Po raz pierwszy brakuje mi słów…. Do tej pory nie mogę się otrząsnąć po tym co wczoraj zobaczyłam. Chodzi mi o to wszystko co się działo wczoraj pod Pałacem Prezydenckim.
Wczoraj miała odbyć się uroczystość przeniesienia krzyża spod Pałacu do kościoła Św. Anny w Warszawie. Zgodzili się na to przedstawiciele rządu, Kościoła i harcerstwa.
Nie odbyła się. Przeszkodzili a właściwie uniemożliwili jej przeprowadzenie tzw. „obrońcy” krzyża. Pod krzyż przyszło setki ludzi z różańcami, krzyżami, transparentami. Z ich ust wydobywały się wyzwiska i obelgi. Pod adresem rządzących i duchownych, którzy rzekomo chcieli zabrać krzyż.
Duchownych, którzy w uroczystej procesji przyszli aby przenieść krzyż, powitały gwizdy i wyzwiska.
” Kim jesteś?! – wrzeszczał mężczyzna do księdza, szarpiąc duchownego za rękaw. – I wy nazywacie siebie księżmi?! – wykrzykiwała młoda kobieta. Judasze, hańba, targowica, zdrajcy, precz z Komorowskim, harcerze do domu, nie oddamy krzyża…”
Apelującego o zachowanie spokoju i poszanowanie chrześcijańskiego symbolu księdza obrażono. ” Ręka mu uschnie! To nie jest polski ksiądz! Różaniec mu się pali ! Gestapowcy! Zdrajcy!” – krzyczą zgromadzeni.
W ten sposób ” broniono” krzyża, „broniono ” Boga.
Tymczasem ja tam Boga nie widziałam. Widziałam ludzi z różańcami w rękach i z nienawiścią w oczach, wyzywających, rzucających obelgami w innych ludzi.
Był krzyż – znak Bożej Miłości ale w okół niego nie było miłości- przeciwnie była nienawiść. Morze nienawiści…
Ja wierzę w Boga, który jest dobry, miłosierny, łagodny, sprawiedliwy, wspaniałomyślny, wybaczający. Boga, który nikogo nie odrzuca, nie ocenia.
Boga, który jest Miłością. Krzyż jest znakiem dobroci, miłosierdzia, wybaczenia.
Znakiem Miłości.
Tam była nienawiść i zło.
Żal tych ludzi…Nie wiedzą, że to wszystko co robią, jest złe. Potrzebują katechezy, ewangelizacji.
Wczoraj widziałam klęskę władzy i klęskę Kościoła. Bezradność.
Nie może być tak, że katolicy nie słuchają swoich pasterzy.
Władze Kościelne i świeckie porozumiały się w sprawie krzyża. Powinno się to uszanować.
Z drugiej strony krzyż nie może być przedmiotem walki religijnej jak i politycznej. Jakiejkolwiek walki. Nie może być narzędziem manipulacji w rękach polityków .
Nam wszystkim potrzeba katechezy. Musimy na nowo odkryć sens naszej wiary.
Sens krzyża.
Papież Benedykt XVI będąc jeszcze kardynałem powiedział, że w chrześcijaństwie, w katolicyzmie nie jest najważniejszy człowiek ani Kościół. Najważniejszy jest Bóg.
Odniosłam wrażenie, że wczoraj w tym całym chaosie zapomniano o tym.
Wczoraj w imię Boga zapomniano o Bogu.
Jeśli Krzyż nie jest znakiem Miłości….http://delurski.pl/
Kiedy w komentarzu do poprzedniej notki pisałam o fanatyzmie, nie spodziewałam się czegoś takiego. Ale ponieważ tylko o całym zajściu słyszałam i nie widziałam przekazu telewizyjnego, oddam głos tym, którzy mieli to nieszczęście całą sytuację oglądać.”Od strony religijnej zaś zastanawiam się nad trzema rzeczami.Primo: kto tych ludzi formował? Kto im dał placet na to, by brać z Kościoła to co najświętsze i lecieć, lać tym ludzi po głowach. Secundo: czy ktoś im wytłumaczył, że tym co robią zniechęcają do Chrystusa setki ludzi, którzy na nich patrzą. Być może tysiące ludzi odwróci się dziś od Jezusa, patrząc na agresję i zapiekłość tych, co mienią się Jego uczniami, co jest totalnym zaprzeczeniem wezwania do głoszenia Ewangelii, Dobrej Nowiny światu. Jaką dobrą nowinę ogłosili dziś światu wyjący, przywiązujący się do krzyża, wyzywający księży fanatycy? Kwestia trzecia: zastnawiam się, czy Kościół instytucjonalny nie powinien przemówić jednak mocniej? Sam byłem zwolennikiem tezy, żeby robił to ostrożniej, ale skoro zabiera głos, gdy krzyż obraca jakiś pseudoartysta, może powinien też dać głos tam gdzie stał się on zabawką polityków? Rozumiem, że niektórym biskupom byłoby pewnie ciężko stanąć w tym sporze nie pod rękę ze swoją ulubioną partią, ale tu nie chodzi o to by stanąć po stronie przeciwnej, a ponad tym. Pokazać ludziom, jak takie sprawy załatwiają nie platformersi czy pisowcy, ale chrześcijanie. Tylko – jak to zrobić?”Treść całej wypowiedzi znajduje się na stronie http://www.redakcja.newsweek.pl/Autor/Szymon-holownia/1
Zdajesz sobie jednak sprawę, że polski kościół sam przez wiele lat kopał fundamenty pod tą klęskę? http://www.eyeofbeholder.blog.onet.pl
Tak, zdaję………
Wprawdzie nie śledzę wydarzeń w kraju jednak przykro mi gdy dowiaduję się w Polsce Krzyż stał się elementem walki politycznej.Pan Jezus umarł na krzyżu za wszystkich ludzi i powinien o łączyć a nie dzielić.
Moniko! Mam takie same odczucia…Wstydzę się za „obrońców ” krzyża…:(
Alu! Bardzo mnie denerwuje, że media mówią o tych ludziach OBROŃCY KRZYŻA. Oni wcale nie „bronią” krzyża, oni wykorzystują znak krzyża do swoich ( niekoniecznie religijnych ) celów. Im wcale nie chodzi o krzyż tylko o obronę swoich racji.Wiesz….. jak to wszystko obserwuję to przypomina mi się Golgota 2000 lat temu. Tam było tak samo……….