Po przeczytaniu dzisiejszej Ewangelii patrzyłam w Ukochanego…
„Witaj oblubienico Moja, perło Moja!”
„Witaj Umiłowany!”- uśmiechnęłam się.
Jezus był poważny, ale promienny.
Wpatrywałam się i rozmyślałam o Ewangelii.
„Łagodny i pokorny sercem, którego jarzmo jest słodkie a brzemię lekkie… Tak… Przychodzę do Ciebie utrudzona i obciążona, a Ty mnie pokrzepiasz. Dajesz siłę. Jesteś ukojeniem dla mojej duszy”.
Patrzył we mnie czule… jakbym była, byłam takim prostaczkiem, któremu powierzał Swoje Tajemnice. I tak było. Powierzał.
„Chcę być jak Ty… naucz mnie, proszę – szepnęłam – kocham Cię i chcę być jak Ty”.
Patrzył we mnie, a w głębi serca usłyszałam:
„Jesteś. Dźwigasz swoje jarzmo pokornie i cicho. Teraz bardzo cierpisz choć nikt o tym nie wie. Tylko Ja”.
„Tańczę dla Ciebie, Jezu!”
ŁAGODNY I CICHY
Category: (NIE) MOJE MYŚLI