Wielki Czwartek.
Dziś Umiłowany mój, Jezus Chrystus dał mi siebie za Pokarm.
Po przeczytaniu dzisiejszej Ewangelii, wpatrywałam się w Ukochanego.
„Jezu mój, Miłości moja, Ty jesteś mój. ja jestem Twoja”.
Patrzył we mnie jasny, pogodny, uroczysty.
Patrzyłam w Niego i rozmyślałam.
„Do końca mnie umiłował… Nie wystarczyła straszliwa Męka, nie wystarczyła Śmierć haniebna i okrutna na krzyżu. Nie wystarczyło nawet Zmartwychwstanie. Został ze mną na zawsze. W białym opłatku. W kruszynie Chleba. Pozwolił Sobą się karmić. Żywić. Niesamowity Bóg!”
Potem zaczęłam wymieniać moich duchowych Synów. Kapłanów. Wymieniałam każdego po imieniu i oddawałam ich Jezusowi. To też ich Ukochany… Oddawałam Mu ich. Prosiłam za nimi.
„Zaufałem ci, Mój robaczku, powierzyłem ci Moje sługi. Dobrze się nimi opiekujesz. Wysłucham twojej modlitwy” – usłyszałam w głębi serca.
Byłam szczęśliwa… 🙂
On będzie Cię karmił zawsze 🙂 Będzie z Tobą na zawsze.
Każdego. kto Go pragnie, Olu będzie Sobą karmił. I z nim będzie. Zawsze.
Tak 🙂 masz rację.