Wpatrując się w Ukochanego, rozmyślałam o Świetle… To oczywiste, że światło powinno stać na świeczniku. Jest po to, aby oświetlało, ogrzewało. A nie, żeby je ukrywać, lub przykrywać.
Światłem dla mnie jest Bóg, Jego słowo. Światło kojarzy się z czymś dobrym, ciepłym, gorącym. Bezpiecznym. W świetle lepiej widać. Światło też może razić, nieprzyzwyczajonego do niego. Żyjącego w ciemności.
Żyć w Świetle też trzeba mieć odwagę. Światło obnaża nawet najmniejsze niedoskonałości, rysy. Pokazuje każdy kurz, pyłek.
Światło ogrzewa, rozpala i spala. Światło zawsze trzeba nieść przed sobą, żeby oświetlało drogę. Gdybyśmy trzymali je z tyłu, z przodu widzielibyśmy swój cień…
„Pragnę żyć w Twoim Świetle, Jezu – wyszeptałam – naucz mnie, proszę”.
Patrzył we mnie.
„A czego Ty pragniesz, Panie?”
„Żebyś nadal była Moim światłem dla innych”.
„Chcę! Pragnę być, Ukochany!”
ŻYĆ W ŚWIETLE I BYĆ ŚWIATŁEM
Category: (NIE) MOJE MYŚLI
Jego Oczy są jak dwie wielkie lampy. Albo jak dwa Płomienie Ognia. On chce, żeby każdy ogrzał się w ich cieple i poruszał się w ich świetle.