„…tylko dlatego akceptuję cierpienie, godzę się na nie, bo Cię kocham. I wiem, że Ty mnie kochasz, nie wierzę w to, nie mam nadzieję. Po prostu wiem. Doświadczyłam. I ta pewność pozwala mi przetrwać. Cierpienie stało się częścią mnie. Jednak miłość jest większa. Przenika się z cierpieniem. Łączy się. Często staje się jednym. Nikomu wcześniej o tym nie mówiłam. Tylko Tobie, Ukochany. Często się uśmiecham, jednak ludzie nie wiedzą ile ten uśmiech mnie kosztuje. Często naprawdę wiele. Tylko dzięki Tobie się uśmiecham. Tylko. I kiedy się w Ciebie wpatruję, w Twój obraz, to potem kiedy zamknę oczy, widzę Ciebie. W nocy, kiedy nie mogę spać, też. I bardzo mi to pomaga. Jednak też bardzo tęsknię za Tobą. Nie za Twoim obrazem, ale za Tobą. Prawdziwym”- tak wczoraj rozmyślam o Umiłowanym i tymi myślami podzieliłam się z ks Tomkiem.
„Miałam ciężką noc, Jezu… – pomyślałam wpatrując się w Jego oczy – różne myśli, obrazy, złe, krążyły nade mną. Atakowały, napierały na mnie. Starałam się je odpychać od siebie, odsuwać…”
„Wiem. Byłem z tobą. Zło nie ma wstępu do twego serca, to w ten sposób próbują ciebie osłabić.
„Ale nie uda mu się, prawda? ”
”Prawda. Ja walczę razem z tobą”.