Myliłby się ten kto by myślał, że skoro pogodziłam się z chorobą, nie będę robić nic , że się poddam.
„ Jaką mnie Panie Boże stworzyłeś, taką mnie masz ‘’.
NIE !
Bardzo się staram, żeby moje życie było choć trochę zbliżone do życia ludzi zdrowych , choć trochę zbliżone do ‘’normalności. Jednak jest to bardzo trudne. Codziennie muszę pokonywać własną niemoc. Muszę walczyć . Walczyć sama ze sobą , z bólem , z napięciem spastycznym, z niesprawnością. Walczę co dzień , można powiedzieć , że pokonuję samą siebie.
Człowiek zdrowy pewne rzeczy , czynności wykonuje automatycznie . Może nawet nie zdaje sobie sprawy, że je robi , wydaje mu się to naturalne.
Dla mnie wykonanie prostej nawet bamalnej rzeczy jest bardzo trudne. Takie na przykład czytanie książki… niby nic takiego, ale ile ja muszę się namęczyć , żeby przewrócić kartkę…… to trwa czasem długo. Bardzo mnie to denerwuje, tym bardziej jeśli bardzo chcę wiedzieć co jest dalej napisane.
Walczę, ale nie zamierzam się poddawać . Będę walczyć do końca .
Pierwszy raz napotkałam się na taką osobę jak ty na blogu. Nie mogę napisać, że wiem jak się czujesz bo nie jestem w takim stanie jak ty. Ale jestem bardzo zdziwiona twoją postawą może zdziwiona nie tylko zaskoczona. Większość ludzi w twoim stanie poddaje się nie widzą sensu życia, a ty próbujesz ten sens odnaleźć jestem pod wrażeniem i przyznam, że masz większy optymizm ode mnie =) Jak ty to robisz? Co cię motywuję? Naprawdę jestem ciekawa. Więc na koniec mogę ci życzyć aby ta wytrwałość trwała dużej. Pozdrawiam i życzę powodzenia, naprawdę jestem pełna podziwu =)www.wyspa-zapomnienia.blog.onet. pl ~Sandra, 2009-10-17 12:02
Co mnie motywuje ? Wiara, wrodzony optymizm i oczywiście rodzina.MAK., 2009-10-18 17:20
Widzisz, Moniko… Są i ludzie zdrowi fizycznie, którzy tak jak Ty, dzień po dniu walczą z życiem. Pokonują siebie, zmuszają się do każdego kroku, do każdego oddechu. Dlatego Cię rozumieją.~A. B., 2009-10-17 21:25