Zmiłuj się, Boże, zmiłuj się nade mną…! Grzech mój jest stale przede mną. Oczu nie powinnam podnosić. Ze wstydu… korzyć się przed Tobą i błagać o litość i miłosierdzie Twoje. I błagam… codziennie.
A Ty? Ty zdajesz się nie zauważać moich grzechów i słabości. Radujesz się, że Twoje dziecko wraca do Ciebie. Przytulasz je do Serca. Zranionego Serca.
Kilka lat temu byłam świadkiem pewnego zdarzenia. Byłam z rodzicami nad morzem, w Świnoujściu. Siedzieliśmy sobie na ławeczce, na promenadzie. Odpoczywaliśmy. Turyści spacerowali. Nie mogliśmy na nich nie patrzeć, bo ławeczka była ustawiona właśnie w stronę promenady. Więc, chcąc nie chcąc, patrzeliśmy. Było gorąco i sennie. Ludzie chodzili tam i z powrotem, spacerowali. Dzieci jeździły na wypożyczonych rowerkach lub gokartach. Jedli gofry, lody.
Nagle z pośród grupy ludzi wybiegła mała dziewczynka. Miała może cztery, może pięć latek. Była cała zapłakana, zrozpaczona, bezradna… Wołała mamę. Zorientowaliśmy się, że się zgubiła, ale zanim zdążyliśmy zareagować, podbiegła do niej młoda kobieta. Wzięła dziecko na ręce i zaczęła pocieszać. „Już dobrze, zgubiłaś się, tak? Nie martw się, zaraz znajdziemy mamę, zaraz znajdziemy. Pokaż gdzie ją widziałaś ostatni raz?” Zapłakana dziewczynka pokazała i kobieta z nią na rękach szybko poszła w tamtym kierunku. Zniknęły w tłumie.
Po krótkiej chwili zobaczyliśmy kobietę, w średnim wieku. Biegła z kierunku, który wskazała dziewczynka. Wzrok miała dziwny, szalony. Opuchnięta twarz od płaczu… kogoś szukała…
– Pewnie matka!!! – krzyknęłam.
Tato podbiegł do niej.
-Szuka pani córki??! – zawołał.
-Tak!!! Widział ją pan???-Tak! Poszła tam z młodą kobietą – pokazał tato – szukają pani. Musiałyście się minąć!!
– Dziękuję!!!
Kobieta pobiegła tam gdzie mówił tato.
My też tam poszliśmy, ale wolniej niż ta pani. Szukaliśmy dziewczyny i dziecka. Matka zniknęła w tłumie. A po chwili… 🙂 Zobaczyliśmy ją z córeczką na rękach. Odnalazły się… Matka i córka tuliły się do siebie. Płakały ze szczęścia. Wokół nich stały inne dzieci, chyba także tej pani. Ale dla niej, w tej chwili najważniejsza była ta zagubiona- odnaleziona córeczka. Tuliła ją do siebie, całowała, głaskała…
Podobnie zachowuje się Bóg, gdy nas/ mnie odnajdzie. Jest milionkroć szczęśliwszy…
PODOBNIE…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI
Oglądałam dziś na You Tube relacje ludzi, którzy przeżyli śmierć kliniczną, i jak sami twierdzą, zobaczyli samego Boga. W większości przypadków emanował On miłością, itd. dopiero to ostatnie świadectwo które obejrzałam (http://www.youtube.com/watch?v=u6wWEbXrC3A&list=PL_RzR3XzM96UkAQTHMWjPuAisU7Xg5q3a) i to (http://www.youtube.com/watch?v=IZpFVlYCDMY&list=PL_RzR3XzM96UkAQTHMWjPuAisU7Xg5q3a) pokazuje zupełnie inny obraz Boga, gniewnego, który powiedział Howardowi Pittmanowi (bohater pierwszego świadectwa), ze nie liczy się to, że on dobrze czynił, bo i tak nie zasłużył za zbawienie. Dlatego, ze pomagając innym myślał o swoim ego. że nie każdy, kto mówi „Panie, Panie” dostąpi królestwa niebieskiego. dokładnie tego nie zrozumiałam, ale tak ten Howard Pittman twierdził 🙂 i podobno widział on w tych zaświatach, że ok. 2 i pół procent ludzi którzy przechodzą na „tamtą stronę” idzie do Nieba. ciekawe 🙂 większość nie ma szans…