Dziś obudziłam się (jak zwykle) nad ranem. Jeszcze było ciemno i cicho. Jak zwykle uśmiechnęłam się do Ukochanego i zaczęłam odmawiać Różaniec. „Róże dla Maryi”. Odmawiałam powoli, bez pośpiechu. Cieszyłam się każdym słowem… Kiedy kończyłam czwartą dziesiątkę Różańca, oczami duszy zobaczyłam dziwny obraz. Czyjeś dłonie trzymały maleńkie dzieciątko. Dłonie były duże, kobiece. Dziecko natomiast małe. Wyglądało na nowo narodzone. Całe mieściło się w dłoniach, które tworzyły jakby kołyskę dla niego. Dłonie ułożyły dzieciątko w moim sercu… Usłyszałam głos kobiety, tym razem nieznajomy, mogę powiedzieć obcy (nie słyszałam go nigdy przedtem). Głos mówił do dzieciątka. „Będzie Ci tu dobrze, mój Jezu, w sercu Twojego robaczka”. Dłonie zniknęły a dzieciątko zostało. Spało tak słodko…
Patrzyłam na to wszystko poruszona do głębi, zdumiona, zachwycona, zawstydzona i onieśmielona jednocześnie. Ale jakoś skończyłam odmawiać cały Różaniec.
Potem kiedy tylko zaczęłam wpatrywać się w Oblicze Ukochanego usłyszałam, tym razem znajomy Głos. „Czekałem!”. Jezus się do mnie uśmiechał, więcej, promieniał cały! Zdawał się być uradowany, jakby się czymś cieszył. Patrzyłam pytająco… „Idą święta. I wielu ludzi obchodzi święta, a mniej Moje Narodzenie. Dlatego przyszedłem do ciebie. Odpocząć w twoim sercu, w te dni”. Patrzyłam w Niego dalej… „Dłonie, które widziałaś rano, to dłonie Mojej Matki”.
Nie wiedziałam co powiedzieć… Spytałam co mam robić, żeby Mu było dobrze, wygodnie. Bardzo pragnęłam, żeby Mu u mnie było dobrze…
„Tylko Mnie kochaj”.
DZIECIĄTKO W SERCU
Category: (NIE) MOJE MYŚLI
!! 🙂 🙂 !!
Zatkało mnie 🙂 🙂
To są właśnie takie chwile, kiedy siedzę i jak głupia zacieszam do ekranu 🙂 🙂
🙂
Dzieciątko w Twoim sercu. Sama Maryja Ci Je powierzyła. Będzie Mu tam bezpiecznie. I miło. Bo w Twoim Sercu napotyka On na miłość.