Patrzył we mnie… łagodny, ale poważny. Ja wpatrywałam się w Niego. W Jego mądre, dobre, pokorne oczy. Miłosierne i przenikające na wskroś moje serce.
”Witaj Umiłowany, co mogę dla Ciebie zrobić?”- wyszeptałam.
„Witaj Moja Weroniko, pozwól, że dziś Ja będę działał. Będę leczył twoje rany. Patrz we Mnie. We Mnie jest uzdrowienie”.
Patrzyłam więc… Jego spojrzenie przenikało mnie coraz bardziej. Prześwietlało mnie.
„Jezu zmiłuj się nade mną”.
„Moje oblubienice otrzymują Moje miłosierdzie i zmiłowanie. Jesteś jedną z nich, umiłowana Mego Serca”.
„Dziękuję” – szepnęłam. Ucałowałam Go w policzek.
Jezus mówił dalej: „W czasie Mojej Męki cierpiałem bardzo, ale nie tylko z powodu zadawanych Mi Ran. Z powodu odrzucenia i samotności także”.
„Ja też jestem samotna… ale nic to, TOBIE ofiaruję”.
„Kiedy czujesz się samotna, jestem wtedy z tobą. Najbliżej.
NAJBLIŻEJ
Category: (NIE) MOJE MYŚLI