Pustynia, dzień 28
Malując „Bukiet dla Maryi” rozmyślałam o dzisiejszej Ewangelii. Jerozolima. Przy Sadzawce Owczej leży wielu chorych. Czekają na „poruszenie wody”, żeby w odpowiedniej chwili znaleźć się w sadzawce i zostać uzdrowionymi.
Jezus spośród tych chorych wybiera jednego i pyta się… czy chce być zdrowym. Chory, który cierpi już 38 lat, odpowiada, że nie ma kto mu pomóc wejść/ zsunąć do sadzawki, a zanim on sam się do niej wczołga, woda się poruszy i zostaje uzdrowiony inny chory…
Kilka lat temu ktoś zapytał mnie, kiedy mówiłam, że jestem bardzo szczęśliwa, „i nie chciałabyś chodzić?” Odpowiedziałam, że nie.
Dziś już bym tak nie powiedziała. Dlaczego? Czy wtedy kłamałam? Nie. Co się więc zmieniło? Nie kłamałam wtedy, po prostu inaczej myślałam. Miałam wszystko „poukładane”. Tak uważałam. Byłam szczęśliwa, spełniona. I przyszedł Jezus, pochylił się nade mną. I wszystko
„namieszał” 🙂
Teraz widzę, że wtedy byłam w jakiś sposób zamknięta. Uważałam, że już tyle wspaniałych rzeczy mnie spotkało. I nie oczekiwałam więcej.
Tymczasem kiedy ON „na całego” 🙂 wszedł w moje życie to dopiero zaczęło się dziać!!! 🙂 🙂
Dlatego teraz jestem gotowa na wszystko, co ON dla mnie przygotował, z uzdrowieniem włącznie. A co bym zrobiła jakbym była zdrowa? 🙂 Kto uważnie czyta ten blog, ten wie 🙂 Tak! Wstąpiła bym do klasztoru. Do moich Sióstr Karmelitanek Misjonarek. Poszła bym za NIM. Od razu!
Tak rozmyślałam a bukiet dla Madonny malował się „sam”.
Wpatrywałam się w Ukochanego…. prosiłam o zdrowie do Jego Cudu.
„Twoje Cudo jest bardzo chore”- szeptałam. Mówiłam, że Ono bardzo cierpi, gorączkuje bardzo. „Już tak wiele się nacierpiało w swoim króciutkim życiu… jeśli ktoś musi cierpieć, niech to będę ja, a nie Ono”- prosiłam.
Jezus patrzył we mnie i się uśmiechał.
„Jestem z nim”- usłyszałam.
„Wiem. Więc go uzdrów”- powiedziałam przekornie.
Prosiłam dalej… nie tylko ja prosiłam. Wielu ludzi modliło się o jego zdrowie.
Naraz słyszę jak mama przyszła i mówi do taty, że Cudowi (Cudzie, oj, Adasiowi, po prostu 🙂 ) spadła gorączka. Wcześniej miał 40 stopni.
Aż podskoczyłam z radości! Dziękowałam baaardzo!
„Właściwie to chciałam sobie przed Tobą posiedzieć” – roześmiałam się serdecznie.
” Posiedź”.
Do Ukochanego trzeba konkretnie 🙂 Bóg lubi konkretne odpowiedzi i konkretne prośby.
„Przyszedł Jezus i wszystko namieszał 🙂 ” Mistrzowsko ujęte 🙂
„Więc go uzdrów” Jakie to proste 🙂 Super 🙂