Po przeczytaniu dzisiejszej Ewangelii wpatrywałam się w Umiłowanego z ikony i rozmyślałam.
„Ewangelia o Nawiedzeniu, o spotkaniu. Czterech osób. Maryja nawiedza swoją krewną, Elżbietę. Kobietę, która mimo podeszłego już wieku oczekuje narodzin dzieciątka. Maryja także oczekuje narodzin Syna. Spotkanie dwóch błogosławionych. Szczęśliwych. Elżbieta wykrzykuje swoje szczęście. Matka jej Pana przychodzi do niej. Aż św. Jan w jej łonie podskakuje z radości! Maryja wyśpiewuje swój cudny Hymn uwielbienia!
Potem… całe Jej życie Hymnem uwielbienia na cześć Boga. I życie Jana…”
Tak rozmyślałam i patrzyłam w NIEGO.
„Chciałabym bardzo, żebym i ja swoim życiem mogła wyśpiewać Tobie hymn uwielbienia…”
„Wyśpiewujesz go, ciągle, kochany robaczku”.
Zapatrzyłam się w Niego… i tak trwam.
HYMN UWIELBIENIA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI
No i dobrze, że usłyszałaś ten Jego głos:)