnioslam głowę z Jego ramienia. Najdroższy patrzył mi w oczy głęboko…

„Śliczna Moja, TY nigdy nie jesteś głodna, ani pusta, ani naga. Możesz tak się czuć, ale nie jesteś! Ja Ciebie karmie, napełniam i odziewam!”

„Wiem, mój Najdroższy! Przepra…”

Najdroższy zamknął mi usta pocałunkiem…

„Nie przepraszaj, Maleńka! Bardzo się cieszę że mówisz Mi o swoich odczuciach!”

„Zmęczona jestem, po prostu. Zmeczona cierpieniem  Cierpienie też męczy. Ale Ty o tym wiesz, Najdroższy! Też jesteś zmęczony bardzo bardzo!!! Chcę być jak Ty…! Pragnę!”

„Jesteś jak Ja, Maleńka Moja! Jesteś jak Ja!!!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach.

I przytulił mnie z Miłością do SERCA Swego. Zamykal mnie w Sobie. Otulał mnie Sobą. Miłością! Cała byłam w Miłości…

Read more

NASZE SPRAWY

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Leżałam na ziemi obolała bardzo i zmęczona. Bez sił. Z zamkniętymi oczami leżałam. Nie miałam siły żeby podnieść powieki i otworzyć oczy. Mimo że miałam zamknięte oczy widziałam Umiłowanego mojego! Widziałam mojego Ślicznego! Klęczał przy mnie i pochylal się nade mną z tkliwoscia i czułością niewyobrażalna… Patrzył we mnie… Cały był Miłością i cały był dla mnie. Dotykał Swą dłonią moj policzek i głaskał go z czułością… Drugą dłonią dotykał miejsca w moim ciele, co mnie najbardziej.

Miałam wyrzuty co do wczorajszej notki.

„Wybacz mi, Najdroższy jeśli coś źle napisałam! Jeśli coś opuściłam! Tańcze bardzo bardzo bardzo. A w tańcu trudno się pisze…”

„Dobrze napisałaś, Maleńka Moja! Napisałaś wszystko to co chciałem! Pięknie!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem.

„To dobrze…” – szepnęłam z ulgą.

Najdroższy rozpromienil się, rozczulil się nade mną!!!

„Tańczysz bardzo bardzo, a jeszcze martwisz się o Moje sprawy…”

„Twoje sprawy są moimi, Maleńki mój!”

Umiłowany uśmiechnął się do mnie z czułością.

„Nie martw się o nasze sprawy, Śliczna! Są w Moich rękach!”

Ujęłam dłoń Najdroższego, którą gładzil mój policzek i ucalowalam ją.

Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem. Wziął mnie w objęcia z wielką Miłością i tanczyl po całym Ogrójcu! W tańcu zanurzał mnie w Sobie, zatapial w objęciach. W Miłości. I czynił z Sobą jedno.

Read more

ZMARTWYCHWSTAJĘ

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu i trzymal mnie Swoich w objęciach. Leżałam w ramionach Najdroższego mojego tańcząca bardzo.

„Skończyłam obraz ‚Zmartwychwstanie’…” – szepnęłam z uśmiechem od ucha do ucha.

Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie… Miłość sama!

„Umieść go tutaj, Maleńka Moja!”

„Na blogu?”

„Tak, Maleńka. Umieść proszę!”

„Dobrze!”

Patrzyłam w Maleńkiego mojego zakochana i zachwycona cała!

„Obraz ten pokazuje jak bardzo się zmieniłam… Duchowa Córeczka powiedziała że zmartwychwstalam. Tak! Zmartwychwstalam! Zmartwychwstaje każdego dnia!”

„Jeszcze dużo obrazów przed Tobą, Maleńka, do namalowania. Dużo Moich portretów!” – wyszeptal Najdroższy z czułym uśmiechem.

„Twoich portretów?!”

„Kochając malujesz Mój portret w sercach innych ludzi!”

„Pięknie powiedziane…” – szepnęłam z zachwytem.

Umiłowany uśmiechnął się do mnie cudnie. Spojrzał w dal i wyszeptal z ogniem w oczach:

„Jesli Zmartwychwstales żyj tak, aby inni wokół Ciebie Zmartwychwstawali!”
„Staram się… próbuję…”
„Wiem, Maleńka Moja. Tym razem mówię nie tylko do Ciebie!”
Najdroższy nakarmił mnieSwoimCiałemi tulił do SERCA Swego.

Read more

PODOBNY

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego i trzymal mnie w Swych objęciach. W ramionach Najdroższego mojego tańcząca bardzo leżałam. Patrzyłam Mu w oczy z miłością i uśmiechałam się do Niego radośnie. Maleńki patrzył we mnie… Cały był Miłością i czułością…

„Tak sobie myślę, Najdroższy mój… Skoro Ty jesteś Panem Młodym to kto jest Panna Młodą?”

Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie!

„No kto, Maleńka Moja?! Kto?!!” – wyszeptal z ogniem w oczach.

„Ja!!!”

„Oczywiście, że Ty, Moja Śliczna!”

Umiłowany patrzył mi w oczy głęboko… W Jego oczach zobaczyłam… Maleńkiego mojego całego w ranach i sincach… We krwi…

„Oto Pan Młody!”

„Mój Maleńki… mój Słodki… Umiłowany…”

„Chcesz takiego Oblubienca?!”

„Pragnę!!!”

„Nie boisz się Takiego Umi…?!!”

Przerwałam Umiłowanemu gwałtownie!!!

„Bac się???!!! Skąd!!! Taki jesteś mi najbliższy…! Najbliższy!!!”

I po chwili dodałam:

„I podobny do mnie… Też jestem poraniona, cierpiąca bardzo. Mówiłeś że oblubienica musi być podobną do swego Oblubienca. A ja powiem, że Oblubieniec musi być podobny do oblubienicy Swojej!!!”

„Nie musi! Pragnie! Pragnę być do Ciebie podobny!!!”

Patrzyłam w Maleńkiego mojego zakochana do szaleństwa i uwielbiałam Go modlitwą serca! Przylgnęłam do Niego całą sobą! Sercem i duszą i ciałem…

Tańczylismy bardzo! SERCE przy sercu…

Z Rany SERCOWEJ wyszła bielutka Hostia i weszła we mnie.

„Uwielbiam CIEBIE, mój Maleńki!!!” – szepnęło moje serce.

„Uwielbiam CIEBIE, Moja Mała!!!” – szepnęło SERCE NAJDROŻSZEGO mojego…

Read more

CZAS WIELKIEJ RADOŚCI!!!

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Najdroższy mój obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie… Miłość sama. Patrzyłam w Najdroższego tańcząca bardzo, bardzo. Ale moje serce było pełne szczęścia i radości! Patrzyłam w Maleńkiego rozpromieniona Miłością i szczęściem i radością!!!

„Najdroższy mój! Ty jesteś moim życiem!!! Bez Ciebie bym umarła…”

Ucalowalam Umiłowanego mojego w oba policzki i położyłam głowę na Jego ramieniu.

Natychmiast znaleźliśmy się w szczelinie skalnej!!! Najdroższy chwycił mnie w objęcia i zaczął tańczyć! Tańczyliśmy po całej szczelinie! W wielkiej radości!!!

„Szybki jesteś!” – bardzo bardzo się cieszyłam, że jestem w szczelinie!

„Postawilas Mi ultimatum! Musiałem!” – wyszeptal Najdroższy z cudnym uśmiechem.

„Ojjj… nie mówmy już o tym!!! Palnelam i teraz… Moja głupota! Przepraszam, Maleńki mój!!!”

„Nie masz za co! To Ja Ci podsunąłem to słowo!” – zaśmiał się Najdroższy.

„Skoro to Ty, to… nie przepraszam!”

Śmialismy się oboje! Perliscie!

Tańczylismy chwilę w milczeniu.

„A Ogród Oliwny będzie teraz naszą bazą wypadową, tak? Będziemy z niego robić wypady w różne miejsca?” – spytalam z uśmiechem. Najdroższy mój zaśmiał się cudownie. I tańczylismy dalej!!!

Po chwili szepnęłam:

„Wiesz mój Maleńki? Czas Wielkiego Postu to dla mnie czas wielkiej radości i szczęścia!!! Aż się zastanawiam czy w czasie Postu można się aż tak bardzo cieszyć! Czy wypada!”

„A dlaczego nie?! Przecież Pan Młody jest z Tobą!!!”

„Tak! Właśnie, mój Słodki!!!”

Najdroższy zatrzymał się. Stał przede mną… Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice.

Znów byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Podnioslam głowę z ramienia Jego. Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem…

„Bardzo, bardzo boli mnie wszystko a szczęście i radośc mnie aż rozpiera, Najdroższy mój!!!”

„Im większe cierpienie, tym większe szczęście i radość!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach.

„Właśnie tak!!!”

„To przez to że jesteś cała dla Mnie i cała Moja, Slicznosci Moja!”

„Mój Przecudny! Mój Słodki!!!” – szepnęłam wpatrzona w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Tańczyliśmy bardzo. W intymności wielkiej…

Read more

W OTCHŁANI UŚMIECHU

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Najdroższy siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego i trzymal mnie w Swych objęciach. Leżałam w ramionach Najdroższego tańcząca bardzo, bardzo. Uśmiechałam się do Niego radośnie. Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością… Najdroższy patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem z Krzyża. Wiedziałam że cierpi ogromnie…

„Odpocznij, mój Słodki… Odpocznij. Proszę…”

A po chwili dodałam, uśmiechając się z tkliwością:

„Wczoraj było mi bardzo dobrze… Ale ja wiem że z Tobą Maleńki nie powinno się negocjować, a tym bardziej stawiać Ci ultimatum. Tylko prosić. Dlatego proszę, odpocznij. A ja będę tańczyć dla Ciebie!”

Umiłowany bardzo się nade mną rozpromienil! Rozświetlil Miłością i uśmiechem

„Zabieram Cię, Maleńka Moja w pewne miejsce. Tam odpocznę. A Ty będziesz mogła tańczyć dla Mnie, jeśli zechcesz!”

I w tej chwili znaleźliśmy się w miejscu bardzo jasnym i świetlistym! Promiennym! Ciepłym, cichym i przyjaznym bardzo! Rześkim i świeżym jak letni poranek! Czułam się bardzo dobrze w tym miejscu! Tak dobrze, że musiałam się uśmiechnąć!!! Uśmiechnęłam się i… od razu wiedziałam że…

„Jestem u siebie!!! Jestem u siebie, Najdroższy mój!!!” – krzyknęłam zaskoczona odkryciem i uszczęśliwiona niezmiernie.

„Tak, Moja Śliczna, bo to Otchłań Uśmiechu Twojego!”

„Otchłań Uśmiechu??!!!”

„Tak! To kolejne miejsce, które w Tobie uwielbiam, Maleńka Moja!!!”

„Odpocznij więc w nim, mój Śliczny! A ja zatancze dla Ciebie!”

Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie jasny i zachwycający wielce!!! Wiedziałam że odpoczywa. Tańczylam bardzo dla Umiłowanego mojego!

Nasze serca rozmawiały:

„A jeśli chodzi o ultimatum, Najmilsza Moja, to Ty możesz Mi je stawiać! Ty możesz!”

„Mogę? Ja? A dlaczego?”

„Ty wiesz dlaczego, Maleńka Moja!!!”

„Nie! Nie wiem!!! Powiedz proszę mi Najdroższy, bo naprawdę nie wiem…!”

„Cierpisz bardzo bardzo bardzo, prawda, Maleńka?!”

„Ta… tak!”

Speszylam się jakby Najdroższy odkrył moją tajemnicę…

„I ukrywasz to przede Mną! Skrywasz cierpienie pod cudnym uśmiechem!!! Gdybym się Ciebie nie spytał, sama nie powiedziałabys Mi o tym?!”

„Nie, nie powiedziałabym Ci!”

„A dlaczego?!”

„Bo… bo nie chcę żebyś był smutny, Najdroższy mój!!!

„To już wiesz dlaczego Ty możesz stawiać Mi ulti…!”

„Przerwałam Umiłowanemu mojemu gwałtownie!

„Dlatego, przez to mogę ultimatum Ci stawiać???!!”

„Więcej, Maleńka Moja! Możesz zrobić ze Mną wszystko!!!”

Read more