Znów słów brakuje… Może z Jego pomocą opiszę.
Wpatrywałam się w Oblicze Ukochanego…
„Witaj Umiłowany mój”- wyszeptałam.
Witaj Mój biedny robaczku”- usłyszałam w głębi mego serca.
Tak… tylko On zna moją biedę, moją nędzę… najlepiej. Ja też ją coraz bardziej poznaję. On daje mi poznać. Im bliżej Jego jestem tym bardziej widzę jaka jestem nędzna, jaka malutka…
Ale On kocha mnie mimo to. A może właśnie dlatego…
Jezus kontynuował:
„Dziś pierwsza lekcja latania”.
Słuchałam podekscytowana :)”Żeby wzlecieć w górę musisz oderwać się od wszystkiego co ziemskie”.
Niby proste- pomyślałam- a jednak trudne. Tak wiele razy na modlitwie, mimo najszerszych chęci, zamiast myśleć o Bogu, rozmyślam o czymś innym. Kiedy się na tym „złapię”, zaraz do Niego wracam i przepraszam. Ale zdarza mi się…
Powiedziałam Mu o tym.
Jezus uśmiechał się do mnie.
„Przecież już to potrafisz. I często odrywasz się od ziemskich spraw. Kiedy tańczysz przed Moim Tronem”.
To było olśnienie… 🙂
„Tak! Kiedy tańczę dla Ciebie zapominam o Bożym świecie! Tylko tańczę! Wiruję w przestworzach… Tańczę przed Twym Majestatem”.
Ukochany uśmiechał się do mnie dalej.
„Niedaleko ci do latania, robaczku. Kiedy się ze Mną spotykasz, zawsze tańcz dla Mnie”.
„Dobrze, Ukochany, spróbuję”.
LEKCJA LATANIA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI
”Żeby wzlecieć w górę musisz oderwać się od wszystkiego co ziemskie”.
Niby proste- pomyślałam- a jednak trudne. Tak wiele razy na modlitwie, mimo najszerszych chęci, zamiast myśleć o Bogu, rozmyślam o czymś innym.
I cóż tu dodać….
Owocnej nauki latania…
Piękne są Wasze spotkania i rozmowy.
Też tak możesz Olu. Rozmawiaj z Nim. Też i Ciebie chce nauczyć latać.