Pustynia, dzień 6.
Nad ranem układałam kwiaty Madonnie, usłyszałam w głębi serca: „Przylgnij do Mojego Serca, robaczku”.
Wpatrywał się we mnie… cały poobijany, posiniaczony. Cierpiący… Patrzyłam współczująco.
„Ty jesteś Pan! Co mogę dla Ciebie zrobić. Umiłowany? Pragnę Ci służyć?”
„Służysz mi dobrze Weroniko, cierpiąc dla Mnie. I służysz innym”.
Jezus po chwili kontynuował: „A teraz przylgnij do Mego Serca i trwaj ze Mną w Moim cierpieniu”.
Trwałam więc… i starałam się przylgnąć do Jego Serca…
Patrzyliśmy w siebie długo, kiedy naraz poczułam w sercu jakby ogień…
„Serce mi pali!” – prawie krzyknęłam.
„To płomień Mojej Miłości”.
„Jak dobrze mi z Tobą, Umiłowany! Jak dobrze!”
Category: (NIE) MOJE MYŚLI
Ogarnął Cię płomień Jego miłości.
http://www.youtube.com/watch?v=7Me2k7uro2E&list=WLYVCq2gVEqaIlH3i4MU1xbZWU2Zl0Eqga