Gdy Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: ”Za kogo uważają Mnie tłumy?”.
Oni odpowiedzieli: ”Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał”. Zapytał ich: ”A wy, za kogo Mnie uważacie ?”. Piotr odpowiedział: ”Za Mesjasza Bożego”. Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: ”Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie”.
Potem mówił do wszystkich: ”Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa”.
Łk 9,18-24
Za kogo Cię uważam? Kim dla mnie jesteś? Mesjaszem Bożym, odpowiem jak Piotr. Synem Bożym. Piotr odpowiedział w imieniu wszystkich Apostołów. Piotr Opoka, Skała, a jednocześnie słaby, grzeszny człowiek. Zdziwił się na pewnie gdy usłyszał, że ma nikomu o tym nie mówić. Zdziwił się jeszcze bardziej, że Syn Boży musi wiele wycierpieć, że będzie odrzucony i zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie.
Żydzi od wieków oczekiwali na przyjście Mesjasza. Spodziewali się, że przyjdzie w chwale, otoczony wojskiem, że rozgromi okupantów Izraela i będzie ich królem. Jezus zupełnie nie pasował do ich wyobrażeń o Mesjaszu.
Cierpiący Królu, Mężu boleści, Ciebie pragnie moja dusza. Dzisiejszy psalm, jego refren, często powtarzam w duchu, nucę go. Nie tylko dziś, bardzo często. Utożsamiam się z nimi.
Ps 63,2.3-4.5-6.8-9
Refren: Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza.
Boże, mój Boże, szukam Ciebie
i pragnie Ciebie moja dusza.
Ciało moje tęskni za Tobą,
jak ziemia zeschła i łaknąca wody.
Oto wpatruję się w Ciebie w świątyni,
by ujrzeć Twą potęgę i chwałę.
Twoja łaska cenniejsza od życia,
więc sławić Cię będą moje wargi.
Będę Cię wielbił przez całe me życie
i wzniosę ręce w imię Twoje.
Moja dusza syci się obficie,
a usta Cię wielbią radosnymi wargami.
Bo stałeś się dla mnie pomocą
i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie:
Do Ciebie lgnie moja dusza,
prawica Twoja mnie wspiera.
Ukochany, ucz mnie brać swój krzyż na ramiona… Zapierać się siebie samej. Każdego dnia. Ucz naśladować Ciebie i tracić dla Ciebie życie. Każdego dnia. Pragnę tego najbardziej na świecie. Bo krzyż to nie tylko cierpienie, śmierć. Krzyż to droga do Życia, do zmartwychwstania. To droga do Ciebie.

🙂