ŚMIERĆ

0 uwag do wpisu “ŚMIERĆ”

  1. kiedys wypierałam własną śmierc…bałam się…ale zaczęłam analizowac, przyswajać, oswając ją…dzis mi łatwiej..ona-śmierc-zmieniła moje podejscie do życia-teraz mi łatwiej …bo wiem że śmierc wczesniej czy póżniej rozwiąże wszelkie problemy….a śmierc- to jakby sen…kiedy zasypiamy nie ma nas…tak samo będzie później…a świat-bardzo dobrze poradzi sobie dalej i bez,..nas…

  2. Ja przeżyłam wiele śmierci……najbliższych, przyjaciół, znajomych. Zawsze śmierć przychodzi nagle i zawsze za wcześnie….

  3. Tak dziś siedziałam i myślałam nad całą drogą krzyżową… Zabrali Mu wszystko… szaty, godność życie… wszystko. Mógł zejść z krzyża i im udowodnić że potrafi. Zamiast tego wybaczył im wisząc na krzyżu jako łotr i najgorszy przestępca. I szczęki im poopadały – wielu uświadomiło sobie, że tylko Syna Boga było stać na coś takiego. Coś o wiele trudniejszego i o wiele bardziej przemawiającego niż zejście z krzyża. Ludzie zrobili z Jego śmierci teatr i chcieli żeby On dopisał ostatnią spektakularną scenę. Więc dopisał – przebaczył. A mordercom pozostało już tylko zapaść się pod ziemię ze wstydu, albo uwierzyć jak Józef z Arymatei

  4. Tak dziś siedziałam i myślałam nad całą drogą krzyżową… Zabrali Mu wszystko… szaty, godność życie… wszystko. Mógł zejść z krzyża i im udowodnić że potrafi. Zamiast tego wybaczył im wisząc na krzyżu jako łotr i najgorszy przestępca. I szczęki im poopadały – wielu uświadomiło sobie, że tylko Syna Boga było stać na coś takiego. Coś o wiele trudniejszego i o wiele bardziej przemawiającego niż zejście z krzyża. Ludzie zrobili z Jego śmierci teatr i chcieli żeby On dopisał ostatnią spektakularną scenę. Więc dopisał – przebaczył. A mordercom pozostało już tylko zapaść się pod ziemię ze wstydu, albo uwierzyć jak Józef z Arymatei.

Dodaj komentarz